Dragon - Space Trip

Played by Forum
 
IndeksGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Czarny Rynek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
NPC
Mistrz Gry
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 945
Join date : 19/12/2013

PisanieTemat: Czarny Rynek   Pią 2 Sty - 21:55


***
Każda osoba która choć raz słyszała o tym miejscu wie dokładnie czego można się spodziewać, w tym właśnie ukrytym przed światem miejscu jest się w stanie uzyskać dosłownie wszystko czego dusza zapragnie, jedynym problemem jest... cena.
Czarny rynek Arlii należy do jednych z najbardziej rozkręconych jeżeli chodzi o obrót dostępnego towaru zaczynając od przedmiotów, po informacje a kończąc na zleceniach których nie podejmie się nikt kto przestrzega prawa. Pomimo iż miejsce to wypełnia dosłownie masa nielegalnego towaru oraz czarnych charakterów panuje tutaj spokój, stoiska są porozstawiane niczym na normalnym rynku zaś zainteresowani towarem zachowują się lepiej niż nie jeden tak zwany cywilizowany. Wszystko to z jednego małego powodu, jeżeli wykonasz tutaj lub na innym czarnym rynku jakiś zły ruch to w najłagodniejszym przypadku na twoją głowę będą polowali płatni zabójcy a w najgorszym... ... ujmijmy to tak... jeżeli posiadasz jakieś niespełnione pragnienie to spróbuj jakoś je spełnić i to szybko, pozostało ci przecież mniej niż kilka sekund życia a chyba chcesz by twoje ostatnie chwile były piękne.. prawda ?

***
Powrót do góry Go down
Claymora

avatar

Liczba postów : 76
Join date : 26/12/2014

SCOUTER
HP:
510/510  (510/510)
KI:
500/500  (500/500)
J:
846/1500  (846/1500)

PisanieTemat: Re: Czarny Rynek   Pon 12 Sty - 21:33

Biegła, biegła przed siebie nie patrząc gdzie dokładnie zmierza, nie patrząc na nikogo tylko przed siebie. Oddychając coraz ciężej wyleciała z pałacu wprost na bezkresną pustynię czując jak zapada się w rozgrzanych piaskach. Było jej coraz bardziej gorąco i duszno. Nogi w połowie drogi do krytego miasta zaczęły odmawiać posłuszeństwa. Na szczęście król przed jej ucieczką powiadomił straże, by nie zatrzymywali trójki szybko poruszających się osobników, których dość dokładnie opisał.
Sam w tym czasie wyciągnął piękną kryształową kulę w której bez trudu zaczął obserwować poczynania wielkiej rozgrywki nad która trzymał piecze. Dokładnie zaczął się jednak przyglądać niewolnicy, która zaskakiwała go na każdym kroku. Widząc jak się nie poddaje uciekając sama nie wiedząc dokładnie przed czym. Claymora traciła szybko siły, bowiem w jej świecie nie należała do grupy wysportowanych, a już tym bardziej kochających szczególnie sport. Raczej jej ulubionym zajęciem było wcinanie słodyczy i leniuchowanie na tapczanie przed telewizorem ewentualnie przez laptopem. Mając jednak wolę walki i ciało z wieloma jeszcze nie odkrytymi przez nią możliwościami wciąż biegła nie zatrzymując się ani na chwilę, wyjątkiem było stracenie równowagi albo potknięcie się.
Zbliżając się do krytego miasta uśmiechnęła się wiedząc, że tam z pewnością będzie chłodniej, a już na pewno będzie miała większą szansę zniknięcia w tłumie. Przekraczając olbrzymią bramę ujrzała jak strażnicy jej dopingują czego jeszcze w tam tej chwili nie potrafiła zrozumieć. Wbiegając poczuła dużą ulgę mogąc odetchnąć wilgotniejszym powietrzem które było jej potrzebne. Pochylając się i opierając dłońmi o kolana dychała rozglądając się wokoło szukając czegoś, ale sama nie wiedziała czego.
Nie mając chwili do stracenia przeczuwając gonitwę za nią ruszyła szybkim krokiem nagle znajdując się na niby targu. Nie mając innego pomysłu zawinęła komuś szybko płaszcz. Okrywając się ni calusieńka znacznie zwolniła. Uspokajając oddech spokojnie wędrowała alejkami pełnymi namiotów z przeróżnościami. Udając tubylca lub bywalca modliła się do swojego boga, by ją oszczędził. Czując jak łzy płyną jej po policzkach szybko je ocierała myśląc o swojej rodzinie, która pewnie martwi się o nią. Doskonale wiedziała, że jej zniknięcie będzie wyglądało jak ucieczka po kłótni. Była wściekła na... w tej sekundzie zdała sobie sprawę z utraty wspomnień dotyczących wyglądu monstra jakie ją porwało. Nie mogła w żaden sposób przypomnieć sobie jego wyglądu jak i imienia, którego miała świadomość pamiętania. Jednocześnie sprawdzając swoją wiedzę na temat tego świata, załamała się nie mogąc sobie niemal wszystkiego przypomnieć. Jedyne, co pozostało w jej głowie to układ planet, opis ras, poszczególne bogactwa naturalne oraz krajobrazy.
Opierając się o jakąś belkę westchnęła bojąc się, że zapomniała o istotnej sprawie jaka mogła ją wydostać z tego okropnego świata. Tak bardzo pragnęła powrotu do domu, do normalnego życia. Chciała wrócić do rodziny, głównie do szkoły i przyjaciół. Marzyła o mocy twórcy i kreatora którym była, a nie postacią mogącą zginać na każdym kroku przez malutki błąd. Drżąc ruszyła dalej z opuszczoną głową cichutko łkając.
Nie miała pojęcia, że jest ścigana, ani tego jak blisko są szumowiny które myślą teraz tylko o wyzwaniu dla uciechy chciwego króla. Ogai lecąc na swoich śnieżnobiałych skrzydłach szybko dotarł do miasta. Rozglądając się wszędzie miał silne przeczucie, że nie będzie zbyt łatwo. Głównie miał taką nadzieję, liczył że dziewczyna która wpadła mu w oko jest sprytniejsza niż się im wszystkim wydaje. W tym czasie ona była kompletnym wrakiem użalającym się nad sobą maszerując i mając coraz bardziej wszystkiego dość. Książę lądując schował skrzydła szukając fioletowowłosej która jako jedyna od ponad półwieku przedstawicielka płci pięknej skradła jego serca w parę sekund. Największym atutem była jej postawa przeciwko królowi jaka wręcz go zachwyciła. Miał zamiar mieć ją u swojego boku kiedy obali dotychczasowego władcę i w końcu zacznie swoje rządy niszcząc plotki o wymierającej Arlii, jego ukochanej ojczyźnie.
Claymora miała przed sobą wiele wyborów i decyzji które pozwolą jej zaaklimatyzować się w tym świecie. Jednym będzie zbliżająca się coraz bliżej gra króla. Teraz jednak zainteresowały ją błyskotki jakie ktoś wystawił na sprzedaż. Były niebiańskie, mieniące się tysiącami kolorów. Bransoletka w którą była tak wpatrzona jak w najprzystojniejszego chłopaka w swoim świecie nie dawała jej spokoju. Będąc ostrożna, zapytała niby zainteresowana niby mając olewający stosunek do kupna.
-Z czego to świecidełko?
Kupiec spojrzał na zakapturzoną postać i odpowiedział szybko mając zamiar zachęcić potencjalnego klienta.
-To o pani, Saiyańska ozdoba królewska. Wykuta w ich niezniszczalnym materiale zwanym Vamat. Jednak błyszczące kamienie to Arg wprost z planety Meat. To jedyne takie połączenie.
Wzdychając cichutko milcząc już jedynie patrzyła nie mając ochoty znać ceny błyskotki.


Clay - #BE81F7
Roth - #ffffff
Henlong (Kazuya) - #31B404
Powrót do góry Go down
Shazuko

avatar

Liczba postów : 69
Join date : 30/12/2014

SCOUTER
HP:
430/430  (430/430)
KI:
380/380  (380/380)
J:
810/1500  (810/1500)

PisanieTemat: Re: Czarny Rynek   Wto 13 Sty - 4:01

Po wydostaniu się z zamku białowłosemu nie umknęło jak nagle jakaś postać przeleciała nad jego głową i poruszała się w zawrotnym tempie w stronę miasta, zdając sobie teraz sprawę jak trudne może być to wyzwanie uśmiechnął się lekko jakby pewny siebie. Może i potomek króla miał nad nim teraz przewagę lecz to mogło się niedługo zmienić.
Wiedząc że nie ma co tracić czasu chłopak skorzystał z jednego z tajnych, ukrytych przejść jakie znajdowały się nawet przy samym pałacu i dzięki niemu dość szybko udało mu się znaleźć na jego tak zwanym drugim domu czyli czarnym rynku. Mając teraz okazję na wykorzystanie swoich sztuczek Half ruszył przed siebie szukając odpowiednich ludzi których mógłby się zapytać o poszukiwaną przyszłą niewolnicę.
Początkowo myślał że od tej chwili to wyzwanie stanie się aż za proste bo jako że dziewczyna miała stać się jego własnością to zapamiętał jej wygląda bardzo dokładnie, jako handlarz musi znać swój towar i każdy związany z nim szczegół. Szybko okazało się jednak że nie ma na tyle szczęścia na ile by myślał bo może i kilku osobnikom zdarzyło się zauważyć kogoś podobnego do podawanego rysopisu lecz gdy białowłosy udawał się w dane miejsca i wypytywał handlarzy ci wręcz zapewniali go iż nikogo takiego tutaj nie widzieli. Nie chodziło im nawet o to że za informacje trzeba też zapłacić bo wiedzieli z kim mają do czynienia.
Będąc bardzo nie w humorze Beliar zrozumiał że jest zdany na siebie, fakt że znajdował się na czarnym rynku nie pomagał bo kręciło się zbyt wiele osób i nawet on mógłby sobie nieźle zaszkodzić gdyby nagle zaczął za bardzo węszyć.
Nie mając zbyt przyjaznego wyrazu twarzy szedł przed siebie rozpychając się do tego bo walczył o zbyt wiele i nie mógł dopuścić by wszystko stracić. Podczas swej przechadzki zdarzyło mu się odwiedzić kilka stoisk gdzie owszem przyglądał się wystawionym eksponatom jednak tylko na chwilę, gdyż moment później w stronę sprzedawcy było kierowane pytanie czy nie widział tutaj kogoś nowego, lub kogoś kto jak na tą okolicę zachowuje się zbyt dziwnie.
Najczęściej słyszaną odpowiedzią było ponownie słowo "nie" co tylko coraz bardziej podburzało Shazuko, trącąc z chwili na chwilę nerwy zaczął nawet rozplanowywać w głowie jak szybko wydostać się z tej planety a przy tym zwędzić sprzed nosa króla nieco minerału.
W pewnej chwili ktoś zawołał chłopaka, okazało się że to jeden ze sprzedawców który pamiętał Halfa gdyż nie raz zdarzało im się dobijać targu a na dodatek znał on chłopaka z czasów gdy jeszcze sam był zwykłym sługusem kogoś znacznie ważniejszego.
Zauważając momentalnie zmartwioną minę sławnego pirata kosmicznego jego stary znajomy zaproponował by usiadł on na chwilę i wypił coś z nim. Zgodziwszy się na ów propozycję podszedł do stoiska przy którym stała jeszcze jakaś owinięta płaszczem osoba lecz nie zwrócił on nawet na nią uwagi gdyż wydawała się mu ona nieważna.
Po otrzymaniu kubka z zimnym a zarazem jednym z mocniejszych napojów Halfowi zostało zadane pytanie co się dzieje że wygląda jakby chwilę temu stracił ostatni grosz, śmiejąc się cicho, chłopak wziął głębszego łyka i zaczął powoli tłumaczyć.
-Nie wiem ile razy będę jeszcze to powtarzać... ale interesy z królem tej planety to nic przyjemnego... może i raz na jakiś czas udało mi się ładnie wyjść na utargach z nim ale teraz przesadził, zaoferowałem mu że znajdę kupców na Sulp oczywiście za pewną opłatą... to ten wymyślił sobie że da mi tylko 10% ze sprzedaży... ... na szczęście czy nieszczęście wprowadzili do jego sali jakąś dziewczyna gdzie zauważyłem że nie ma zamiaru jej oglądać bo krótko mówiąc denerwowała go. Więc zaproponowałem że ja ją zabiorę i zadbam by jej nie zobaczył... wszystko byłoby fajnie gdyby nie wymyślił sobie zabawy... zanim się z nim dogadałem dziewczyna zwiała.. i teraz jest wyścig.. ja kontra jego synalek... jeśli ja odnajdę ją pierwszy i doprowadzę do zamku to dostanę ją gdzie nie obejdzie się bez zapłacenia za nią.. ale wtedy połowa przychodu jest moja... a jak znajdzie ją jego synalek... ja wychodzę z całkowitym zerem...
Po wytłumaczeniu tych ważniejszych spraw oboje przeszli do dalszej konwersacji między sobą gdzie nie raz wpadał im jakiś pomysł by wykiwać monarchę lecz wystarczyło kilka sekund jak sami dostrzegali większe błędy w swoich spiskach i szybko o nich zapominali.


Shazuko - #49BCB8
Powrót do góry Go down
Claymora

avatar

Liczba postów : 76
Join date : 26/12/2014

SCOUTER
HP:
510/510  (510/510)
KI:
500/500  (500/500)
J:
846/1500  (846/1500)

PisanieTemat: Re: Czarny Rynek   Wto 13 Sty - 21:40

Stała tak wciąż zastawiając się czy jakby spytała się kupca jaką posiada cenę ta przepiękna błyskotka zatkałoby ją. Chcąc nagle się odezwać zauważyła kogoś podchodzącego, co automatycznie wywołało u niej chęć ucieczki, lecz została. Patrząc sobie dalej na biżuterię kosmosu całkiem niechcący podsłuchała rozmowę jaką kupiec zaczął prowadzić z nieznajomym. Słysząc bardzo ciekawe informacje aż zaschło jej w gardle. Biorąc głęboki wdech podrapała się po głowie rozmyślając o swojej sytuacji.
Jest poszukiwana przez dwóch osobników. Księcia którego zamiarów nie znała, prócz tego nie wiedziała, co się z nią stanie jeśli ją złapie. Dodatkowo białowłosego którego interesują tylko pieniądze, plus traktuje ją jak przedmiot do zdobycia. Ukradkiem przyglądając się mu, dość uważnie uznała, że jest nawet... nawet przystojny. Jednak nie miała zamiaru stać się czyjąś niewolnicą wystarczy, że przez osiemnaście lat była posłuszna rodzicom. W tym świecie do chwili wydostania się i powrotu do domu nie miała zamiaru słuchać czyiś rozkazów. Za nić w świecie!
Czując się lepiej kiedy tak się sprzeciwiła losowi w myślach. Z uśmiechem odwróciła się na pięcie i już miała pomaszerować dalej przed siebie nie korcąc niebywałego szczęścia pakowania się w kłopoty kiedy to wpadła na kogoś. Odbijając się omal nie straciła równowagi robiąc kilka kroków w tył. Spojrzawszy na osobnika już chciała wydrzeć się, gdy usłyszała coś zmieniając zdanie.
-Uważaj jak łazisz! I pokłoń się przed obliczem syna króla królów.
Claymora nawet się nie zastanowiła zginając się w pół. Szybko znikając w tłumie, nie miała zamiaru wpaść w kłopoty tak szybko. Nie należała do nieogarniętych blondynek. Odetchnąwszy z ulgą uśmiechnęła ponownie wpadając na kogoś dużo większego i okropnie śmierdzącego. Nie wytrzymując pomiatania nią wydarła się.
-Jak leziesz śmierdzielu?! Patrz pod nogi, a nie!
Patrząc mu wprost w ślepia szybko zaczęła żałować swoich słów. Potwór miał z jakieś cztery metry i był dobrze zbudowany, co dawało razem dobre kilka ton żywej wagi. Mruknąwszy przerażona przełknęła głośno ślinę szybko przebiegając pod jego nogami. Niestety, wielkolud szybko ją dorwał podnosząc za płaszcz do góry. Niezadowolona zebrawszy szybko z trudem ślinę, pewnie charknęła i splunęła nią wprost w oko monstra, jedyne oko. Dezorientując go odczepiła broszkę płaszcza i spadając na piach, podniosła się czym prędzej spierdzielając gdzie pieprz rośnie. Akcja była na tyle spektakularna, że zaraz wszyscy zaczęli plotkować. Wieści rozeszły się trafiając do uszu księcia, który czym prędzej ruszył za biegnącym cyklopem wśród tłumu. Nie było trudno go nie zauważyć, rasa z jakiej się wywodził należała do największych w tej części galaktyki. Zdając sobie sprowadzę, że goni pewnie uciekinierkę tym bardziej był zadowolony. Rozłożywszy skrzydła uniósł się w powietrze, by dopaść ją pierwszy kiedy nagle potwór stanął rozglądając się wszędzie. Ogai wylądował rozgniewany pytając.
-Gdzie dziewczyna?! Odpowiadaj!
Cyklop wzruszył ramionami nie mając pojęcia jakby zapadła się pod ziemie. Książe był wściekły okazując to momentalnie zaciskając pięści i zgrzytając zębami. W tym czasie Claymora trzymała się od dołu wózka z towarem jakiegoś kupca. Odsapnąwszy z ulgą zaczęła się cieszyć, że wywróciła się lądując pod niego. Zaczepiona mocno wyczekiwała tylko aż zatrzyma się daleko od miejsca gdzie zbyt wiele osób ją widziało. Gdy to nastąpiło wylazła łapiąc pierwszy lepszy materiał i okrywając się nim, by nie wzbudzać podejrzeń swoim wyglądem. Ludzki był tu zbyt dużą rzadkością z tego, co zdążyła zauważyć. Udając się gdzieś w pośpiechu tym razem ostrożnie omijała bywalców i tubylców, by nie narobić sobie już problemów. Będąc wystarczająco daleko zwolniła rozmyślając jak uciec z tej planety i to jak najszybciej.
-I co teraz?
Powiedziała sama do siebie przedzierając się przez przepiękne tkaniny będąc najwidoczniej w alejce samymi materiałami.


Clay - #BE81F7
Roth - #ffffff
Henlong (Kazuya) - #31B404
Powrót do góry Go down
Shazuko

avatar

Liczba postów : 69
Join date : 30/12/2014

SCOUTER
HP:
430/430  (430/430)
KI:
380/380  (380/380)
J:
810/1500  (810/1500)

PisanieTemat: Re: Czarny Rynek   Sro 14 Sty - 5:15

Cały zachodzący nagle przed oczyma chłopaka jak i jego znajomego nie umknęły im, widać było jak jeden z największych tutejszych można by rzec "cyklopów" miota się z kimś. Już na samą myśl o tym jak bardzo pokiereszowana może zostać jego ofiara to robiło się aż smutno, zauważając jednak nagle unoszącego się w powietrze księcia białowłosy jakby ocknął się bo możliwe że właśnie przepuścił szansę schwytania uciekinierki.
Wstając szybko zaczął biec w stronę zgromadzonej grupy gapiów lecz gdy tam dotarł okazało się że już dawno po wszystkim, wiedząc że syn króla także jest na czarnym rynku czuł jak jego domniemana przewaga powoli znika i że lada chwila a przegra tak głupi zakład na który sam się zgodził!
Nie mając już najmniejszego zamiaru się patyczkować chłopak nagle sam uniósł się w powietrze i ruszył przed siebie starając się podczas lotu choćby dojrzeć gdzieś poszukiwaną przez niego dziewczynę, nie mając jednak zbyt wiele szczęścia jego zdenerwowanie zaczęło powracać a do tego jeszcze nasilało się. By jeszcze trochę go wnerwić podczas swojego lotu napotkał ów synalka władcy tejże planety, przez chwile oboje lewitowali w powietrzu patrząc na siebie i po samych minach można było spokojnie stwierdzić że nie przypadali sobie do gustu.
Beliar chciał już o coś zapytać się łysemu chłoptasiowi lecz zanim zdążył choćby otworzyć buzię usłyszał dość wyraźnie "zejdź mi z drogi pomiocie.. ona jest moja". Lekko nie dowierzając i początkowo uznając że się przesłyszał, białowłosy poprosił o powtórzenie wcześniej wypowiedzianych słów, najwidoczniej miał o tyle szczęścia że potomek monarchy zrobił to o co go poprosił zanim nie ruszył dalej szukać zguby. Kapitana statku jednak jakby zamurowało, czyżby syn władcy uznawał sobie uciekinierkę za swoją ? równie dobrze mógł w sali tronowej wydrzeć się gdy tylko ją wyprowadzili że ją zaklepuje i nikt inny nie ma prawa do niej.
Układając wszystko w jedną spójną całość nagle zdenerwowanie minęło zaś na twarzy młodego pirata kosmicznego pojawił się mały chytry uśmiech, bardzo możliwe było to że będzie on w stanie wykorzystać swoje hipotezy jeżeli doszłoby do pojmania przyszłej niewolnicy właśnie przez księcia To jednak był taki mały plan awaryjny w głowie przestępcy i najchętniej chciałby w ogóle z niego nie korzystać bo nie wiadomo jeszcze czy jeśli wszytko odegrałoby się tak jak myśli to czy by książę nagle nie zaczął czegoś żądać.
Mając teraz nieco więcej informacji które nie musiały być w stu procentach pewne ruszył szybko dalej bo bądź co bądź większą satysfakcję przyniesie mu to iż sam pochwyta zdobycz i odprowadzi ją do pałacu.


Shazuko - #49BCB8
Powrót do góry Go down
Claymora

avatar

Liczba postów : 76
Join date : 26/12/2014

SCOUTER
HP:
510/510  (510/510)
KI:
500/500  (500/500)
J:
846/1500  (846/1500)

PisanieTemat: Re: Czarny Rynek   Sro 14 Sty - 22:12

Przechadzając się pomiędzy stoiskami z rozłożonymi na sprzedaż materiałami czuła się bezpieczniejsza, lecz z każdą chwilą uświadamiała sobie, że nie wróci już do domu. Spuszczając nisko głowę i szurając cicho łkała. Była tu całkiem sama, nie miała znikąd pomocy. Dosłownie nikogo, kto życzył by jej dobrze. W każdym kącie czaiły się tylko monstra czyhające na jej potknięcie. Taka rzeczywistość ją przerażała. Nie była w żaden sposób nauczona czy szkolona jak ma się zachować w takiej sytuacji jeśliby kiedykolwiek nadeszła. Teraz mogła jedynie bacznie obserwować każdy własny ruch, by nie narobić sobie więcej wrogów niż już zdołała sobie narobić.
Poruszając się spokojnie kryła dokładnie się pod ślicznym materiałem, który zawinęła z wózka. Był niezwykle delikatny, śmiało mogła powiedzieć, że godny królowej niczym z jej świata jedwab. Przyglądając się dostrzegła na białym materiale po wyszywane prawdopodobnie ręcznie srebrne wzory kwiatowych kompozycji. Zauroczona w tkaninie zaczęła oglądać każdą z osobna jaką wystawiono na sprzedaż. Nie znalazła jednak żadnej nawet w calu przypominającej tej którą miała na sobie. Uradowana oryginalnością śmielej kroczyła przed siebie.
Mając pecha drogę zatarasował jej jakaś kobieta ze skrzydłami. Mając już pojęcie, że to z pewnością Arlianka i lepiej dla niej nie robiła zamieszania. Przechodząc obok niej jak gdyby nigdy nic. W myślach bluzgając na nią jak tylko potrafiła. Zaczynało denerwować ją zachowanie niektórych ras tego świata, wywyższających się ponad inne. Przypominały się jej automatycznie damulki z jej świata za którymi okropnie nie przepadała. Zamyślona całym zdarzeniem ponownie wpadła na kogoś tym razem lądując na ziemi. Wściekle podniosła wzrok, a widząc ludzką posturę zastanowiła się dwa razy za nim odezwała się. Postać podała jej rękę pomagając wstać, a następnie z uśmiechem na twarzy wydała z siebie dźwięk.
-Nie widziałem cię tu nigdy wcześniej... pierwszy raz na Arlii?
Dziewczyna uśmiechając się przyjrzała się chłopakowi który szybko przypadł jej do gustu. Wysoki, wysportowany o czarnych lekko uniesionych w górę włosach. Mający na sobie trochę biżuterii. Ciemna karnacja i te tęczówki niczym dwie czarne dziury w kosmosie. Zauroczona niemal od razu lekko jąkając się odezwała się.
-Ta-ak... w dodatku narobiłam sobie problemów...  i
Nie dał jej dokończyć całując jej dłoń kłaniając się, co urzekłoby każdą. Claymora nigdy nie zaznała takiego ciepła od płci przeciwnej. Czując się wyjątkowo dała się porwać na spacer. Mijając przeróżne alejki z błyskotkami była w raju. Mężczyzna towarzyszył jej cały czas.
-To opowiadaj, piękna niewiasto, co ci się przydarzyło. Aż jestem ciekawy.
Fioletowo włosa szybko wrzuciła z siebie bujną opowieść o złapaniu jej do niewoli i tym, że poszukują jej trzy monstra. Nieznajomy słysząc o księciu zaciekawił się, lecz o pewnym białowłosym dokładnie opisanym z wyglądu upewnił się jedynie jak bardzo wartościowa musi być zguba. Nic więcej go nie interesowało. Sam fakt, że ma możliwość zrobienia na złość swojemu największemu rywalowi w czarnym handlu wystarczała mu, aż z nawiązką.
W czasie oglądania tylko dyskretnie przed uciekinierką wypytał się kogo trzeba chcąc lepiej dowiedzieć, czemu tyle jest warta. Wiedząc, aż za dużo dostrzegł w niej kupon przetargowy. Jednak dał się złapać na błyszczące oczy i uroczy uśmiech. Stając nagle przed nią postanowił się przedstawić.
-Wybacz, gdzie moje maniery. Jestem Kapitan Henlong, dla przyjaciół Kazuya.
-Miło mi, jestem... … Claymora.
Podała jedno z imion swoich postaci które tak kochała rysować w swoim świecie. Uradowana z bliższej znajomości nagle doszło do niej, że chłopak jest kapitanem. Oznacza to ratunek dla niej, jeśli ją zabierze ze sobą.


Clay - #BE81F7
Roth - #ffffff
Henlong (Kazuya) - #31B404
Powrót do góry Go down
Shazuko

avatar

Liczba postów : 69
Join date : 30/12/2014

SCOUTER
HP:
430/430  (430/430)
KI:
380/380  (380/380)
J:
810/1500  (810/1500)

PisanieTemat: Re: Czarny Rynek   Czw 15 Sty - 3:12

Lecąc nad czarnym rynkiem białowłosy nie przestawał dokładnie przyglądać się z góry każdej osobie która wydawała mu się nieco dziwniejsza od całej reszty bo coś mówiło mu że dziewczyna nie będzie potrafiła wtopić się w tło, minęła z dobra godzina a on nadal był bez żadnych rezultatów co już go powoli męczyło. Nie mając powoli już ochoty na to wszystko powoli wylądował pomiędzy stoikami z tkaninami bo akurat tam udało mu się dolecieć.
Nie przykuwał jednak żadnej uwagi do oferowanego towaru z tej części nielegalnego rynku gdyż nie było mu to jakoś do szczęścia potrzebne. Przechadzając się uliczką w pewnej chwili do jego uszu dotarł dość znajomy głos, próbując skojarzyć do niego osobę początkowo nie potrafił tego dokonać lecz po tym jak udało mu się nieco zbliżyć do osobnika mówiącego w ten specyficzny sposób od razu wszystko się wyjaśniło a mina chłopaka mówiła że nie jest to nic co go cieszy.
Okazało się że akurat w czasie gdy on i jego załoga przebywali na Arlii to również ku jego nieszczęściu musiał znaleźć się tam Henlong, w bardzo szybkim tempie Beliara naszła ochota na opuszczenie tej okolicy bo nie było mu potrzebne spotkanie z jednym ze swoich największych rywali.
Powstrzymało go jednak usłyszenie drugiego głosu, robiąc ostrożne kroki starał się zbliżyć na tyle by móc zobaczyć osobników lecz samemu pozostać na razie w ukryciu, po udanej próbie skrócenia dystansu wreszcie zauważył drugiego kosmicznego bandytę a obok niego jakąś dziewczynę. Dopiero po tym jak ich rozmowa zaczęła ciągnąć się dalej skojarzył głos przedstawicielki płci pięknej z uciekinierką, nie była to dla niego korzystna sytuacja bo gdyby postanowił teraz dosłownie porwać dziewczynę to pewnie miałby na głowie i księcia i załogę swojego rywala.
Pozostało mu więc na razie ich śledzić co na dodatek może zaoferować nieoczekiwane korzyści bo któż wie co wymsknie się przestępcy przy pogaduszkach z płcią przeciwną, a to włamanie było różnicą między nimi gdyż Henlong przy kobietach zapominał się co skutkowało w bardzo szybkim przejrzeniu go, zaś białowłosy nie odczuwał prawie niczego do kobiet, jedyne co odczuwał był w stanie zaspokoić odwiedzinami w jakiejś lepszej tawernie czy burdelu.
Śledząc daną dwójkę chłopak starał się wtapiać w tłum co niekiedy utrudniało mu podsłuchiwanie lecz był gotów na poświęcenie kilku informacji w celu nie dania się zauważyć.

OOC:
 


Shazuko - #49BCB8
Powrót do góry Go down
NPC
Mistrz Gry
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 945
Join date : 19/12/2013

PisanieTemat: Re: Czarny Rynek   Czw 15 Sty - 19:13






NPC zezwala na szybką zmianę tematu na korzyść graczy.
Powrót do góry Go down
Azael

avatar

Liczba postów : 16
Join date : 25/12/2016

SCOUTER
HP:
200/200  (200/200)
KI:
200/200  (200/200)
J:
354/1500  (354/1500)

PisanieTemat: Re: Czarny Rynek   Wto 10 Sty - 1:51

Wędrowała poszukując czegoś interesującego dla siebie oczywiście kryjąc się pod czarnym płaszczem. Była poszukiwana w całej galaktyce, więc nie mogła sobie pozwolić na podróżowanie ekstraklasą. Przechodząc koło tylu stoisk szukała świecidełek albo chociaż cennych materiałów, które można było świsnąć sprzed nosa sprzedawcy, by później sprzedać i czerpać zysk. Na napoje które potrzebowała nie było zbyt dużego popytu, więc cena była wygórowana. To nie zachwycało jej, lecz póki nie znalazła siebie godnej chodzącej lodóweczki, musiała sobie jakoś radzić. Niespodziewanie coś wpadło jej w oko, podchodząc postanowiła zagadać sprzedawce i cieszyć się jego głupotą.
-Piękną masz tu biżuterię, niczym dla księżniczki. - Powiedziała spokojnie, ale jakby była zainteresowana. Musiała w jakiś sprytny i przebiegły sposób zmusić istotę do konwersacji. Nie była pewna czy będzie bardzo rozmowny, lecz tylko próby pozwalają przeżyć.



Mowa - #ff0000
Powrót do góry Go down
BN
Mistrz Gry
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 13
Join date : 25/06/2014

PisanieTemat: Re: Czarny Rynek   Pią 13 Sty - 23:04



-Tak, najpiękniejsze kryształy dla najpiękniejszych dziewczyn.
Odpowiedział sprzedawca, choć przyglądał się dziewczynie bardzo uważnie. Nie wyglądała ona na typową złodziejkę, lecz nigdy nic nie wiadomo z tymi młodymi. Nie spuszczał jej z oczu pokazując jej piękne bransoletki oraz naszyjniki jakie miał do zaoferowania klientom. Widząc jak wszystko ogląda postanowił zapytać, głownie z ciekawości.
-Czy ja cię już gdzieś nie widziałem?
Powrót do góry Go down
Azael

avatar

Liczba postów : 16
Join date : 25/12/2016

SCOUTER
HP:
200/200  (200/200)
KI:
200/200  (200/200)
J:
354/1500  (354/1500)

PisanieTemat: Re: Czarny Rynek   Nie 15 Sty - 0:13

Słysząc mało poręczne pytanie, postanowiła szybko ominąć je i zmienić temat na własną korzyść. Jednak przyglądając się przepięknej biżuterii miała odrobinę kłopoty z wysławianiem się, chcąc by świecidełka już należały do niej. Nawet wyobrażała siebie w nich w najnowszych kreacjach jakie miała zamiar wykonać po powrocie na statek. Lecz najpierw rzecz najważniejsza.
-To nawet całkiem prawdopodobne, choć przyznam, że wielu mężczyzn mi to mówi. Jednak nie spodziewałam się, że taki ktoś zacznie mnie podrywać.
Roześmiała się przyglądając uważnie reakcji żaby uważającej się za mądrą. Rozmyślając jak okraść stoisko tak, by zdążyć jeszcze uciec.
-Proszę. Mógłbyś pokazać mi swoje najpiękniejsze okazy. Jestem skoro dziś dużo wydać.



Mowa - #ff0000
Powrót do góry Go down
BN
Mistrz Gry
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 13
Join date : 25/06/2014

PisanieTemat: Re: Czarny Rynek   Sro 18 Sty - 1:23



Sprzedawca po jej słowach mocno zarumienił się poruszając niezgrabnie swoimi rękoma, chcąc ją jakoś przeprosić jeśli można było to odebrać w ten sposób. Jakby nie patrząc nie mógł pozwolić sobie na flirtowanie z klientami, niedaleko stała zapewne żona obserwując cenny konkurencyjnych stoisk. Odetchnąwszy z ulgą, kiedy zmieniła temat sięgnął do ukrytego sejfu wyciągając tacę z cudeńkami, które korcą niesamowicie złodziei.
-To wszystko, co mam na dziś dostępne panienko. Coś się podoba.
Pośród świecidełek znajdowały się również prawdziwe galaktyczne okazje, warte majątek w niektórych kręgach. Z pewnością nie uszedł fakt Azael, że był tam również pierścionek "Gwiazda Złodzieja". Zwany tak po wielkiej kradzieży w dniu ślubu prosto z palca pewnej księżniczki i prawdopodobnie zaginął. Pierścionek sam jest zdobiony czarnymi diamentami w kształcie gwiazdy.
Powrót do góry Go down
Azael

avatar

Liczba postów : 16
Join date : 25/12/2016

SCOUTER
HP:
200/200  (200/200)
KI:
200/200  (200/200)
J:
354/1500  (354/1500)

PisanieTemat: Re: Czarny Rynek   Nie 22 Sty - 21:30

Wiedząc, że plan wypalił jedynie uśmiechnęła się spoglądając na wykładany towar na blat. Widząc wiele przepięknych świecidełek wpatrywała się uważnie w ich blask. Azael kochała bowiem błyszczące przedmioty, dlatego też słynęła z kradzieży jedynie biżuterii, nic innego nie przypadło jej specjalnie do gustu. Ślęcząc uważnie każdy nawet ten najmniejszy ruch sprzedawcy, zastanawiała się jak na jego oczach ukraść jak najwięcej. Obmyślając dodatkowo drogę ucieczki wpadła na genialny pomysł.
-To wszystko, co masz? Muszę przyznać, że jestem zawiedziona. Jestem skora słona zapłacić, lecz za coś naprawdę wyjątkowego. Tu tego nie widzę.
Odsuwając się rozejrzała się dookoła szukając innego stoiska z błyskotkami.
-Do zobaczenia. Poszukam gdzie indziej. Mógłbyś mi kogoś zaproponować?



Mowa - #ff0000
Powrót do góry Go down
BN
Mistrz Gry
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 13
Join date : 25/06/2014

PisanieTemat: Re: Czarny Rynek   Pon 30 Sty - 22:58


Widząc reakcję kupca, Subudo na chwilę nie wiedział, co ma zrobić, by utrzymać jego zainteresowanie. Jednak po chwili wpadł na genialny pomysł.
-Nie trzeba od razu szukać gdzieś indziej.
Wtedy wyciągnął woreczek, dość dyskretnie by nikt niepożądany nie zauważył tego posunięcia. Palcem pokazując gest przybliżenia się do blatu stoiska. Wtedy ukazał jej tajemniczą zawartość, była nim przepiękna broszka wypełniona dziesięcioma diamencikami z drzewa Daiyamondo Yui. To była perełka w kolekcji.
-I co myślisz? Jedyny w swoim rodzaju... taką biżuterię nie dostaniesz u byle kogo...więc?
Powrót do góry Go down
Azael

avatar

Liczba postów : 16
Join date : 25/12/2016

SCOUTER
HP:
200/200  (200/200)
KI:
200/200  (200/200)
J:
354/1500  (354/1500)

PisanieTemat: Re: Czarny Rynek   Sro 1 Lut - 2:47

I wszystko poszło idealnie, zgodnie z planem sprytnej złodziejki. Pytanie pozostawała jak w biały dzień wśród tylu świadków oraz krążącej niedaleko żony sprzedawcy ukraść wszystkie świecidełka? To proste, pomyślała choć zawsze pozostawały jakieś „ale” z którymi trzeba się zmagać w planie „B”. Musząc się mimo tak wielu przeciwwskazań spiąć zbliżyła się jeszcze bardziej do sprzedawcy niby mu coś szepcząc. Wtedy wyciągnęła spod gorsetu skrywany wisiorek na dość długim łańcuszku, pokazując mu swój cenny skarb. Kiedy tylko otworzyła go momentalnie dmuchnęła w jego kierunku proszek usypiający. Był bardzo mocny i pozwalał zasnąć na dobre pięć godzin, w dodatku nie posiadał żadnych efektów ubocznych. Widząc jak pada na blat przytrzymała go, by zwrócić zbyt szybko uwagi innych.
-Śpij dobrze.
Szepnęła. Zamknąwszy puzderko, szybko schowawszy na swoje miejsce zabrała się za łatwą kradzież. Nie pozostawiając nic zniknęła w tłumie prowadzonych niewolników na sprzedaż. Znikając bez śladu nie zapomniała o płaszczu maskującym swoje wdzięki.
-I jestem całkowicie bezpieczna. Jaka łatwa praca. Mogłaby być tak zawsze.
Mając przy sobie dużą zawartość czuła bardzo wyjątkowa. Jednocześnie nie mogła się doczekać, aż przymierzy dzisiejsze zdobycze, by później zastanowić się, co właściwie z nimi zrobić. Niektóre były bardzo wyjątkowe, a wystawienie ich na sprzedaż łatwo wzbudzi podejrzenia, co do jej osoby. Musiała działać delikatnie i z wyczuciem.
Idąc spokojnie jak gdyby nigdy nic, mignęła do zaułka, gdzie przebrała się i w błyskawiczny sposób zmieniła fryzurę oraz umalowanie. Wiedząc jak dobrze działa kamuflaż, już jako całkiem inna osoba szła w stronę gospody, by opić sukces. W drodze widziała miotających się arlian, a nawet służby porządkowe, jednak nie przejmowała się tym jakoś.  

zt Gospoda Aphalon

OOC:
Więc ukradłam:
- pierścionek "Gwiazda Złodzieja"
- broszka wypełniona dziesięcioma diamencikami z drzewa Daiyamondo Yui
- trochę bezwartościowej biżuterii



Mowa - #ff0000
Powrót do góry Go down
Shazuko

avatar

Liczba postów : 69
Join date : 30/12/2014

SCOUTER
HP:
430/430  (430/430)
KI:
380/380  (380/380)
J:
810/1500  (810/1500)

PisanieTemat: Re: Czarny Rynek   Wto 6 Cze - 21:04

Musiał przyznać że wiadomość o tym iż jego partnerka będzie żywiła się tylko jego krwią była swego rodzaju ulgą, dziwnie się patrzy jak nagle twoja żona rzuca się na kogoś szyję w celu posilenia się. Odetchnąwszy w spokoju nie potrzebował zbyt długiej ilości czasu by dotrzeć na jak to ujęła Clay "ryneczek", było to tak naprawdę ostatnie miejsce w jakie udałby się chłopak w celu znalezienia posiłku, owszem oferowali tu dość egzotyczne potrawy ale jak to w stylu takich miejsc, za absurdalnie dużą cenę by dostać malutki kawałeczek na zrobienie sobie smaczku. Oboje zorientowali się że są blisko widząc jak powoli zanika chaotyczny ruch na ulicy a zaczyna się ład którym pewnie chciałaby się pochwalić nie jedna porządna planeta, widząc masę przeróżnych stoisk białowłosy wolał na dyby co złapać kocicę za rękę bo tak naprawdę nigdy nie wiadomo co może się wydarzyć. Jak tylko zaczęły się stoiska z przeróżnymi smakołykami tak ich przechadzka zaczęła się przedłużać, wyglądało to jakby każdy najmniejszy zapach momentalnie przykuwał jej uwagę, działało to jeszcze silniej jeżeli do dania było dodane mięso. Zachowywała się niczym wygłodniało zwierzę co nieco odstraszało potencjalnych klientów przy danej budce, nie mając w pewnym momencie wyboru kupił jej coś porządnego do zjedzenia gdyż tworzyła już pod sobą kałużę ze śliny.
Na szczęście jej apetyt okazał się przydatny bo jak to ze stoiskami często się przy nich plotkuje, normalnie płatne tutaj informacje były od tak wypowiadane przez dwójkę nieogarniętych młodzików którzy wychwalali się swoimi dokonaniami. Leviathan nie musząc się nawet wysilać podsłuchał co nieco dowiadując się o jakiejś większej transakcji pomiędzy magnatami a ich szefem, zaczęło wychodzić na to iż zgarną dużo więcej niżeli tylko ich głowy, będąc uradowanym zauważył kątem oka znajomą sylwetkę która czmychnęła obok nich lecz spowodowała pojawienie się ciarek na jego ciele. Tracąc nieco pewność siebie pociągnął za sobą dziewczynę by poszli nieco wmieszać się w tłum, będąc otoczonym resztą szumowin stanął blisko niej by móc jej coś powiedzieć na ucho.
-Rozdzielamy się.. zjedz sobie do końca i spróbuj dowiedzieć się gdzie dokładnie znajduje się nasz cel, ja mam coś do załatwienia, spokojnie nie zniknę ci na długo.
Puszczając Claymorę wiedział że na ma co się o nią martwic bo dobrze wiedział jak reaguję na nie przychylne wobec nie zaczepki, szkoda mu tylko było osoby która jej podpadnie tym bardziej przez te humorki. Oddalając się nieco zaczął wypatrywać znajomej postaci mając nadzieję iż nadal ta kręci się w okolicy, Miał znaczną przewagę przez swój znacznie zmieniony wygląd przez co cały czas sprawiał wrażenie zwykłego rzezimieszka, zauważając postać po raz kolejny ruszył w swego rodzaju pościg podczas którego został również zauważony. Jako że na targu lepiej nikomu nie podpadać to nie wywołali żadnego rabanu lecz przepychanka między ludźmi na targu również nie należała do najbardziej rozważnych pomysłów. Na szczęście ofiara białowłosego popełniła błąd próbując zniknąć w ciasnej uliczce gdzie został momentalnie powalony przez pirata, okazało się przy tym że oboje wylądowali przed nogami kotowatej która kręciła się tam.
-Kales... jak ja cię długo nie widziałem... nadal robisz za podnóżek rozumiem ?
-Czego chcesz jaszczurze !?
-Oj na twoim miejscu byłym grzeczniejszy... gdzie przełożeni ? nadal się bawią w te swoje transporciki ?
-Kim ty ... ?
-Gadaj bo dam cię jej na pożarcie!
Reakcja biedaka mówiła sama za siebie, już miał nogi jak z waty więc wyciśnięcie wiadomości jakie im się przydadzą nie będzie żadnym wyzwaniem.


Shazuko - #49BCB8
Powrót do góry Go down
Claymora

avatar

Liczba postów : 76
Join date : 26/12/2014

SCOUTER
HP:
510/510  (510/510)
KI:
500/500  (500/500)
J:
846/1500  (846/1500)

PisanieTemat: Re: Czarny Rynek   Sob 10 Cze - 3:42

Nie to, że śledziła swojego męża, bo mu nie ufała, ale nie wierzyła, by nie wpakował się w jakieś kłopoty. Tak więc znajdując się po drugiej stronie uliczki w której schował się cel Shazuko postanowiła zaczekać na rozwój akcji i w ogóle skończyć posiłek jaki pożerała ze smakiem. Na jej nieszczęście obaj mężczyźni wylądowali na piasku tuż przed jej nogami i wysłuchawszy jak każdy gada na inny temat jedynie westchnęła. Patrząc jednak z góry postanowiła zażartować, a jednocześnie postraszyć obu.
-Mi każesz czekać... a sam rzucasz się na byle kogo w zaułkach miasta? Zaczynam być zazdrosna... a wtedy lepiej ze mną nie zadzierać.
Wysuwając kły, jej tęczówki zaczerwieniły się jeszcze mocniej, a spojówki z białych zmieniły kolor na czarny. Wyglądała wyjątkowo strasznie patrząc się tak na obu niczym na deser, oblizując wolno wargi ust. Wyczuwając strach, wysunęła również swoje pazurki przypominające raczej szpony dzikiego zwierzęcia, niż słodkiego kocia, którym potrafiła być. Przesuwając się ku nowemu celowi przechwyciła go niczym czarna mgła, uderzając go nagle o ścianę jednego z budynków. Przygwożdżony tak do szorstkiej elewacji za fraki szmaty w jakiej stanął przed jej obliczem, mógł z łatwością zobaczyć w jej oczach dwie otchłanie pełne piekielnych ogni. Clay coraz bardziej zatracając się w mrocznej naturze demona jakim się stała, zapominała coraz bardziej o kodeksie tropiciela, zmieniając się w bestię rządną krwi.
I choć podnóżek Magnatów obiecywał, a raczej przysięgał podanie lokalizacji, a nawet samego Kahloona jak na złotej tacy, ona nie słuchała uśmiechając się szyderczo jakby w transie. Nie pomogły nawet jego krzyki, które tylko rozzłościły wampirzycę natychmiast wprawiając w ruch jej szponów w celu uciszenia nic nie wartego śmiecia. Wyrywając mu serce skąpała się w czerwieni jego krwi tryskającej z wnętrza śmiejąc się szaleńczo. Ten widok nie jednego doprowadziłby do załamania, jednak Beliar stał twardo widząc jakby coś kierowało jego miłością do przerażającej brutalności, której wcześniej nie okazywała.
Po wyrzuceniu zbędnego organu wyrwanego z ciała biedaka na piach, zerknęła w stronę męża początkowo niczym na kolejną ofiarę. Jednak po chwili wróciła do normalności wydając się przerażona swoim czynem. Momentalnie rzuciła się w jego kierunku wtulając mocno, cała drżąc odezwała się szeptem.
-Coś przejmuje nade mną kontrolę... nigdy nie czułam takiego pragnienia widoku skąpanej we własnej krwi ofiary. Nigdy nie byłam tak brutalna... to mnie... przeraża.
Spojrzawszy mu w oczy pogłaskała jego polik zauważając jak jej skóra wchłania czerwone osocze niczym gąbka. Będąc tym widokiem przerażona odsunęła się od mężczyzny, by przypadkiem nie zrobić mu krzywdy. Nie była pewna możliwości do jakich może posunąć się jej ciało kiedy ma zapotrzebowanie, lecz nie chciała ryzykować. Wzdychając zakryła się płaszczem odzywając ponownie jednak smutnym tonem.
-Wybacz. Jednak musimy wydobyć informacje od kogoś innego. Tym razem dam ci działać. Wkroczę, kiedy dasz mi znać. Obiecuję... … jednak teraz nie zbliżaj się do mnie. Będę kroczyć za tobą... w cieniu. Źle się czuję.
Zakrywając się dokładnie, dało się zauważyć tylko czerwone tęczówki pełne nienawiści pod kapturem skrywającym jej postać. Na szczęście Shazuko nie zadawał zbędnych i kłopotliwych pytań, które mogły zagrozić nagłym wybuchem złości jego żony. Poruszając się przed siebie powrócili na rynek poszukując pierdołek, a jednocześnie informacji o miejscu pobytu ich celu.
Kiedy zaczęli tracić nadzieję znalazła się pewna kobieta lubiąca poplotkować oraz miała słabość do nietypowych typów mężczyzn. Widok przyklejającej się do jaszczura pięknej tancerki w nocnego klubu zabolał Clay, na tyle dotkliwie że odwróciła wzrok wbijając pazury w dłonie zaciskając je w pięści. Starając się uspokoić nawet zaczęła liczyć do tysiąca, czując chęć ogromne pragnienie mordu. Nie mogąc wytrzymać postanowiła się przejść, by odreagować i tym samym weszła w drogę swojemu celowi. Kahloon właśnie paradował niczym boss z obstawą dziesięciu wieśniaków szukając ludzi do tłuczenia. Mając właściwie na wyciągnięcie ręki Magnata postanowiła zakręcić się wokół niego, by zbliżyć się do niego maksymalnie. Wiedząc doskonale, że nie znał jej prawdziwej natury, bo ukrywała postać kota bardzo długo. Plus nie miała przyjemności stanąć z nim twarzą w twarz.
Zostając pochwycona przez niego, dała się obezwładnić i zerwać z siebie kaptur ukazujący jej wygląd. Pragnąc zemsty na Henlongu udało się jej złagodzić, a nawet wysubtelnić swój urok. Wyglądając niczym słodka kotka od razu spodobała się Kahloon'owi, który miał dużą słabość do kobiet. Otrzymując od niego laserowy znak wodny na dłoni, którą wcześniej ucałował mówiąc jej coś szeptem, na co tylko zaśmiała się. Odchodząc od niej Clay nie tylko posiadała informację o lokalizacji to jeszcze miała do niej wstęp przez głupotę celu. Dumając przez chwilę odwróciła się, by powiadomić Beliara o wszystkim, kiedy to zetknęła się z nim jakby stał znikąd za nią. Będąc w szoku widziała w jego oczach zazdrość, co spodobało się jej nawet bardzo.
-Cel będzie w klubie „Pink Panties” całą arliańską noc... a ja mam klucz... wejdę w towarzystwo...  bez problemu. Jednak muszę być bardziej kusząca, by zaciągnąć go z daleka od świty... inaczej będzie ich zbyt wielu.
Uśmiechając się, że plan ma szansę wypalić i to bez jakichkolwiek problemów postanowiła wygarnąć coś jaszczurowi dodatkowo.
-A ty jeszcze raz... dasz się tak dotykać jakieś dziwce... to pozbawię cię przyjaciela. Rozumiesz?
Mówiła przez zaciśnięte zęby będąc zła, że w ogóle musi przypominać do kogo należy jego ciało. Zakładając kaptur z powrotem na głowę porobiła jeszcze miny, ale tego już nie widział.
-O czym gadałeś z tą dziwką?



OOC:
Likwidacja celu "podnóżek" 3/100


Clay - #BE81F7
Roth - #ffffff
Henlong (Kazuya) - #31B404
Powrót do góry Go down
Shazuko

avatar

Liczba postów : 69
Join date : 30/12/2014

SCOUTER
HP:
430/430  (430/430)
KI:
380/380  (380/380)
J:
810/1500  (810/1500)

PisanieTemat: Re: Czarny Rynek   Pon 19 Cze - 21:34

Cała akcja z potraktowaniem w ten sposób nieszczęśnika była dość zabawna dla galaktycznego pirata, tym bardziej ze pamiętał gościa dość dobrze ze swoich wcześniejszych lat, gdy jeszcze sam pracował jako podwładny dla magnatów. Mówiąc szczerze nawet podekscytowało go widzieć swoja kocicę w takim stanie, im bardziej pokazywała swój tak zwany pazur tym bardziej przypadała mu do gustu co o dziwo nadal było możliwe, taka partnerka jak ona byłaby w stanie zrobić wszystko u jego boku tak samo jak on przy jej. Z tego też powodu nieco zaniepokoił go fakt jej zdystansowania po całym akcie, jeżeli zacznie się bać natury jaka została obdarzona to jedynie prędzej czy później wpędzi się w pułapkę z której nie wyjdzie bez porządnej pomocy. Chcąc na razie zaobserwować co zrobi z tym faktem odpuścił jakiekolwiek komentarze. Jego skupienie dość szybko zostało skradzione przez dość nietypową kobietę, tancerka za wszelką cenę starała się go omamić na co w pewnym stopniu pozwolił jej białowłosy, wiedział bowiem że jeżeli opuściłby gardę za bardzo to pewnie wyszedłby stąd bez grosza przy sobie a może nawet coś jeszcze by mu zwędzono. wystarczyło to jednak by stracił z oczy swoją żonę która najwidoczniej poszła dalej. Znalezienie dziewczyny było dla niego bardzo proste jednak sytuacja w jakiej ją znalazł ani trochę mu się nie podobała, teraz był bardziej niżeli pewny ze ich cel zginie z jego ręki. Jej pogróżki nie wywarły na jego osobie żadnego wrażenia, ba! tym bardziej wiedział że upoluje sobie magnata i do tego jeszcze pokaże kocicy kto ma spodnie w ich związku żeby sama wiedziała czego lepiej nie ma robić.
-Przecież sama na początku powiedziałaś... wyciągamy informacje, ty dowiedziałaś się gdzie jest nasz aktualny cel, ja załatwiłem nam informatora do reszty. Ze względu na swoją pracę słyszy dużo więc idealnie będzie nadawała się na naszą pomoc. Nawet nie chciała zapłaty wiec tym bardziej jesteśmy na plusie.
Dało się dosłownie poczuć ogień który wydobywał się z jej oczu w kierunku pirata i o to mu właśnie chodziło, nie raz spotykał się już z faktem że gdy kobieta wykorzystuje swój wygląd do własnych korzyści to nic złego, lecz niech tylko jej facet spróbuje coś podobnego zrobić i zaczyna się burda.
Klub o jaki wspomniała dziewczyna był mu bardzo dobrze znany, mógłby go nawet swojego czasu nazwać drugim domen przez co wiedział że dostanie się do środka nie będzie żadnym problemem, bał się jedynie ich przykrywkę gdyż osobniki takie jak on miały specjalne wejściówki które momentalnie były aktualizowane gdy wchodzono do parceli. Znając dokładnie drogę do placówki nie zajęło mu zbyt długo dojście do niej wraz ze swoją towarzyszką. Jako że Claymora nie wiedziała za wiele o jego przeszłości tutaj, to pewnie zdziwiło ją gdy pirat bez zahamowania podszedł do ochrony, wypowiadając jedynie "Kerion" przykuł ich uwagę.
-Czego oczekujesz? Myślisz że wejdziesz mając takie zadłużenie ? Szef się ucieszy słysząc że cię dorwaliśmy... zapłacisz i to srogo
-A ty geniuszu myślisz że jestem tutaj od tak sobie ? Wiem że nie szczycisz się umysłem ale znając moje zadłużenie chyba bym tu nie wrócił od tak bez zapłaty... teraz mnie przepuść bo inaczej załatwię ci problemy w pracy...
-Uważaj na plecy...
Niczym pan w pałacu wkroczył do środka by na chwilę być zdziwionym przez przemeblowanie jakie zastał, wszystko było gdzie indziej jednak nie powstrzymało go to przed dalszą przechadzką po znajomych terenach. Dbając o to by kocica szła za nim szukał pewnych specyficznych drzwi bo zawartość znajdująca się z nimi pewnie bardzo pomoże dziewczynie w infiltracji. Jak na razie wolał uważać by jego partnerka nie rozpoczynała tematu jego pobytów tutaj bo nie mieli aż tyle czasu na opowiadania, znajdując kanciapę która służyła za miejsce dla monitoringu wiedział że będą mieli znacznie łatwiejsze zadanie do wykonania. Zanim żonka zdążyła się odezwać szybko wytłumaczył jej o co chodzi.
-Tak tak wiem że masz lustereczko ale krótko, tu są ciuchy dziewczyn i to nie ruszane, uwierz mi na słowo. Przez monitoring możesz go spokojnie znaleźć bo są pomieszczenia do których dostać się można tylko przez inne a skoro to swego rodzaju burdel... to przejdziesz przez kilkanaście pokoi do loży vipów, zdołam cię jedynie tam naprowadzić bo sam nie mam wyboru i muszę iść do ich przedstawiciela. Szkoda tylko że nie będziemy przez ten czas w kontakcie... poradzisz sobie nie ?
Gdy już udało im się wszystko obmówić wydostali się z powrotem do głównej sali gdzie jaszczurkowaty bez problemu przeprowadził ją do ostatniej prostej gdzie musieli się rozdzielić.
-Jak coś szukaj mnie tam gdzie będzie najgłośniej... i nie przesadzaj z tym uwodzeniem bo inaczej sobie pogadamy... ściany mają uszy...
Wolał jej tak dla pewności jeszcze przypomnieć że on ma swoje sposoby choć nie wątpił również w jej wierność, zwyczajnie sama myśl o tym że ktoś miałby się do niej dobierać doprowadzała go do białej gorączki co pewnie też ona przeżyła widząc go z tamtą kobietą. Chcąc darować sobie ciszę ruszył do biura szefostwa z którym miał do pogadania. Ona zaś z daleka mogła usłyszeć chichot innych dziewczyn oraz jednego wielkiego bramkarza, nie miała przed sobą łatwego zadania.

z/t x2 -> Klub Pink Panties


Shazuko - #49BCB8
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Czarny Rynek   

Powrót do góry Go down
 
Czarny Rynek
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Składniki eliksirów
» Bitwa o Czarny Zamek
» Czarny Gabinet
» Główny Rynek

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon - Space Trip :: Kryte Miasto-
Skocz do: