Dragon - Space Trip

Played by Forum
 
IndeksGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Cicha Wioska

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
NPC
Mistrz Gry
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 1000
Join date : 19/12/2013

PisanieTemat: Cicha Wioska   Sro 17 Wrz - 14:50


***
Małe domki, bez przepychu czy szaleństw. Mieszkają tu nawet całe rodziny saiyan wygnanych za różne rzeczy. Każdy głównie dba tu o siebie i nie chwali się swoimi znaleziskami. Prócz zamieszkiwanych chatek można również zobaczyć tu sklepiki ułatwiające życie niesamodzielnym wygnańcom. Mało w nich można znaleźć, lecz słono za wszystko trzeba płacić. Miejsce plugawe i niebezpieczne żołnierze się tu nie zapuszczają.
***
Powrót do góry Go down
Lattuca
Następca Tronu
Następca Tronu
avatar

Liczba postów : 38
Join date : 28/07/2014

SCOUTER
HP:
3000/3000  (3000/3000)
KI:
3200/3200  (3200/3200)
J:
5406/5500  (5406/5500)

PisanieTemat: Re: Cicha Wioska   Pią 11 Lis - 3:17

Znudzona ciągłym siedzeniem w pałacu, błąkała się po korytarzach. Znając dokładnie rozkład dnia każdego pracującego tu saiyana, postanowiła jak zawsze wykraść się. Wchodząc szybko do jednej z wielu komnat, gdzie czekały na nią specjalnie już wcześniej przygotowany strój. Przebierając się, a zarazem ściągając wszelkie błyskotki, włożyła stary, zniszczony uniform oraz odziała płaszcz. Pamiętając o zabraniu kilku specjalnych kapsułek ze sobą wymknęła się z pałacu.
Trochę zajęło jej  nim niepostrzeżenie znalazła się za murami terytorium SAI, będąc wolna mogła w końcu pospacerować bez obstawy i wzroków gapiów i umizgów ze strony niektórych kapitanów. Teraz wchodząc coraz głębiej w las mijając znajome rośliny oznaczone w specyficzny i skryty sposób, kierowała się do celu swojej wyprawy. Po dość długiej podróży wyciszając swoje KI, by nikt nie zauważył jej nieobecności w pałacu. Wędrówka była nudna i pełna niespodziewanych obrotów akcji, gdy atakowały ją przeróżne monstra. Pozbywając się z czterech zaczęła wątpić w swój plan, a był bardzo prosty. Wspomaga w możliwy sposób wszystkich swoich pobratymców, których pozbawił wszelkich praw jej ojciec. Dlaczego? To prosto, bowiem przyjdzie dzień, w którym przyjdzie im spłacić zaciągnięty u niej dług. Wraz z tysięczną armią ruszy na pałac, przejmując władzę, której chcą jej odebrać. Niestety księżniczka nie urodziła się pierwsza, lecz jej brat, a nie mogła pozwolić, by kolejny władca Vegety stwarzał nudne życie dla saiyan, rządnych krwi wojowników.
Myśląc jedynie o tym, dotarła w końcu na tereny zabronione przez królewski dekret. Teren Wygnanych, Cicha Wioska idealne miejsce na tworzenie swojej armii, nikt się tego nie spodziewa. Nie istnieją możliwości wpadki, gdyż nie ma tu szpiegów ojca. Nikogo również nie wtajemniczyła w swój pal, jedynie delikatnie podburza. Od czegoś w końcu trzeba zacząć, zaczyna się zawsze od niezgody. Kiedy pojawiła się, wpierw przybyła do chatki swego dziadka, którego kochała ponad wszystko. To on wpoił jej takie ambicje, to właśnie dlatego został zdetronizowany przez własnego, jedynego syna, aktualnego która Vegety. Będąc u niego, nie kryła swej postaci i była idealną wnuczką, przynoszącą pożywienie oraz dobre trunki. Dbała o niego, wiedząc, że wielu jest tu z jego powodu. To napawało ją nadzieją.
Kiedy posiedziała u dziadka, zaczęła odwiedzać innych saiyan wraz z rodzinami, którym zawsze podarowała coś dla dzieciaków albo pałacowe smakołyki. Nie zapominała również o najstarszych, którym powierzała lekarstwa. Dając resztę zawartości ciekawie skonstruowanych kapsułek innym potrzebującym, zauważyła wtedy zgraje dzieciaków. Przyglądali się jej, choć nic nie widzieli zza płaszcza snuje niezliczone historię. Mając dobry słuch, musiała tego wysłuchiwać, póki nie podeszła. Wtedy zamilknęli, na ich szczęście. Ku jej zdziwieniu naprzeciwko siedział on. Niesforny, przyglądał się jej bardzo uważnie. Postanowiła podejść, pochylając się szepnęła mu wręczając nowe buty i rękawice.
-I tak nic nie ujrzysz, nie jesteś tego godny.
Miał jednak szczęście i ten zaszczyt ujrzeć z bliska jej oczy. Spojrzenie było pogardliwe, lecz coś w nim było.




۰•● Karta Postaci ۰•● Prywatna Wiadomość ۰•● Mowa - #F4FA58 ۰•●
» Princess, there can be only one. «
Powrót do góry Go down
Bussho
Wygnaniec
Wygnaniec
avatar

Liczba postów : 32
Join date : 26/10/2016

SCOUTER
HP:
1950/1950  (1950/1950)
KI:
2050/2050  (2050/2050)
J:
3210/3500  (3210/3500)

PisanieTemat: Re: Cicha Wioska   Sob 12 Lis - 2:43

W jego głowie odgrywało się coś zupełnie innego, zadziorny tekst z jej strony został stłumiony zaś on skupił się jedynie na niej. Kojarzył te oczy jednak nie miał całkowitej pewności skąd, odbierając jej dar uśmiechnął się wpierw skromnie. To co robiła dla wszystkich znajdujących się tutaj dawała małe światełko nadziei. Życie wygnańca nie było łatwe, jednak na całe ich szczęście obecny król za bardzo skupił się na utrzymywaniu pokoju. W innym wypadku pewnie dawno zostaliby zmieceni z powierzchni planety.
Przyglądając się jak dziewczyna próbuje odejść po pewnym czasie zerwał się z ławki, całkowicie zapominając o rzeczach jakie od niej dostał. Chciał przyjrzeć się jak wygląda obchód który robi tak często zaś mu dopiero dzisiaj udało się ją zauważyć. Krocząc spokojnie miał świadomość że ona o tym wie, jednak nie miała powodu by cokolwiek mu zrobić, zastanawiało go jedynie czy to co o niej słyszał to prawda. Zauważył bowiem jak od jakiegoś czasu saiyanie zaczęli zachowywać się nieco agresywniej, wiadomo sprzeczki między osobnikami są codziennością, jednak gdy widzi się większe grupy walczące przeciwko sobie, gdyż nie potrafią zdecydować się czy przeciwstawić się monarchii która pozbyła się ich jak odpadków.
Chcąc ją także nieco bliżej poznać poczekał aż znalazła się nieco dalej od chmary małp czekających na datki, oczywiście widząc go przewróciła oczami bo nie chciał się odczepić. On jednak odebrał to tym bardziej zachęcająco i z zbyt pewnym siebie uśmieszkiem podszedł bliżej, trzymając jednak ręce blisko siebie.
-Więc o co ci tak właściwie chodzi ? Czyżby nasz kochany elekt tak dobrze się sprawował że chce pokazać, iż nawet nam może pomóc pomimo banicji ? ... ... ... dobra a teraz żarty na bok, przyznaj się że nie robisz tego bezinteresownie, nawet kojarzę kto tak często przechadza się do staruszka.
Miał pełną świadomość tego że mógł w danym momencie poruszyć nieco ryzykowne tematy, jednak kto nie gra ten nie wygrywa, tym bardziej że to nic nie robienie powoli doprowadzało go do szaleństwa. Gdyby tylko mógł znalazł by się ponownie za murami miasta, potrzebował jakiejś akcji, misji do wykonania chociaż i te bardzo zmalały w ilości. Chciał mieć coś do powiedzenia w tej sprawie lecz pech chciał że nie należał do rodziny królewskiej, również żaden członek jego rodziny nie zajmował większego stanowiska u boku króla.
-Jak coś jestem otwarty na propozycję a sam też umiem coś wnieść jeżeli zajdzie taka potrzeba.


   
Mowa - #2EFE9A
Powrót do góry Go down
Lattuca
Następca Tronu
Następca Tronu
avatar

Liczba postów : 38
Join date : 28/07/2014

SCOUTER
HP:
3000/3000  (3000/3000)
KI:
3200/3200  (3200/3200)
J:
5406/5500  (5406/5500)

PisanieTemat: Re: Cicha Wioska   Sro 16 Lis - 2:45

Słuchając ględzenia nic nie wartego wygnańca, nagle głośno westchnęła znudzona. Oznajmiając tym, że paplając nic nie zdziała. Jednak zaniepokoiła ją jedna kwestia. Przyglądał się jej i wiedział już pomału za dużo. Miała dwa wyjścia. Żadne nie dawało gwarancji, że nie pojawi się drugi palant, psujący plan idealny, lecz warto spróbować. Zbliżając się bardzo blisko złapała go za fraki i przybliżyła go do siebie maksymalnie. Unosząc lekko twarz spojrzała mu w oczy, rzucało się momentalnie, że zadowolona nie była. Szepcząc odezwała się do niego, poważnym tonem.
-Zamknij mordę. Nikt nic nie musi wiedzieć, a ty tym bardziej. Ciesz się, że jeszcze żyjesz.
Puszczając go, pchnęła, by stanął dalej od niej. Głównie przez nieznośny zapach jaki wydzielany był z jego ust.
-Oddech masz powalający, aż odjęło mi tchu. Tym to zdecydowanie nie zaimponujesz przyszłej idiotce, która cię wybierze na swojego partnera.
Po tych słowach, wyciągnęła z trzymanego worka przybory do szorowania zębów. Nie hamując się głośno westchnęła dodając jeszcze.
-A teraz żarty na bok. Zapomnij o mnie, albo zginiesz.
Robiąc kilka kroków do tyłu, odwróciła się od niego i pomaszerowała przed siebie. Oddając wszystko, co udało się jej zebrać pożegnała się. Odchodząc kilka metrów od wioski wyczuwając czyjąś obecność, nagle zatrzymała się. Oblizując usta zniknęła, by pojawić się szpiegiem. Przygwożdżając saiyana do najbliższego drzewa, zauważyła uśmiech na jego twarzy. Nie potrafiła zrozumieć z czego się tak cieszy, a tym bardziej, po co za nią lezie. Mając dosyć kłopotliwego wygnańca, zastanawiała się o jego likwidacji. Nikt nie zapłacze, nikt nie zada niewygodnych pytać. Przecież został skreślony z listy. Był niewiele wyższy, lecz było to uciążliwe. Obniżając go, nagle sama się uśmiechnęła.
-Posłuchałeś mnie... teraz da się wytrzymać.
Choć wkurzał i był niczym pasożyt, to coś miał w sobie, co jej nie odrzucało. Posłuszeństwo, wobec przyszłej królowej nawet jej imponowało. Postanawiając zaryzykować, odezwała się tonem przyjemnym dla ucha.
-Masz ambicje i dusze mordercy? Marzysz o wysokiej pozycji saiyan w galaktyce? Jesteś gotowy obalić króla i służyć potężnemu władcy, która ma dość niańczenia wszystkich wokół?
Mówiąc to upewniła się, czy są zupełnie sami, że nikt nagle nie wyłoni się znikąd. Będąc pewna bezpieczeństwa, zsunęła kaptur ukazując swoje oblicze. Łatwo było ją rozpoznać. Patrząc na niego pewnym siebie spojrzeniem, zrobiła krok do tyłu puszczając go.
-Pokłoń mi się, przysięgnij posłuszeństwo przyszłej królowej Vegety. I podaj swoje imię saiyanie. A może wysłucham cię.
Czekając na jego reakcję, była gotowa zabić go w każdej chwili, gdyby zaczął coś kombinować. Mając dar odczytywania intencji innych, nie bała się kłamstwa, wiedziała by o nim.




۰•● Karta Postaci ۰•● Prywatna Wiadomość ۰•● Mowa - #F4FA58 ۰•●
» Princess, there can be only one. «
Powrót do góry Go down
Bussho
Wygnaniec
Wygnaniec
avatar

Liczba postów : 32
Join date : 26/10/2016

SCOUTER
HP:
1950/1950  (1950/1950)
KI:
2050/2050  (2050/2050)
J:
3210/3500  (3210/3500)

PisanieTemat: Re: Cicha Wioska   Czw 17 Lis - 22:15

Jej żądania jakoś nie szczególnie go zdziwiły, wiedział że pod tym kapturem ukrywa się ktoś o żelaznej dłoni i dobrym planie na przyszłość. Sama myśl o tym ze miałby znaleźć się u boku księżniczki i pomóc jej obalić rządy nudziarza ? Ktoś musiałby być naprawdę głupim by nie zgodzić się na to, a tym bardziej ze miał jeszcze do załatwienia parę spraw. Nie chcąc nawet zbyt mocno marnować jej czasu bo przecież nie wypada, przyklękując z pochylona głową ku ziemi wyraźnie dał znać że oddaje jej się jako wierny sojusznik. Zanim jednak zdołała mu zasygnalizować akceptacje jego oddania uprzedził ją, unosząc nieco głowę, na tyle by spojrzeć się na jej nogi nagle się odezwał.
-Lojalnością będę ci służyć, bez mrugnięcia okiem rozkazy wykonywać, oddaje się w twe ręce jako broń moja pani... poprowadź mnie ku prawdziwej Vegecie, znowu stańmy się potęgą.
Może i trochę przesadził jednak mówił to prosto z serca, zależało mu bardzo na tym by planeta jak i jej mieszkańcy znowu wrócili na swoje miejsce we wszechświecie. Niegdyś dumna rasa niezwyciężonych wojowników nie może odwracać się od tego co potrafią najlepiej. Dostając od niej pozwolenie by wstać wyprostował się będąc bardzo zadowolonym z tego co się stało. Jedyne pytanie jakie pozostało to co zrobią dalej, potrzebna przecież armia przeciwko obstawie króla. Domyślił się że plotki o obaleniu władzy wszczęła ona lecz to zdecydowanie za mało by wywrzeć w mieszkańcach wioski wygnańców odpowiednie reakcje. Będąc gotowym na wszystko mógł w danym momencie zaproponować jej jedynie kontynuowanie jej dzieła, ona w tym czasie mogłaby zająć się planowaniem czegoś większego. Zawsze istnieje możliwość że w obrębie aktualnego monarchy są przeciwni jego woli. Wiedząc jednak kto ma ostatnie zdanie do powiedzenia stanął nagle wyprostowany, patrząc się poważnie na swoja królową wydał z siebie ostanie zdanie.
-Jakie są twoje rozkazy.


   
Mowa - #2EFE9A
Powrót do góry Go down
NPC
Mistrz Gry
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 1000
Join date : 19/12/2013

PisanieTemat: Re: Cicha Wioska   Sob 26 Lis - 0:05

Lattuca nie była do końca ostrożna przychodząc tutaj. Od pałacu śledził ją jeden ze strażników. Miał on za zadanie obserwację księżniczki na rozkaz jej ojca, który od dawna podejrzewał, że młoda saiyanka nie całkiem jest odda obecnym ideą. Strażnik nie należał do bardzo potężnych kosmicznych wojowników, lecz jego atutem była szybkość. Zebrawszy wystarczającą ilość informacji, był gotów przedstawić sprawy księżniczki królowi, a tym samym skazać ją nawet na śmierć.
Oczywiście zepsułby w ten sposób wszystko, co w danej chwili udało się jej uzyskać. Na jego nieszczęście ten jeden raz był mniej ostrożny. Potykając się o wystający korzeń zdradził swoja pozycję i tym samym ujawnił się. Dźwięk nie ominął uszy dwójki saiyan. Szybko spostrzegli, że nie są tu sami. Strażnik nie miał wyjścia, natychmiast ruszył w stronę terytorium SAI, nie w głowie było mu walczyć. Musiał pokazać zebrane dowody królowi.

_______________________________
OOC:
Jedyny możliwy sposób na powstrzymanie go jest likwidacja wroga.

Strażnik Statystyki:
HP: 520
KI: 470
Powrót do góry Go down
Lattuca
Następca Tronu
Następca Tronu
avatar

Liczba postów : 38
Join date : 28/07/2014

SCOUTER
HP:
3000/3000  (3000/3000)
KI:
3200/3200  (3200/3200)
J:
5406/5500  (5406/5500)

PisanieTemat: Re: Cicha Wioska   Sob 26 Lis - 0:27

Zaskoczyło ją zachowanie saiyana, nie spodziewała się tak szybkiej, a tym bardziej pozytywnej reakcji. Ogólnie miała ochotę kogoś zabić, tylko powodu jej brakowało, jak na złość. Po jego słowach uśmiechnęła się pokazując mu gestem rąk, by wstał. Zadowolona przemyślała dokładnie wszystko jeszcze raz, po czym odezwała się.
-Będziesz moimi oczami i uszami w wiosce. Muszę wiedzieć wszystko, co tutaj ma miejsce. Rozumiesz?
Wtem usłyszała niepokojący dźwięk. Odwracając się zauważyła w gąszczu zarośli znajome kolory uniformu. To musiał być nie kto inny jak osobnik wysłany przez jej ojca. Wściekła już miała się odezwać, kiedy spostrzegła jak saiyan po prostu zaczął uciekać. Nie mogła pozwolić mu w żadnym wypadku dotrzeć do pałacu. Przecież takie potoczenie się wydarzeń, mogła zniszczyć wszystko nad czym pracowała od dobrych dwóch lat. Siła sama nie pojawiła się, Lattuca musiała wiele poświęcić treningom, by osiągnąć dotychczasowe wyniki. Westchnąwszy głośno już miała ruszyć nad podsłuchiwaczem, kiedy to wpadła na genialny pomysł. Postanowiła dać wykazać się nowemu podwładnemu. Oceniała jego zdolności poniżej przeciętnej, lecz może czymś ją zaskoczy. Otwierając usta już miała wydać mu polecenie, kiedy przypomniała sobie, że nie podał jej swojego imienia. Ponownie westchnąwszy wyciągnęła rękę, wskazując palcem na wroga.
-Ty! Twój cel, masz go zlikwidować! Albo nie! Niech zostanie przy życiu, sama go zabiję.
Po wydaniu polecenia uśmiechnęła się szyderczo, czekając na reakcję Bussho. To był sprawdzian, chciała mieć pewność, że zdoła zaatakować przedstawiciela saiyańskiej władzy, co groziło śmiercią. Jednocześnie w głowie knuła kolejny plan. Wiedząc, że ojciec jej nie ufa, musiała wymyślić coś, co zmieni jego nastawienie. Inaczej będzie po niej.




۰•● Karta Postaci ۰•● Prywatna Wiadomość ۰•● Mowa - #F4FA58 ۰•●
» Princess, there can be only one. «
Powrót do góry Go down
Bussho
Wygnaniec
Wygnaniec
avatar

Liczba postów : 32
Join date : 26/10/2016

SCOUTER
HP:
1950/1950  (1950/1950)
KI:
2050/2050  (2050/2050)
J:
3210/3500  (3210/3500)

PisanieTemat: Re: Cicha Wioska   Sob 26 Lis - 3:08

Nie potrzebował on niczego więcej jak tylko rozkazu księżniczki, wyczuwając potencjalne zagrożenie dla ich planu zdawał sobie sprawę, nie może jej zawieść tym bardziej w chwili gdzie mógł udowodnić swoja przydatność. Ruszając momentalnie w pogoń zwinnie omijał krzaki i drzewa stojące mu na drodze, jego cel był zdecydowanie szybszy, na szczęście jego orientacja pozostawiała trochę do życzenia. Wykorzystując swoją wiedzę na temat okolicy skręcił w pewnym momencie, wykorzystując znany mu skrót nagle wyskoczył uciekinierowi przed twarz. Widząc zakłopotanie na jego twarzy już czuł się nieco pewniej siebie. Jak spodziewać się można było momentalnie usłyszał groźby, że niby jeśli nie zejdzie z drogi to zostanie usunięty. Mając jednak już władczynie którą sam sobie wybrał jedynie zaśmiał się.
-Nie wiem czego ci bardziej współczuć.... że wmówili ci o zasługach których i tak nikt nie zauważ... czy tego że za kilka chwil zginiesz z ręki tej którą śledziłeś... a nie, wiesz co ? jednak to drugie jest chyba gorsze dla ciebie.
Widząc niezadowolenie na twarzy szpiega przyjął postawę bojową, nie trzeba było długo czekać na reakcję. Bussho został momentalnie zaatakowany, wykonując zwinny unik udało mu się jednak uniknąć obrażeń. Wychodząc od razu do ofensywy wykorzystał odsłonięte plecy swojego celu, uderzając z całej siły wbił go w stronę ziemi. Nie pozwalając mu nawet na poruszenie się kontynuował, wymierzając uderzenie w głowę biedaka nie miał ani trochę litości. Został jednak odkopnięty co dało tamtemu chwilę na otrząśnięcie się. Podskakując z nogi na nogę Bussho nie mógł się doczekać dalszego ciągu, od dawna czekał na możliwość wyżycia się do "końca". Pamiętał jednak nadal o rozkazie przyprowadzenia go żywego.
-Radzę ci przypomnieć sobie twoje życie, lepiej pamiętać te parę chwil przed śmiercią...
Z krzykiem na ustach wyruszył na swojego przeciwnika, momentalnie doprowadzając do dalszej wymiany ciosów. Chłopak dawał z siebie wszystko tym bardziej że nie wiadomo, może i z daleko przygląda im się księżniczka. Lepiej pokazać się od najlepszej strony, kto wie co się stanie gdy ta już dobierze się do władzy.


Surprise attack = 60 obrażeń
Krytyczny attack = 190 obrażeń


   
Mowa - #2EFE9A
Powrót do góry Go down
Lattuca
Następca Tronu
Następca Tronu
avatar

Liczba postów : 38
Join date : 28/07/2014

SCOUTER
HP:
3000/3000  (3000/3000)
KI:
3200/3200  (3200/3200)
J:
5406/5500  (5406/5500)

PisanieTemat: Re: Cicha Wioska   Sro 30 Lis - 1:06

Saiyan okazał się dobrym wyborem sprzymierzeńcy. Wydawał się być wiernym swoim władcą, aż ciekawiło ją, co takiego zrobił, że został wygnany. I oczywiście w dalszym ciągu miała zamiar poznać jego imię. W pewnej chwili odetchnęła z ulgą, że dobrze oceniła jego energię i nie posłała go na pewną śmierć. Nie lubiła zabijać pomocnych, zawsze mogli do czegoś się przydać, jak podanie papieru toaletowego albo chociaż szybkie skoczenie po zakupy. Jednak dość żartów, ruszając się z miejsca, spokojnym krokiem zaczęła zbliżać się do walczących saiyan. Poznając strażnika z coraz bliższej dzielącej ich odległości, zepsuł się jej humor. Był nim młody, niedoświadczony, upieczony wojownik grupy trzeciej, dopiero co kadecić wypuszczony z domu rodzinnego. Była zawiedziona z wyboru ojca, nie mogąc pojąć czemu wysłał za nią słabeusza. Miał ją za nic? Chciał ją wyprowadzić z równowagi, którą jej tak ciężko utrzymać? Udało mu się! Wkurzył swoją jedyną córkę, będącą jednocześnie nieposkromioną i bardzo niebezpieczną bronią. Oddychając dość ciężko zbliżyła się wystarczająco blisko walczącej dwójki. Bardzo to przypominało znęcanie się wyrzutka nad dzieckiem, ale mniejsza. Spojrzawszy na Bussho odezwała się, dość stanowczo.
-Dość! Wystarczy tej dziecinady.
Kiedy tylko się odsunął, stanęła nad leżącym zadając mu pytanie. Od niego zależało czy będą to ostatnie usłyszane słowa, czy jednak nie.
-Masz wybór. Dołącz do mnie, albo zginiesz. Innego wyjścia nie ma.
Niestety po tych słowach usłyszała jedynie dumne słowa wyuczone przez mamusie. Głównie ględził coś o wierności królowi, przekonaniom Vegety oraz śmierci zdrajcą. W oczach jednak jego był widoczny strach. Czy było jej go żal? Nie. W milczeniu wyciągnęła ku niemu rękę, wyprostowała palce u dłoni zaginając lekko kciuk do środka i wystrzeliła ku wrogowi ogromną wiązkę energii. Zakryła go całego pochłaniając jeszcze kilka metrów ziemi przed sobą. Zostawiając jedynie niewielki krater przypominając wykonany grób. Westchnąwszy głośno zerknęła na saiyana obok.
-Nie lubię takich sytuacji. Nie to, że nie lubię zabijać, ale szkoda mi słabych. Brak wyzwania to nie zagrożenie. Jednak on takowe stwarzał.
Odwracając się tyłem od miejsca zlikwidowanie wszelkich dowodów, poklepała po ramieniu saiyana odzywając się ponownie.
-Dobrze się spisałeś, ale zdradź w końcu swoje imię. Plus gadaj za co zostałeś wygnany.



OOC:
» Big Bang Attack;  KOSZT UŻYCIA: 300 KI




۰•● Karta Postaci ۰•● Prywatna Wiadomość ۰•● Mowa - #F4FA58 ۰•●
» Princess, there can be only one. «
Powrót do góry Go down
Bussho
Wygnaniec
Wygnaniec
avatar

Liczba postów : 32
Join date : 26/10/2016

SCOUTER
HP:
1950/1950  (1950/1950)
KI:
2050/2050  (2050/2050)
J:
3210/3500  (3210/3500)

PisanieTemat: Re: Cicha Wioska   Pon 5 Gru - 1:23

Ten pokaz siły jedynie upewnił chłopaka w przekonaniu, że chce dołączyć do niej jako sługa. Patrząc jeszcze przez jakiś czas na nią niczym głupiec zastanawiał się, jak silna jest księżniczka i czy król jest może od niej potężniejszy? Wiadomo było że zdania, co do niej nie zmieni, lecz miło byłoby mieć choć namiastkę wiedzy. Jeżeli będzie on za słaby to koniec przed wybuchem rewolucji pozostanie pionkiem w grze. Widziała mu się jednak znacznie większa rola w tym wszystkim. Jej pytanie zaś przypomniało mu, przez cały ten czas nie wyjawił jej swojego imienia. Spoglądając na dumną księżniczkę wolał nie odkładać tego na dalszą chwilę, możliwe że skończyłby jak tamten nieszczęśnik. No i od razu mógł jej wyjaśnić jak został wygnańcem.
-Wasza wysokość może mi mówić Bussho tak jak wszyscy, proszę mi wybaczyć zwlekanie z wyjawieniem. Były jednak o wiele ważniejsze rzeczy do omówienia niżeli moje skromne imię. Wygnańcem zostać bardzo łatwo, bo przecież kto by się spodziewał, iż nasz kochany król jest tak bardzo przeciwny korzystania z jego rzeczy.. .. rozgość się trochę w pałacu.. Byłem oddany, wierny a te misje jego misje były na tyle nudne że każdy by chyba zapomniał gdzie się znajduję... eskortuj tą osobę chociaż nie ma i tak przed czym jej bronić, dopilnuj żeby transakcja się udała bo wcale nie tak że zawsze się udaje... miałem już go serdecznie dość i prawdę mówiąc, należę do nielicznych w naszej wiosce którzy zostali wygnani za postawienie mu się prosto w twarz..
Trochę mu się zagadało o starych czasach, ale nie żałował niczego, przez ten wybryk i tak został zapamiętany wśród służb całej planety. Także w wiosce ludzie mieli do niego przez to pewnego rodzaju respekt, znał się także na wszczynaniu zamieszek więc przekonanie innych do rebelii nie powinno stanowić żadnego problemu.


   
Mowa - #2EFE9A
Powrót do góry Go down
Lattuca
Następca Tronu
Następca Tronu
avatar

Liczba postów : 38
Join date : 28/07/2014

SCOUTER
HP:
3000/3000  (3000/3000)
KI:
3200/3200  (3200/3200)
J:
5406/5500  (5406/5500)

PisanieTemat: Re: Cicha Wioska   Pon 5 Gru - 19:08

Usłyszawszy tylko jego imię automatycznie na jej twarzy pojawił się uśmiech . Doskonale znała tę opowieść, nawet część z niej widziała na własne oczy. Jednakże nie było widać dokładnie twarzy na nagranej scouterem akcji. Nie mogąc dłużej wytrzymać wybuchnęła śmiechem łapiąc się za brzuch. Roniąc jedną łzę z zabawnej sytuacji, którą udało jej się przypomnieć na tyle, by poprawić sobie humor. Uspokajając się po jakimś czasie, otarła wodę z policzka. Prostując się nagle, by godnie reprezentować swoją osobę oraz pełniące stanowisko. Następnie na jej twarzy zagościła śmiertelna powaga wraz z psychopatycznym uśmieszkiem. Spoglądając na Bussho zacisnęła dłoń w pięść przystawiając do jego twarzy. Skupiając się na jego oczach odezwała się szeptem, jednak nie do końca cichym.
-Wiesz jak funkcjonuje ten świat. Przystając do mnie musisz być gotowy oddać za mnie życie. Ufać mi. Wierzyć we mnie. Zabijać w moim imieniu. Poświęcić dla mnie wszystko. Być niczym maszyna. Nie myśleć. Wykonywać rozkazy. Nie wahać się. Kochać mnie i nienawidzić. Muszę być ci matką, królową, siostrą, a nawet kochanką. Muszę być dla ciebie całym światem.
Po tych słowach przybliżyła się do niego, czując odrobinę niepewności z jego strony. Czuła bardzo wyraźnie strach. Była od niego dużo silniejsza, ale nie to chciała wywoływać. Dlatego schylając go delikatnie ucałowała w czoło, szepcząc cichutko do ucha.
-Nie bój się mnie. Władce się miłuje.
Odsuwając się na ułamek sekundy na jej twarzy pojawił się życzliwy uśmiech. Jednym gestem dłoni pokazała mu, że ma ruszać za nią. Zakładając kaptur ponownie poruszała się niczym cień. Idąc spokojnie przodem zastanawiała się jak wywołać większe zwątpienie w saiyanach. Wtedy wpadła na genialny pomysł, postanowiła podzielić się nim z czarnowłosym. Musiała mieć więcej niż tylko swoją opinię. Odwracając się przyuważyła jego spojrzenie. Szedł niczym owieczka na rzeź. Westchnąwszy głośno odezwała się.
-Co myślisz o mieszańcach? Nie wydają się tak słabe, gdy dobrze się ich przygotuje. Jedynie słabość psychiczna jest tu problemem. Pytanie czy są przydatni w boju. Od niedawna mają prawa wstępowania w szeregi armii. Jednak w dalszym ciągu powyżej mięsa armatniego nie udaje się im wskoczyć. Myślisz, że podburzenie ich, może wywołać rebelie? Czy to może być klucz do wygrania nadciągającej wojny?




۰•● Karta Postaci ۰•● Prywatna Wiadomość ۰•● Mowa - #F4FA58 ۰•●
» Princess, there can be only one. «
Powrót do góry Go down
Bussho
Wygnaniec
Wygnaniec
avatar

Liczba postów : 32
Join date : 26/10/2016

SCOUTER
HP:
1950/1950  (1950/1950)
KI:
2050/2050  (2050/2050)
J:
3210/3500  (3210/3500)

PisanieTemat: Re: Cicha Wioska   Sro 7 Gru - 2:15

Nie potrafił on jak ugiąć się pod wpływem presji jaki wywoływała księżniczka, była to mieszanka strachu i respektu za razem co nie zdarzało mu się zbyt często. Zdawał on sobie idealnie powagę z podjętej decyzji i brnął dalej w tym przekonaniu. Zdziwiło go jednak to iż chciała ona znać jego opinię na temat czegoś, albo chciała dać mu fałszywe uczucie przydatności, lub naprawdę by w stanie wnieść coś do jej planu. Halfy postrzegał niestety tak jak prawie każdy pełnokrwisty, miał ich za szmatki które sprzątały po prawdziwych wojownikach. Lecz jego ignorancja nie sięgała tak wysoko, owszem mieli oni potencjał w jego oczach, jednak jak na razie żaden z nich nie wykazał się niczym by udowodnić wszystkim. Iż nawet taki half potrafi wybić się w grupie. Wykorzystując to w odpowiedni sposób mogło przynieść spore korzyści dla planu obalenia rządów króla.
-Potrzebują lidera... kogoś z nich kto pokazałby im wreszcie, że nawet oni mogą coś wskórać... obiecaj im równe traktowanie a pójdą za tobą w ogień, tylko że wpierw musimy dać im kogoś kto jest przekonany do naszych metod, w wiosce jest ich naprawdę wielu ale żaden nie wybija się nad innych... są słabi, są zdemotywowani, pogodzili się z wygnaniem bo nigdy nie czuli się częścią Vegety.
Patrząc się przez chwilę na swoja przełożoną, widział że słucha go i zastanawia się nad jego tokiem myślenia. Miał on w głowie kilku przedstawicieli mieszańców którzy pasowaliby pod lidera grupy, ale kto o zdrowych zmysłach podąży za liderem który nie potrafi nawet obronić samego siebie?
Robiąc parę kroków w przód spoglądając w kierunku dawnej ojczyzny, najchętniej odbiłby ją natychmiastowo tak bardzo było mu tęskno. Skoro i tak był już skory zaatakować jednego z podwładnych króla to może by to wykorzystać, pokazać wygnańcom że monarchia chce ich całkowicie wypędzić z planety. W jego głowie zaczął formować się plan który mógłby pomóc w wywołaniu buntu.
-Wielka szkoda że nie było świadków tej walki ze szpiegiem... ... można by zrobić mała kontrowersję, król chce wiedzieć co robimy, jak wygląda nasza obrona, gdy będzie to najdogodniejsze wyśle kilku swoich ludzi by pozbyć się chwastów... a pierwszych zaatakowałby halfów.. .. .. I w ten sposób mielibyśmy coraz większe poparcie wśród ludu.
Może i nie były nie wiadomo jak wymyślnych detali, jednak wystarczy połączyć dwa sprytne umysły i uda się wywołać z tego coś ogromnego. A wraz z księżniczką u swojego boku będzie to pewnie bardzo proste.


   
Mowa - #2EFE9A
Powrót do góry Go down
Lattuca
Następca Tronu
Następca Tronu
avatar

Liczba postów : 38
Join date : 28/07/2014

SCOUTER
HP:
3000/3000  (3000/3000)
KI:
3200/3200  (3200/3200)
J:
5406/5500  (5406/5500)

PisanieTemat: Re: Cicha Wioska   Sob 10 Gru - 23:58

Słysząc co plecie skrzywiła się i podchodząc do niego pacnęła go w głowę. Nie użyła specjalnie siły, nie chodziło jej o zrobienie mu krzywdy w żadnym wypadku. Westchnąwszy głośno odezwała się oburzona w pewnym sensie, po jego wypowiedzi.
-Co ty gadasz?! Nikt nie może nic wiedzieć, a zwłaszcza mój głupi ojciec! Gamoniu! Ty wiesz, bo potrzebuje debila, który wykona zadania, których ja osobiście nie mogę! Zrozum, jeśli cały plan obalenia ma się powieść, muszę zgromadzić najpierw armię...a później, na koniec znaleźć kozła ofiarnego, który wywoła burdy na zamku.
Oddychając nerwowo starała się uspokoić, by nie rozerwać niepotrzebnie kolejnego pionka w całej tej grze. Była zbyt blisko, by teraz tracić żołnierzy. Biorąc ostatni głęboki wdech, zaczerwienienie zniknęło z jej twarzy, a ona spokojnie zaczęła dalej mówić. Tym razem przysuwając się do saiyana coraz bliżej. W jej oczach jednak było coś takiego, że mroziło krew w żyłach. Dlatego też Bussho cofając się wpadł na stojące za nim drzewo, a księżniczka opierając się ręką o pień, tuż nad jego ramieniem patrzyła mu w oczy. Nagle zrobiła się czerwona na policzkach i kopnęła go w kolana, by się lekko ugiął. Nie lubiła mówić groźnie do wyższych od siebie, czuła się zbyt dziwnie. Pewniejsza odezwała się.
-Nie jesteś od myślenia, nie wychodzi ci. Jednak dobrze zauważyłeś. Muszę mieć po swojej stronie również mieszańców. Ich potencjał może mi się przydać. Pytanie jednak brzmi jak zmusić ojca króla do sprowokowania halfów... to za jego panowania otrzymali jakiekolwiek prawa. To musi być coś strasznego, by wzburzyło krew.
Spojrzała w bok zastanawiając się nad dodatkowymi gałęziami planu, kiedy wyczuła lekki stres ze strony saiyana. Spojrzawszy na niego jej źrenice rozszerzyły. Zaśmiała się odsuwając, by mógł złapać oddech.
-Nie spodziewałam się po kimś takim, że zawstydzi się bliskości.




۰•● Karta Postaci ۰•● Prywatna Wiadomość ۰•● Mowa - #F4FA58 ۰•●
» Princess, there can be only one. «
Powrót do góry Go down
Bussho
Wygnaniec
Wygnaniec
avatar

Liczba postów : 32
Join date : 26/10/2016

SCOUTER
HP:
1950/1950  (1950/1950)
KI:
2050/2050  (2050/2050)
J:
3210/3500  (3210/3500)

PisanieTemat: Re: Cicha Wioska   Sob 7 Sty - 22:52

Gdy tylko się od niego odsunęła złapał normalnie oddech, mogła sobie gadać do woli, to nie ona stała naprzeciw jednej z najważniejszych osób na planecie. Fakt że jeszcze wpadła mu w oko z wyglądu wcale nie polepszał jego sytuacji, Czerwieniejąc nieco na twarzy naburmuszył się, najwidoczniej nie zrozumiała jego pomysłu ale chyba nie miał po co się wykłócać. Obejmując jej tok myślenia starał się wpaść na coś jeszcze co może ją zadowoli, jakoś sam z siebie chciał jej udowodnić że potrafi wpaść też na coś przydatnego dla niej.
-Dostali jakieś prawa... ale nie wszystkie co nie ?
Można by było zawsze podburzyć pół małpy że nie posiadają tyle praw co pełnokrwiści, zawsze przecież znajdzie się kilku którzy zawalczą nawet o zniżkę w stołówce. Głupotę pewnych osób trzeba najzwyczajniej wykorzystywać. W ten sposób księżniczka będzie mogła ziścić swój plan i objąć władzę.
-Nie wstydzę się bliskości... ... ale spójrz na siebie... ktoś ma w ogóle jakieś szansę ?
Udowodnił jej że także potrafi być bezpośredni, może nie było to najmądrzejsze zagranie z jego strony patrząc na osobę lecz... nie będzie po prostu potulnym i grzecznym pieskiem na usługi. Charakter ukazuje kim kto jest a to dla niego było najważniejsze.


   
Mowa - #2EFE9A
Powrót do góry Go down
Lattuca
Następca Tronu
Następca Tronu
avatar

Liczba postów : 38
Join date : 28/07/2014

SCOUTER
HP:
3000/3000  (3000/3000)
KI:
3200/3200  (3200/3200)
J:
5406/5500  (5406/5500)

PisanieTemat: Re: Cicha Wioska   Nie 8 Sty - 2:49

Zamyśliła się na dłuższą chwilę, nie będąc całkowicie pewna jeśli chodzi o prawa mieszańców. Nie udzielała się za bardzo w polityce wewnętrznej, lecz coś jej świtało. Mieli bardzo przybliżone, ale okrojone jak to tylko możliwe. To był jakiś pomysł, jednak czy wystarczający? Spojrzawszy na Bussho powiedziała dość wymijająco, by nie wyjść na niedoinformowaną.
-Prawa mają, okrojone jak to możliwe. Kiedyś ich w ogóle nie posiadali, więc są wdzięczni za cokolwiek swojemu królowi. Kurczę, będę musiała ich przekonać dając im normalne warunki jako mieszkańcom. Kiepskie posunięcie, skoro większość ich nie toleruje nawet, w dodatku...
Urwała wypowiedź, resztę omawiając sobie w głowie, jednocześnie zastanawiając się nad innymi problemami, które nie do końca przemyślała. Niespodziewanie doszła do jej ucha pewna informacja z ust wygnańca, która wyłączyła chwilowo jej dumanie. Zerknąwszy na niego tajemniczym spojrzeniem, podeszła do niego najbliżej jak to tylko możliwe, by poczuł w ten sposób jej ciało niemal na swoim, głównie dwa niepodważalne i ponętne atuty. Przyparty do pnia drzewa nie mógł jej uciec, tym bardziej kiedy dłońmi dotykała jego dolnych części ciała. Jednocześnie ich usta zbliżały się do siebie coraz bardziej. Wtedy czar prysł, wystarczyły zaledwie trzy słowa.
-Za słaby jesteś.
Powiedziała szeptem patrząc na niego bardzo poważna. Odsuwając się przerzuciła oczami z dezaprobatą pokręciwszy przy tym głową. Nie mogła uwierzyć, że tak szybko był chętny do zbliżenia z kimś, do kogo nawet nie miał prawa startować. Był śmieciem, ocalonym od śmierci saiyanem, bo król miał kaprys i mu ją darował. Zastanawiająca była jego szczerość i bardzo kiepska forma podrywu. Jednak na swój sposób był słodki, jak szczenięcia piaskowych robali.
-Oj słodziaku ty mój. Przyszły król ma szansę. Ty możesz, co najwyżej na dzisiaj być moim pupilkiem.
Puściła mu oczko śmiejąc dość rozbawiona całą tą sytuacją. Zabawnie było, lecz się skończyło. Przyszedł czas na zastanowienie się, co mogłaby jeszcze zrobić, by zdobyć upragnioną władzę. Wtedy jakby synchronizowanie zaburczały ich brzuchy domagając się sytej uczty. Spojrzawszy na siebie mogli tylko wybuchnąć śmiechem. Wtem wpadło jej coś do głowy, lecz to było dość ryzykowne zagranie. Zmierzywszy go wzrokiem uznała, że plan ma jakieś trzydzieści procent szans. Ściągnąwszy kaptur z głowy założyła scouter i dzięki sygnałowi „ava” zakupiła sobie jedną posiadłość, oczywiście dość skromną, by nie wzbudzać podejrzeń.
-Czas się przebrać. Rozbieraj się.
Szukając w ekwipunku jakiegoś spójnego kompletu, znalazła tylko lekko podniszczony uniform, pelerynę oraz używany, więc podłączony scouter. Odwróciwszy się do niego przystanęła wzrokiem skupionym w jednym punkcie, a na jej twarzy pojawił się widoczny uśmiech. Podając mu nowe łaszki zaczęła mówić.
-Chyba masz wszystko. Buty dałam ci wcześniej z tego, co pamiętam. Po włożeniu tego będziesz przypominał wojownika grupy pierwszej. Jest ich w tej chwili od cholery, więc nikt nie zwróci na ciebie uwagi. Oto nam chodzi. Będziesz działał pod przykrywką, dostaniesz się tam, gdzie ja nie będę niewidoczna.
Widząc jak biedak męczy się z zaczepieniem do pancerza peleryny, pomogła mu jeszcze się z tym uporać. Patrząc mu w oczy poinformowała go.
-Nazywasz się teraz Shirai, ten scouter był jego własnością. Za dużo węszył, więc zginął. Na szczęście gnojek nie miał rodziny, ani kumpli. Zastąpisz go w armii. Tym samym będziesz mógł działać tu... i tam.
Z uśmiechem na twarzy na wszelki wypadek ubrudziła go od stóp po czubek głowy piachem, by nikt go na pewno nie rozpoznał. Po tym zabiegu upiększającym założyła kaptur z powrotem i kazała mu ruszyć za sobą. Kierowali się do miasta, do niewielkiego domu, by spokojnie opracować plany oraz zapchać brzuchy.

zt x2 Posiadłość Do Planowania Złych Rzeczy (hihi)




۰•● Karta Postaci ۰•● Prywatna Wiadomość ۰•● Mowa - #F4FA58 ۰•●
» Princess, there can be only one. «
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Cicha Wioska   

Powrót do góry Go down
 
Cicha Wioska
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Cicha Klasa
» Nawiedzona wioska
» Nieistniejąca Wioska
» Wioska Dethew
» Wioska Nayashe

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon - Space Trip :: Pozostałe miejsca :: Teren Wygnanych-
Skocz do: