Dragon - Space Trip

Played by Forum
 
IndeksGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Motel "Plague"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
NPC
Mistrz Gry
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 943
Join date : 19/12/2013

PisanieTemat: Motel "Plague"   Wto 20 Sty - 21:13


***
Tytułowa "plaga" to sam motel. Jest obskurny i wiele podróżników z niego korzysta byleby tylko się przekimać. Prowadzone są tu również nielegalne transakcje z przemytnikami, lecz tylko z zaufanymi klientami. Jeśli chodzi o klientele to nikt nie narzeka, choć często mogą budzić w środku ciszy nocnej strzały czy wybuchy.
Motel znajduje się w centrum najgorszych wydarzeń w całym mieście. Tutaj bowiem rozgrywają się wieloletnie bitwy gangów czy innych wariatów.
Ogólnie to najtańsza noclegownia posiadająca jednocześnie dom uciesz dla potrzebujących towarzystwa. Oczywiście usługi najpiękniejszych przedstawicielek swoich ras nie należą już do najtańszych. Tak samo jak mały bar w holu motelu niedaleko recepcji.

***
Powrót do góry Go down
Claymora

avatar

Liczba postów : 75
Join date : 26/12/2014

SCOUTER
HP:
360/360  (360/360)
KI:
350/350  (350/350)
J:
666/1500  (666/1500)

PisanieTemat: Re: Motel "Plague"   Czw 7 Lip - 1:46

Podróż zapowiadała się bardziej nieprzewidywalna niż mogła to sobie wyobrazić kotowata. Leżąc wygodnie miała nadzieję, że towarzysz da jej odsapnąć od swojej osoby choć na chwilę. Clay nie była nigdy typem duszy towarzyskiej, lubiła swoją samotność i pełne niebezpieczeństwa polowania. Teraz była skazana w dużym stopniu do podrzędnego pirata, który dobrowolnie został jej zabawką. Zaczęło to niepokoić głowę dziewczyny, wyobraźnia działała snując bujne historie na temat spisku. Jednak nie mogła myśleć tylko negatywnie.
Chwycona i zarzucona na ramię Beliara poczuła się jak worek buraków. Niezadowolona z tego powodu zaczęła mu zrzędzić o jego braku delikatności, plus tego, że marnuje KI. Lot był coraz bardziej męczący przez palące promienie podobnej do słońca gwiazdy. Zdychając z pragnienia marzyła o najzwyklejszej wodzie, najlepiej z lodem. Dodatkowo jakby było tego mało, Beliar cały czas obmacywał jej cztery litery. Syczenie nie pomagało, zawsze potrafił się wykręcić od odpowiedzialności. Wkurzał ją niesamowicie, miała ochotę dosłownie przegryźć mu krtań.
Niespodziewanie i on padł, na szczęście w porę fioletowołosa wygięła się mocno do tyłu złapała go. Lądując bezpiecznie na żwirze podtrzymała cielsko Shazuko, by nie uderzył się w i tak pustą łepetynę. Pomagając mu stanąć o własnych nogach, szybko zmuszona była iść z nim pod ramie. Na horyzoncie na szczęście widać było już cel ich podróży, miasto. Znajdowało się niby niedaleko, lecz jeszcze tak odlegle. Idąc objęci pomagali sobie wzajemnie utrzymać się na rozgrzanej powierzchni.
-Jeszcze kilka metrów... damy radę...
I jak powiedziała tak też się stało. Dotarli w jednym kawałku do bram miasta wnikając w środowisko wszystkiego, co ledwie trzymało się na nogach przez całonocne popijawy. Jedyni trzeźwi wyglądali zbliżenie do okolicznych przez zbyt długi pobyt na skalistym terenie. Idąc dalej przed siebie przeszli przez niebezpieczne uliczki pełne czyhających typów spod ciemnej gwiazdy. Jak najkrótszą drogą, byleby już znaleźć się na miejscu. Po przybyciu na miejsce skierowała się bez zbędnych odpowiedzi i pytań do wcześniej zajętego pokoju. Wchodząc po schodach na górę modliła się w duchu, by był wolny. I o dziwo był. Najwyraźniej szczęście głupków nie opuszcza.
Zaraz po przekroczeniu progu pomieszczenia, nie zastanawiając się rzuciła na podłogę Shazuko. Sama rozbierając się skierowała swoje dupsko do łazienki. W niej biorąc odprężający prysznic poczuła się jak w zaświatach. Odświeżona owinęła ciało ręcznikiem, wychodząc z oazy spokoju zauważyła jak białowłosy leży rozwalony na łóżku. Niezadowolona ruszyła w jego stronę zwalając go momentalnie.
-Won! Śmierdzisz!
Widocznie niezadowolony spokojnym, lecz ciężkim krokiem skierował się do wyznaczonego przez palec dziewczyny miejsca. Wzdychając ciężko sama rzuciła się na łóżko z zadowoloną miną. Zasnąwszy momentalnie, nagle zerwała się jak poparzona słysząc dziwne dźwięki dochodzące z łazienki. Wbiegając tam poczekała, aż mgła gorąca opadnie, by upewnić się swoich przeczuć. Niestety, zamiast kłopotów jej oczom ukazał się widok zachęcającej pozy całkiem nagiego ciała Shazuko. Jego wyraźny uśmieszek oraz „ogon” wskazywały bezpośrednie zamiary halfa względem Clay, która unosząc brew zaśmiała się.
-Zapomnij.
Odwracając się powróciła do głównego pomieszczenia kładąc się na łóżku. Wygodnie ułożona zamknęła oczy z myślą o regeneracji. Nagle coś jej się przypomniało.
-Niewolnik śpi na podłodze!
Leżąc poprawiła okrywający ją ręcznik plus zakryła się kocem, by nie zmarznąć w czasie drzemki. Jednocześnie rozmyślała o kolejnym kroku, upicia się kiedy zapadnie zmrok. Przed oczywiście kontynuacją ucieczki z tej planety.


Clay - #BE81F7
Roth - #ffffff
Henlong (Kazuya) - #31B404
Powrót do góry Go down
Shazuko

avatar

Liczba postów : 68
Join date : 30/12/2014

SCOUTER
HP:
245/325  (245/325)
KI:
280/280  (280/280)
J:
630/1500  (630/1500)

PisanieTemat: Re: Motel "Plague"   Czw 7 Lip - 2:40

Nie to nie, jej sprawa. Białowłosy miał o dziwo ochotę się trochę rozerwać jednak skoro zgrywa niedostępną to jej sprawa, wystarczy poczekać aż ją tam zaswędzi, no ewentualnie można przecież wziąć ją na własną chcicę. Zrobił to już nie raz wiec wiedział że kolejny raz także się zdarzy, dokańczając prysznic zakręcił wodę i wytarł się porządnie.
Jakoś nie zrobił sobie nic ze słów dziewczyny że jakiś niewolnik śpi na podłodze, on tu żadnego nie widział a jej przydupasa z nimi nie było, więc wchodząc z powrotem do pomieszczenia zauważył miejsce na łóżku obok kocicy. Kładąc się w najlepsze po chwili oczywiście poczuł jak ta chce go zepchnąć ale za cholerę jej na to nie pozwolił, nie po to męczył się tyle by nie tylko ją ocalić ale jeszcze w połowie drogi jakoś doprowadzić do miasta.
-Nie próbuj nawet, pamiętaj że żyjesz dzięki mnie, a ja o dziwo też niby dzięki tobie.. więc przestań zgrywać twarda bo najwidoczniej za mało przeżyłaś skoro ten burdel na pustyni tak cię wyczerpał, no i ta twoja zależność od czegoś żeby oddychać...
Tak był a to ostra krytyka w jej kierunku, jednak to jej zachowanie było dobijające, on potrafił docenić że ktoś mu pomógł, nie ważne że na chwilę. Nawet jako galaktyczny pirat ma się swój kodeks moralny, jednak ona odstawiała tutaj primadonnę, a takich trzeba sprowadzić z powrotem na ziemię.
No oczywiście nie obyło się bez jej wątów i wącików bo jakże by inaczej, ale ta można było spokojnie olać. Teraz i tak trzeba było zastanowić się co dalej.  Chłopak przypomniał sobie że zna tutaj jakiegoś handlarza statkami, ale czy udało by mu się dostać jakiś od tak ? no to już znacznie większe wyzwanie, tym bardziej ze nie miał zamiaru okradać tej osoby gdyż zbyt dobrze się znali. No ale co komu zaszkodzi spróbować, a skoro Clay zgrywała taką mendę to wolał jej coś powiedzieć wprost.
-Mógłbym się powołać na prawo Arlii i rozkazać swojej ŻONIE, by ta za mną podążała, ale szczerze ? mam wyjebane teraz, jeżeli chcesz to proszę bardzo możesz dalej bawić się sama, możesz być sobie czym tam chcesz ale jeśli chcesz ze mną współpracować.. a pewnie nie chcesz.. to oczekuję szacunku, ty miej go dla mnie, tak jak ja mam go dla ciebie.
Podjęcie decyzji pozostawił jej, nie chciało mu się nawet jej przekonywać czy cokolwiek, po co miałaby z nim podróżować ? bo co ? bo ma fajny tyłek ? wystarczy skinąć palcem a masa takich się przylepi.
Chłopak nie dosyć że nadal czuł się zmęczony to na dodatek popsuł mu się bardzo humor, więc jedynym co w tym stanie miał ochotę zrobić to najzwyczajniej na świecie się zdrzemnąć. Niestety było to dość trudne obok tak "miłej" partnerki, no ale przez gorsze rzeczy się przechodziło. Jedynym minusem jaki z tego wyniknie było to, ze nie wiadomo na jak długo zaśnie, mogło nawet by się zdarzyć że przespałby cały dzień jak nie dwa, bo po takiej akcji musi nabrać sił. Lecz wtedy będzie dosłownie otwarty na wszystko, byle kto mógłby się tutaj dostać i albo go zabić, albo porwać za okup, no chyba że na serio miałby mieć straszliwego pecha.. ale lepiej o tym teraz nie myśleć.


Shazuko - #49BCB8
Powrót do góry Go down
Claymora

avatar

Liczba postów : 75
Join date : 26/12/2014

SCOUTER
HP:
360/360  (360/360)
KI:
350/350  (350/350)
J:
666/1500  (666/1500)

PisanieTemat: Re: Motel "Plague"   Pią 8 Lip - 2:03

Przysypiając nagle poczuła jak łóżko obniżyło się od większego ciężaru. Otwierając jedno oko zauważyła jak uwalił się obok niej białowłosy. Była wkurzona, najpierw jest dla niej wredny, później ratuje ją, a na końcu uważa za kochankę.
-Spadaj...
Kopała go, by zleciał. Mógłby się zdecydować, bo takie mieszanie wszelkich uczuć jest uciążliwe nawet dla niej. Biorąc głęboki wdech jakoś przetrwała tę sytuację dopóki nie wspomniał o żonie. Wtedy zaśmiała się i wróciła do pewnych wspomnień sprzed kilku lat. Sama nieźle się wkręciła na Arlii przez te ich głupie tradycyjne dyrdymały. Tlenu jak na złość się tam nie znajdzie, a słońca parzą niemiłosiernie. Pustynia rozciąga się na całą planetę, wodo podobne paskudztwa są na miarę ziemskiego złota. Mimo to zamiast na celowniku śmierci znalazła się na torze szmaty, która z powiewem wiatru przywaliła jej prosto w twarz. Mając ją na głowie podbiegł do niej mężczyzna, któremu najwyraźniej uciekła. Kiedy chwycił ją, by zdjąć za nimi ktoś zauważy, było za późno na jakiekolwiek słowa. Wiwatowano zaślubiny, szkoda tylko, że nie poznała jego tożsamości przez zasłaniający szal pół twarzy.
Powspominawszy, dała sobie spokój z dalszym kopaniem i ułożyła się wygodnie tuląc głowę do poduszki. Przyglądając się mu przez chwilę, w końcu zamknęła oczy.
-Więc nie tylko ja tu jestem po zaślubinach. Arlia to przeklęta planeta.
Mówiła, mając nawet gdzieś czy jej słucha. Miała wielką ochotę od dłuższego czasu pogadać od tak, byleby do kogoś, nie samej do siebie.
-Sprawy toczą się nie tak jak powinny. Miało być szybko i bez większego bajzlu wokół siebie. Ale oczywiście z tobą zawsze muszą być problemy. Mam wtyki w wielu miejscach w kosmosie i wiem o twojej naturze. Ciągle pakujesz się w tarapaty, nawet przy dziecinnych misjach. Piratem może jesteś, ale do dupy.. to moja skromna opinia...
Gadając sobie tak jakiś czas, nagle poczuła palec na swoich ustach. Zerkając na Beliara, który wyglądał jak nie on, mruknęła. Rozczulona, wyżaliwszy się zebrała w sobie siłę na amory. Podnosząc się delikatnie, wlazła na Shazuko ocierając się. Spoglądając na niego zsunęła ręcznik kryjący jej atuty, zaprezentowawszy się pochylając zaczęła obcałowywać go. Łącząc ich usta w czuły pocałunek, szybko poczuła jak przeczesywał jej włosy, nie dając się oderwać ani na chwilę. Nie trzeba było też długo czekać, nim ich biodra zaczęły poruszać się w jednych rytmie. Wszystko toczyło się wolno, bardzo gorąco i namiętnie. Dłonie wędrowały wszędzie sprawiając sobie niewyobrażalną przyjemność. Gdyby nie wycieńczone ciała pewnie nigdy nie oderwaliby się od siebie, lecz w końcu przyszedł ten czas. Padając ze zmęczenia na parę dobrych godzin.
Po zregenerowaniu sił, Clay w końcu otworzyła oczy z uśmiechem. Na pierwszy rzut wszystko się zgadzało, dopóki nie obudził się Beliar. Ich spojrzenia złączyły się. Nagle zszokowana odepchnęła go od siebie spadając na podłogę. Leżąc, łapała oddech przerażona, znów spali wtuleni w siebie. Ogarnąwszy myśli już miała wstawać, kiedy to pochylił się nad nią białowłosy. Wyglądał przerażająco, miał dziwny dobry humor lub tylko nie wyszedł mu cwaniacki uśmiech. Podnosząc się poczuła jego dłoń na karku, z nagła przyciągnięta została pocałowana. Nim zareagowała puścił ją i poszedł do łazienki. Kotowata zastygła na jakiś czas w jednej pozycji, wróciwszy do normalnego funkcjonowania zarumieniła się. Dosłownie strzeliła buraka czując dziwny napływ uczuć. Opanowując się po mocnym policzku od samej siebie, wytarła krew z wargi po mocnym uderzeniu. Biorąc głęboki wdech postanowiła nie dać się nabrać tym razem udawanej miłej naturze halfa. Dla opanowania sytuacji postanowiła pogonić go z łazienki. Jednak po otwarciu drzwi okazało się, że miał zamiar ją opuścić przy czym dostała klapsa w pośladem.
Pod prysznicem, by się opanować po raz kolejny odkręciła kurek z lodowatą wodą. Czując mocny chłód jej ciało zareagowało momentalnie. Dostając gęsiej skórki szybko wybudziła się i odświeżyła. Osuszywszy się następnie wróciła do głównego pomieszczenia gdzie oparty o ścianę przyglądał się jej Shazuko. Skrętonerwna jego zachowaniem odczuła niechęć do jego osoby, lecz zdawała sobie sprawę, jak dobre współżycie może odmienić nastrój. Wzdychając, pozbierała swoje rzeczy niszcząc je blastem. Otwierając jedną z kapsułek wyjęła inny zestaw wkładając go. Czując wygodę w miejscu ogonka, którym owinęła udo, by nie przeszkadzał. Podchodząc do kompana syknęła na niego, po czym uśmiechnęła.
-Niedobry Shazuś... a teraz przejdźmy na powagę. Musimy się stąd wydostać. Mamy nie wiele czasu nim wojsko Kanassy nas zlokalizuje. Szukają ciebie, by zabić. Zabawa się skończyła.
Nagle dało się usłyszeć bardzo wyraźne hałasy i szepty. Niemal bieg po schodach dał do zrozumienia, że żołnierze już tu są.

ZT x2


Clay - #BE81F7
Roth - #ffffff
Henlong (Kazuya) - #31B404
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Motel "Plague"   

Powrót do góry Go down
 
Motel "Plague"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Plague Doctor

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon - Space Trip :: Miasto Grzechu-
Skocz do: