Dragon - Space Trip

Played by Forum
 
IndeksGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Dom na obrzeżach West City

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Roy
OPIEKUN FORUM
OPIEKUN FORUM
avatar

Liczba postów : 49
Join date : 25/02/2014

SCOUTER
HP:
530/530  (530/530)
KI:
550/550  (550/550)
J:
894/1500  (894/1500)

PisanieTemat: Dom na obrzeżach West City   Pią 20 Mar - 22:16

Jest to dość duży jednorodzinny i niczym innym nie wyróżniający się dom na obrzeżu West City, z zewnątrz można poznać go po tym że ma on nieco wyblakły biały kolor i też w niektórych miejscach farba najzwyczajniej na świecie odpadła.
Własnie z tego powodu że dom nie wygląda na jakoś szczególnie zadbany, okoliczni ludzie mówią że mieszkający tam to obdartus ledwo wiążący koniec z końcem, niestety nic z tych owych plotek nie jest nawet w przybliżeniu prawdą bo już od samego progu widać że mieszka tu ktoś kto potrafi radzić sobie w życiu.
Po przekroczeniu drzwi można ujrzeć krótki korytarz oświetlony dwoma lampkami naściennymi a dalej widać największą część domu czyli salon połączony z kuchnią, obok drzwi wejściowych znajduje się drewniany wieszak na ubrania i mały kubełek na śmieci, idąc korytarzem można napotkać drzwi znajdujące się naprzeciw siebie, te po prawej stronie prowadzą do łazienki a te po lewej do rzadko używanej sypialni.
W sypialni znajduje się duże dwuosobowe łóżko, przy jednej ze ścian stoi masywna drewniana komoda, na przeciwko łóżka stoi telewizor plazmowy na małej półce, w pomieszczeniu są dwa okna, jedno za łóżkiem a jedno naprzeciw komody, dodatkowo przy łóżku stoi parawan i mały stoliczek nocny a na nim budzik elektroniczny. Łazienka zaś też jest dość sporawa jednak przez to jest w niej dużo wolnego miejsca gdyż w jednym jej rogu ulokowana jest wanna zaś w drugim rogu naprzeciw jest postawiony duży prysznic w którym spokojnie zmieściłyby się trzy osoby, oczywiście jest tam też umywalka pod którą znajduje się trzy szafki przeznaczone do przechowywania odpowiednich do pomieszczenia rzeczy, nad umywalką jest dość sporawe lustro i dwa metry obok znajduje się okno na zewnątrz. Kolejne okno znajduje się pomiędzy prysznicem a wanną, na samym środku łazienki leży duży niebieski dywan, bardzo przyjemny w dotyku. Miejsce intensywnego myślenia nad światem jest ustawione samotnie przy ścianie znajdującej się na lewo od wejścia, dodatkowo by było tam nieco pełniej to na prawo od wejścia także przy ścianie jest umiejscowione wbudowane w podłogę jacuzzi , może i trochę zbędne ale skoro poprzedni właściciel je zostawił to dlaczego nie skorzystać ?
Jeżeli chodzi o salon to nie dosyć że jest on naprawdę duży to niestety cierpi on na to samo co łazienka czyli dosłowna masa wolnego miejsca, stała tam tylko czarna kanapa, przy niej dwa fotele a przed tym wszystkim w miarę większy stolik pod którym znajdował się dywan. w rogu salonu stała jeszcze wieża stereo z dwoma pokaźnymi głośnikami. W kolejnym rogu stoi małe drzewko w doniczce a trochę obok niego znajduję się ławka treningowa przeznaczona do wiadomo czego, naprzeciwko tego wszystkiego znajdowała się jeszcze kuchnia która odgrodzona była dosłowną ścianą z szafek stojących i wiszących, nie każda z nich była czymś wypełniona jednak efekt jaki to dawało był dość ładny dlatego zostało to tak pozostawione. Standardowo jak w każdej kuchni jest tam lodówka, umywalka, kosz na śmieci i odpowiednie dla każdej kuchni przyrządy potrzebne do gotowania. Pomiędzy kuchnią a salonem były jeszcze rozsuwane drzwi na taras na którym znajdowały się dwa leżaki i mały grill, najczęściej tam własnie był spędzany wolny czas więc mogła tam się znaleźć jeszcze jakaś puszka po piwie, ewentualnie dwie.
W domu istnieje jeszcze jedno pomieszczenie jednak drzwi do niego są stale zamknięte i to na klucz, pokój znajduje się na końcu korytarza a drzwi do niego wyglądają dość masywnie. W środku jest coś w stylu małej pracowni wypełnionej przeróżną elektroniką, jest tam małe biurko oraz dość dziwne metalowe urządzenie którego przeznaczenie zna tylko jego stwórca.


Roy - #9933cc
Komendant Policji - #04B486
Powrót do góry Go down
Neya
OPIEKUN FORUM
OPIEKUN FORUM
avatar

Liczba postów : 53
Join date : 25/02/2014

SCOUTER
HP:
450/450  (450/450)
KI:
630/630  (630/630)
J:
888/1500  (888/1500)

PisanieTemat: Re: Dom na obrzeżach West City   Pią 3 Lut - 3:02

Stojąc naprzeciw łazienki zastanawiała się jak stąd wyjść, by nie zauważył. Jednak nie była głupia, widziała system włączający otwieranie drzwi wejściowych, na podobnej zasadzie działało wyjście. Mogłaby trochę pobawić się i zaktualizować panel o swoje linie papilarne, lecz nie znając modelu urządzenia, pewnie włączyłaby prędzej wredny alarm, a tego nie chciała. Westchnąwszy głośno weszła do pomieszczenia sanitarnego, w którym panowała dosłowna pustka jak na tak duże pomieszczenie. Była w szoku takim brakiem umiejętności zagospodarowania miejsca. Zdała sobie sprawę, że Roy po stracie rodziców musiał dostać opiekuna, który bardzo rzadko przebywa w domu inaczej z pewnością zrobiłby tu porządek. Cały wystrój który zdołała zobaczyć pokazywał minimalne umeblowanie jak i prostotę. Brak dodatków, zdjęć i dupereli wnioskowało brak kobiecej ręki w domu. Zrzucając mokre ubrania nie miała zamiaru ponownie ich ubierać, podrzucając je kolejno paliła blastami, pozbywając się ciężaru. Popiół zmiotła dłońmi wyrzucając do kosza na korytarzu poruszając się nago. Wracając do łazienki postanowiła wziąć ciepłą kąpiel, więc użyła wanny. Napuszczając niemal wrzątek wślizgnęła się wygodnie układając. Leżała tak dobrych paręnaście minut nucąc sobie jakąś przyjemną melodię dla zabicia czasu. Patrząc w sufit zanurzyła się nagle cała wstrzymując powietrze myśląc o wszystkich nie miłych rzeczach. Zła wypuściła wodę i wychodząc zaczęła szukać ręcznika, nie znajdując innego prócz choć raz użytych zaczęła bluzgać pod nosem. Wychodząc przeciągnęła się z dwa razy i spokojnym krokiem powędrowała do sypialni, gdzie nic ciekawe nie zobaczyła. Podchodząc do komody otworzyła pierwszą lepszą szufladę, znajdując w niej bokserki i skarpetki zamknęła ją szybko. Otwierając kolejną w końcu znalazła bluzki i spodnie. Wybierając jedną, najmniej kolorową koszulę (niebieską) włożyła ją bez trudu niemal się w niej topiąc. Po podwinięciu kilkakrotnie rękawów udało jej nie zobaczyć dłonie, rozmiar był zdecydowanie nie jej, więc wyglądała jakby włożyła namiot. Szukając dalej odnalazła pasek (czarny), który choć trochę pomógł w odkryciu talii dziewczyny. Zadowolona jeszcze włożyła parę nierzucających się kolorystycznie pary skarpetek (czarnych), które na niej przypominały kolanówki. Wychodząc z pokoju ruszyła do salonu, gdzie zaczęła przyglądać się wszystkiemu wokoło, głównie stereo. W tym czasie koszula przesiąkła od mokrego ciała Eni robiąc się dość przeźroczysta, ukazując wszystkie, nawet te drobne elementy na ciele nastolatki. Mokre włosy układały się jak chciały, więc były co jakiś czas potrząsane sprawiając efekt pod kontrolą. Robiła to od niechcenia, nie podobał się jej ich obecny kolor i tyle miała w tym temacie do powiedzenia. Poruszając się po całym domu czuła się dojść dziwnie, nie była w końcu u siebie i nie wypadało jej takie zachowanie. Jednak nie potrafiła usiedzieć w miejscu i czekać na nieznane. Podchodząc do drzwi pokoju, w których zamknął się half wciąż słyszała mocne brzmienie, choć tłumione to dość głośne. Nie widząc sensu pukać, bo nie wiadomo czy w ogóle usłyszy postanowiła użyć siły. Za długo ją olewał, czas było pokazać swoje niezadowolenie. Stając w odpowiednim miejscu uniosła lekko nogę i zadała drzwiom porządny cios. Ku jej zaskoczeniu były wyjątkowo wytrzymałe, jednak witryna do której były przymocowane już mniej. Widząc, że teraz może bez problemu je otworzyć weszła do środka. Nie było okien, więc światło lampy było jedynym oświetlającym małe pomieszczenie. Roy jedynie stał i majstrował coś przy jakimś sześcianie, co ją nie interesowało. Oburzona jego zachowaniem odezwała się podniesionym głosem.
-Co ty sobie wyobrażasz?! Przywlokłeś mnie do tej dziury... pozostawiłeś samopas i myślisz, że będę tu siedzieć?!
Westchnąwszy oparła się o jedną ze ścian przyglądając czarnowłosemu pomlaskując przez chwilę, po czym ponownie odezwała się.
-Nie ufam ci, to chyba oczywiste... zataiłeś przede mną tak samo jak oni... DOŚĆ WAŻNĄ INFORMACJĘ!! Dlatego to takie oczywiste, że... mam cię za dupka.
Uśmiechnąwszy się szyderczo pod nosem przyszły jej do głowy przesiąknięte krwią pomysły dotyczące zemsty na każdym kłamcy z osobna. Przestraszywszy się tych myśli zakryła twarz jedną z dłoni, by ukrył taką chęć wykonania egzekucji. Wtem przyszła jej pewna sugestia na ratunek.
-Tylko mi się wydaje czy... serio przypominam tego potwora, który we mnie żył? Tę całą Tenebris, aż nie mogę uwierzyć, że była we mnie prawie czternaście lat. Z drugiej strony... musi być potężna, skoro ojciec postanowił wysłać mnie na Vegetę, by... no właśnie, ciekawe po co? Zresztą nie ważne... nie dam się.
Zamilknęła zaczynając nad czymś myśleć jednocześnie przyglądając się swoim paznokciom, wydawały się jej nieco dłuższy niż zwykle. Nie zaprzątając sobie tym głowy odepchnęła się od ściany podchodząc do Roy'a mając ochotę zapytać o jeszcze jedną drobnostkę. Będąc tuż za nim, kiedy ten bawił się sześcianem albo pudełkiem szepnęła.
-Czuję, że bawiłeś się mną ten cały czas. Nie dziwię się tobie... lecz mogłeś darować sobie... przez pewien moment nawet uwierzyłam ci. Teraz tylko boli, że dałam tak się tak oszukać. Dobrym kłamcą jesteś, muszę przyznać.
Zaczęła delikatnie klaskać odwracając się i idąc w stronę wyjścia z pokoju.


Mowa Eni - #2ECCFA
Mowa Cleo - #F5A9F2
Mowa Kai'a - #2E64FE
Mowa Nadii - #81F781
Mowa Jacket - #ffffff
Mowa Mazumy - #cc0000
Powrót do góry Go down
Roy
OPIEKUN FORUM
OPIEKUN FORUM
avatar

Liczba postów : 49
Join date : 25/02/2014

SCOUTER
HP:
530/530  (530/530)
KI:
550/550  (550/550)
J:
894/1500  (894/1500)

PisanieTemat: Re: Dom na obrzeżach West City   Sob 4 Lut - 1:58

Dawał radę wytrzymywać jakoś jej wymysły jednak czego za wiele tego za wiele, odpuściłby jej jakby skończyła na tym całym dupku i rozwaleniu witryny. Paplanina jednak przekroczyła pewną linię, nie raz był już wyzywany o nie wiadomo jakich jednak z jej strony nabrało to nawet więcej wartości. Zezwolił sobie wreszcie na puszczenie nerwów, dziewczyna mogła nagle usłyszeć jak klucz który był przez niego wcześniej używany ląduje na sześcianie i to dość ostro, Roy w nerwach nie patrzył za bardzo na swoje wcześniejsze starania się przy maszynie więc zrobił pewną usterkę. To jednak było jedno z najmniejszych jego zmartwień, wstając dość energicznie zrobił parę kroków w kierunku rebeliantki, najwidoczniej pozjadała wszystkie rozumy w momencie uwolnienia się od demona bo właśnie w ten sposób brzmiała. Eni została po raz kolejny chwycona mocno za rękę, oboje opuścili pokój pozostawiając skwierczącą maszynę i przeszli do salonu gdzie została on siłą pchnięta na kanapę.
Halfa nosiło po całym pomieszczeniu bo sam już nie wiedział jak zacząć by mieć choćby cień szansy, przebicie się do jej makówki wydawało się w danej chwili nie możliwe, starając się jakoś uspokoić oddech spojrzał nagle w jej kierunku nieco złowrogo.
-Zagrajmy w prostą grę, tak lub nie... a żeby było ci jeszcze prościej na większość pytań odpowiem nawet za ciebie. Czy cokolwiek przed tobą zatajałem ? Nie, nawet o nic nie pytałaś a oni zachowywali się jakbyś była świadoma tego wszystkiego.... ... Czy przypominasz to ścierwo które z ciebie wyszło ? Na szczęście nie tak bardzo.... Czy bawiłem się tobą w jakiejkolwiek chwili ? No pewnie że tak! Przecież taki dupek z ulicy jak ja nie ma nic lepszego do roboty, oczykurwawiście...
Nieco przesadził z agresywnością z jego strony jednak sama się o to prosiła, widział jej nadal olewające spojrzenie dlatego już całkowicie miał zamiar rzucić wszystko w cholerę. Idąc do części kuchennej otworzył lodówkę i wyciągnął z niej dużą butelkę whisky którą zaczął pić duszkiem. Wyglądał niczym pijak weteran gdyż zawartość znikała w lekko przerażającym tempie. Odstawiając trunek potrzebował chwili na przyjęcie się płynu w ciele. Najwidoczniej tyle starczyło by spróbował po raz kolejny dogadać się z dziewczyną. Siadając spokojnie na jednym z foteli przez chwilę myślał nad tym wszystkim, frontalne wyznanie wszystkiego może niczego nie naprawi ale chociaż sumienie mu w pewnym sensie odpuści.
-Pewnie nie będziesz tym zaskoczona ale słuchaj jeżeli ci się w ogóle chce, Twój ojciec przy mnie nigdy nic nie wspominał o tym że Tenebris w tobie żyje, oboje powinniśmy mu tak naprawdę za to podziękować, ty mogłaś żyć z małymi przerywnikami lecz stosunkowo normalnie a ja mogłem cię polubić. Miałem ogromną nadzieje że już nigdy jej nie ujrzę, a tu taka niespodzianka, po twoich "atakach" ty nie zadawałaś pytań a oni, oni zachowywali się jak gdyby nigdy nic... .. a nie przepraszam, zwalili winę na mnie, że od kiedy mnie poznałaś wszystko się pogorszyło.
Chłopak nie miał zielonego pojęcia czy do niej dociera jednak nie przerywał, jedynie musiał złapać oddech bo i tak czuł że jeśli będą chcieli o tym pogadać to spędzą przy tym długą nockę. Mierząc ją wzrokiem jedynie podrapał się w tył głowy, zmieniając pozycję siedzenia na wygodniejszą spojrzał się w kierunku tarasu.
-Chce ci pomóc, nie obchodzi co będziesz o mnie myślała, ale wole żebyś uniknęła tego przez co przechodziłem ja. Tutaj za prędko cię nie znajdą, sama pewnie już widziałaś zabezpieczenia ale to nie koniec niespodzianek, udało mi się stworzyć sztuczną barierę uniemożliwiającą wykrywanie energii. Oczywiście pewnie w pewnej chwili twój kochany braciszek przyjdzie z pomocą ale jest jedna szalona opcja... nie obejdzie się jednak bez twojej pomocy.
Unosząc swoje szanowne cztery litery wskazał ręką by za nim podążała, słyszał jedynie kilka wyzwisk mruczane pod nosem jednak najwidoczniej obudził jej zainteresowanie. Wracając do swojego małego pomieszczenia ustawił się na wprost ściany przeciwległej do tej z drzwiami, wystawiając dłoń do przodu pokazał się przed nią jakby mały hologram z klawiaturą numeryczną. Szybkie wpisanie hasła spowodowało że z podłogi nagle wyłoniło się coś w rodzaju windy, zapraszając Eni do niej wcisnął jedyny przycisk i po jakiejś minucie między nimi wszystko stanęło na jedynym piętrze które było dostępne. Chłopak wyszedł pierwszy do ciemnego pomieszczenia jednak gdy tylko zapaliły się światła na jego klaśnięcie dłońmi okazało się że ma on swój własny mały hangar, przeróżne maszynerie małe i duże, silniki i części które przypominały kawałki statków. Czarnowłosy zasiadł na wielkim skórzanym fotelu po to by przed nim po raz kolejny ukazał się hologram z teraz już profesjonalną klawiaturą, przed nimi zaczęły rozświetlać się kolejno monitory łączące się w całość.
-Nie tylko twoja matka i Capsule Corporation lubią bawić się techniką, od kilku dobrych lat badam budowę statków konstruowanych przez ludzi, chyba oboje wiemy że to i tak za mało by odkryć kosmos, tutaj też zaczyna się ta szalona opcja... uda mi się rozgryźć odpowiednią budowę i konstrukcję statku... a mogę ci go oddać, sama powiedziałaś że w mojej dziurze ci się nie podoba wiec dlaczego nie iść na całego i uciec ze stylem ? .. może chociaż przez to częściowo zmienisz zdanie na mój temat.


Roy - #9933cc
Komendant Policji - #04B486
Powrót do góry Go down
Neya
OPIEKUN FORUM
OPIEKUN FORUM
avatar

Liczba postów : 53
Join date : 25/02/2014

SCOUTER
HP:
450/450  (450/450)
KI:
630/630  (630/630)
J:
888/1500  (888/1500)

PisanieTemat: Re: Dom na obrzeżach West City   Nie 5 Lut - 1:30

Po całym tym paplaniu czarnowłosego, miała serdecznie dość wszystkiego. Najchętniej powiesiłaby się, byleby odpocząć od słuchania jego wywodów i innych pierdół, którymi jedynie zanudzał jej osobę. Widok ukrytej pod domem hali z wieloma większości nie dającego się do niczego urządzeniami, w jakimś sensie robiło wrażenie. Skupienie tego w jednym miejscu wymagało nie lada ostrożności, wszelkie prawa w mieście zakazywały przewozu dużych gabarytów bez uprawnień. Podchodząc do pierwszego lepszego silnika odezwała się obchodząc wielkie urządzenie  dookoła.
-Tutaj jest masa roboty, by to ruszyło. Jednocześnie i tak nie będzie dość mocne, by przedrzeć się przez troposferę, a co dopiero wyżej.
Idąc dalej zauważyła coś robiącego wrażenie nawet na niej. Jednocześnie nie chciała wiedzieć skąd to wziął lub ukradł. Podchodząc do urządzenia będącego naprawdę dużych rozmiarów, by je okrążyć potrzebowała kilka minut, lecz dała radę. Zastanowiwszy się przez chwilę zakasała rękawy jeszcze wyżej i unosząc się odkryła panel sprawdzając większość parametrów. Będąc zaskoczona rezultatem przydatności uśmiechnęła się. Siadając na jednym z elementów zaczęła oglądać okablowanie oraz ważne łączenia.
-Nie wiem skąd wziąłeś stary... dawno wywalony z użytku silnik rakietowy na paliwo stałe... ale na razie to jedyne, co wygląda... dość dobrze.
Westchnąwszy zaczęła wywalać niektóre elementy przed nogi Roy'a, który stał niedaleko obserwując ją.
-To trzeba wymienić, bo zepsute. Jednocześnie przydałoby się trochę ulepszyć, bo nie ruszy. Do sprawdzenia uszczelki oraz korpusu, który jest pod dużym znakiem zapytania, potrzeba paliwa. Dodatkowo turbina... ehh szkoda gadać. Roboty masz tu na rok czasu, którego ja nie mam...
Załamując się zeskoczyła z silnika przed oblicze halfa, a widząc jak bardzo ubrudziła się postanowiła się przebrać. Chowając się zza urządzenie użyła swojej kapsułki, znajdując odpowiedni strój. Mając na sobie wyjątkowo obcisłe, czarne spodnie, wysokie zakrywające obcasy plus wiązany, wiśniowy gorset, bardzo skąpy oraz długie rękawice w tym samym kolorze. Dodatkiem był łańcuszek z gwiazdką. Uczesawszy się dopiero pokazała się Roy'owi mając gdzieś jego opinie zaczęła szukać czegoś innego, a widząc potrzebujący dopracowania statek odezwała się beznamiętnie.
-To wygląda nie najgorzej... choć nigdy nie wiadomo.
Podchodząc weszła na pokład, przeglądając dosłownie wszystko ku jej zdziwieniu brakowało niewielu elementów, które trzeba było skombinować. Wiele pracy pozostawało również, by wysprzątać statek.

[minęły trzy dni]

Eni zgadywała tylko czy była poszukiwana przez rodzinę do momentu interesującej informacji którą dostała na specjalny numer. Zaciekawiona odezwała się do brata twierdzącego, że rodzice uwzięli się na niego od jej zniknięcia. Nie będąc ani trochę zaskoczoną jedynie utwierdziła go, że czeka go gorsze życie. Na szczęście bliźniaki będąc mocno ze sobą zżyte nie potrafiły rozstać się ze sobą na zbyt długi czasu. Dlatego też za plecami Roy'a powiadomiła brata gdzie się znajduje i co planuje. I oczywiście jak przewidziała Kai nie mógł pozwolić siostrze błąkać się w kosmosie samej, obiecując bycie grzecznym.
Kiedy przybył pod dom czarnowłosego został wpuszczony przez okno do środka. Na początku nie obyło się od małej kłótni dotyczącej nieodzywania się, kłamstw i innych sytuacji. Skończywszy się na silnym uścisku Eni zaprowadziła niebieskowłosego do hangaru, gdzie miał okazję zobaczyć się z właścicielem posesji.
-Witam kolegę...
-Macie się zachowywać, albo pozabijam. We trójkę mamy szansę, co trzy głowy to nie jedna. Ale musimy sobie ufać chociaż w pięćdziesięciu procentach...
Po tych słowach pokazała bratu wnętrze statku, który wyglądał już zdecydowanie lepiej. Czekając na jego reakcję zapytała również, czy udało mu się coś zdobyć z firmy matki. Uśmiech Kai'a sugerował wszystko, wręczając siostrze kapsułkę odparł.
-Paliwo jak prosiłaś... nie łatwo było to wykraść... ale ma się haki na niektórych pracowników, więc jakoś poszło.
-To mamy już wszystko... ciężka praca się opłaciła.


Mowa Eni - #2ECCFA
Mowa Cleo - #F5A9F2
Mowa Kai'a - #2E64FE
Mowa Nadii - #81F781
Mowa Jacket - #ffffff
Mowa Mazumy - #cc0000
Powrót do góry Go down
Roy
OPIEKUN FORUM
OPIEKUN FORUM
avatar

Liczba postów : 49
Join date : 25/02/2014

SCOUTER
HP:
530/530  (530/530)
KI:
550/550  (550/550)
J:
894/1500  (894/1500)

PisanieTemat: Re: Dom na obrzeżach West City   Nie 5 Lut - 23:21

To były trzy naprawdę długie dni dla tej dwójki, pracowali dosłownie cały czas odpoczywając może po godzince dziennie, tak mogli myśleć wobec siebie. Czarnowłosy był na tyle zdolny iż pomimo jej wywodów jak i olewającego zachowania, co jakiś czas przestawiał zegary by mogła sobie bardziej odpocząć zaś on w tym czasie robił za dwóch, oczywiście dbał o fakt by nic się nagle nie pomieszało i widząc jak Eni zatraca się w pracy przestawiał wszystko na odpowiednie strefy czasowe. Jedyną osobą która zbliżała się do wycieńczenia był on sam, początkowo siłą woli wytrzymał półtora dnia, następnie do gry weszła kawa a pod koniec drugiego dnia trzeba było sięgnąć po najmocniejsze co miał w posiadaniu. Gdy tylko dziewczyna zasypiała on przechadzał się do apteczki by sięgnąć po adrenalinę, wstrzykując sobie coraz silniejsze dawki tak naprawdę ledwo trzymał się kupy gdy nagle pojawił się i kochany braciszek Halfki.
Będąc wysmarowanym w olejach, płynach napędowych i smarach dodatkowo mając ręce zabandażowane jak tylko można gdyż nie dopuszczał jej do niektórych gorszych prac, wyszedł a raczej wyczołgał się z jednego z silników by "przywitać" nowo przybyłego osobnika. Mając na sobie strzępy koszulki wsadzone w stare robocze spodnie nie prezentował się za ciekawie.
-Rób co chcesz... twoja rakieta... ... chwytaj.
Mając prawie że brak siły w ręce czarnowłosy rzucił w kierunku jej brata jedne z kluczy, dziwnym trafem ten jakoś doleciał do Kaia a jego refleks pozwolił na nie oberwanie z niego w nos.
-Przydaj się i idź zrób coś z panelem kontrolnym, jak czegoś nie wiesz pytaj siostry.... Eni daj to paliwo, skoro już bawię się z tymi silnikami to potem sprawdzę czy z przepływem wszystko w porządku.
Chłopak nie chciał marnować więcej swojej energii na zbędne tłumaczenia, widząc jak wyczekuje Białowłosa dziewczyna nie miała wyboru jak dać mu kapsułę którą on schował do kieszeni spodni. Na razie olewając ich dwójkę zasiadł w swoim fotelu, cały jego system był podłączony do najważniejszych podzespołów co umożliwiało całodobowe monitorowanie zachowań panelu sterowania i silników. Powieki ledwo trzymające się na górze utrudniały odczyty, lecąc tak naprawdę z pamięci wyłączył pompy odpowiedzialne za przepływ paliwa i po raz kolejny zabrał się za nurkowanie w kablach i przewodach. Spędził tam chyba jakaś dobrą godzinę lub też tak mu się zdawało, odczuwał zbyt mocny głód by móc kontynuować, razem z halfką przygotowali sobie jednego razu nieco więcej jedzenia, również sam Roy zadbał o to by znalazła się tam dla nich lodówka wypełniona pożywieniem.
Gdy po wyjściu nie zobaczył żadnego z rodzeństwa westchnął jedynie cicho pod nosem, w głębi duszy absolutnie nie podobał mu się obrót spraw tym bardziej z teraz rozgaszczającym się wszędzie Kaiem. Owszem może nie ukrywał w swoim domostwie nie wiadomo czego jednak tolerancja ma również swoje granice. Zajadając się już małą przekąską nie dbał za bardzo o swoją czystość tym samym wyglądał w danej chwili jak typowy robol na przerwie, przerwa ta jednak zakończyła się dość szybko bo po chwili usłyszał dźwięk błędu. Zanim rozpoczęli główne prace, zdążył przypisać dane dźwięk do odpowiedniej części więc nie trzeba było ani patrzeć na monitory ani zastanawiać się co gdzie mogło być nie tak. Wchodząc do głównego kokpitu zauważył dwójkę bawiącą się przy ustawieniach od których zapaliła się kontrolka zagrożenia.
-Myślałem że tak ci zależy na ucieczce że obędzie się bez problemów z techniką...
Przez chwilę nawet chciał zaoferować pomoc jednak zachowanie dziewczyny za bardzo namieszało mu w głowie dlatego wolał nadal trzymać się na dystans.


Roy - #9933cc
Komendant Policji - #04B486
Powrót do góry Go down
Neya
OPIEKUN FORUM
OPIEKUN FORUM
avatar

Liczba postów : 53
Join date : 25/02/2014

SCOUTER
HP:
450/450  (450/450)
KI:
630/630  (630/630)
J:
888/1500  (888/1500)

PisanieTemat: Re: Dom na obrzeżach West City   Wto 7 Lut - 3:46

Kiedy przyszedł czarnowłosy i zaczął się wymądrzać nie wytrzymała. Była zmuszona znosić jego ciągłą paplaninę, lecz pod trzech dniach milczenia odeszła od panelu i stając przed nim naburmuszyła się odzywając bardzo nie miło.
-Mam cię dość! Czepiasz się wszystkiego, a sam ciągle coś psujesz! Miałeś zająć się silnikiem i zbiornikami paliwa, więc się zajmuj! Daj mi spokojnie pracować!
Unosząc się odrobinę w powietrze była na tyle wysoko, by swobodnie uderzyło go w polik, po tym czynie odwróciła się stając na podłodze pokładu , wracając do pracy przy panelu. Kai nie odzywał się widząc dziwne napięcie między siostrą i jego niedoszłym rywalem. Wtedy zrozumiał, że musiało między nimi do czegoś dojść, w przeciwnym razie Eni nie podchodziłaby do tego tak emocjonalnie. Nie mając zbyt dużego wyjścia odezwał się odrywając od pracy przy okablowaniu steru.
-Ja pójdę przynieść coś do picia siora, nie przeszkadzaj sobie.
Pod naprawdę głupim pretekstem wymigał się od pracy słysząc głośne westchnięcie ze strony halfki, najwidoczniej bardzo niezadowolonej ze wszystkiego. Opuszczając pokład statku przeszedł się na tyły, gdzie zajmował się silnikiem Roy. Kai czuł, że sprawa nie dotyczy jego nawet w jednym procencie, jednak dalsze takie postępowanie z obydwu stron, spowoduje zniszczenie sprzętu nad którym bardzo ciężko pracują. Chcąc pozbyć się niemiłej atmosfery, o dziwo nie spowodowanej jego obecnością, po krótkim zastanowieniu się odezwał się.
-Nie jesteśmy może kumplami. Nasze relacje przypominają drogę wojenną... jednak.... Eni to moja siostra. Jako jej starszy brat muszę ją chronić. Jako bliźniak w dużej mierze wyczuwam jej emocje, a jeśli o to chodzi... nie interesuje mnie, co między wami zaszło. Choć się domyślam i to dlatego ona to tak przeżywa. Radzę przeprosić i mieć to z głowy. Nie wnikać czy ja wina. Tylko przeproś.
Już miał odejść, kiedy zauważył przepracowanie skutkujące złą oceną sytuacji. Łapiąc dużą rurę lecącą wprost na głowę Roy'a. Nie oczekując podziękowań przymocował ją stabilnie, sprawdzając łączenia tak dla bezpieczeństwa. Widząc jak brudna to praca, ściągnął katanę oraz bluzkę kładąc je na bok. Mając pewność, że spodni mu nie żal zabrał się za pomoc przy silniku. Praca szła szybko, choć przy przymulaniu czarnowłosego, Kai był zmuszony działać za dwóch dzieląc miejsca. W tym czasie Eni wykonała swoją pracę z panelem oraz okablowaniem steru. Siadając wygodnie w fotelu pilota uruchomiła podstawowe funkcję statku, sprawdzając parametry oraz wszystkie kontrolki. Nie widząc problemów postanowiła poszukać brata i go opieprzyć za zastawienie ją samą. Wychodząc z pokładu usłyszała muzykę oraz głośne uderzenia dobiegające z tyłu. Kierując się na teren Roy'a uzbroiła się w cierpliwość mimo tego skradając się przyuważyła jak obaj bawią się przy pracy w najlepsze. Podrzucając sobie wzajemnie kluczami i innymi narzędziami w trakcie pracy. Napuszając się niczym paw zaczęła stukać nogą w powierzchnię utwardzoną czekając na wyjaśnienia ze strony brata. Chłopak dopiero po pewnym czasie zauważył naburmuszoną halfę, podchodząc do niej objął mocno choć się szarpała. Puszczając dodatkowo maznął jej po nosie smarem dla zabawy.
-Teraz wyglądasz ślicznie... i pasujesz do otoczenia.
Śmiejąc się głośno powrócił do pracy, a Eni zmęczona postanowiła już nic nie mówić tylko ruszyć do łazienki. Wtedy Kai odezwał się do czarnowłosego.
-Idź i z nią pogadaj. Pamiętaj przeproś i bądź potulny, albo dalej będziecie ciągnąć te nudne fochy.
Zamykając usta zaczął przykręcać jedną ze śrub, kiedy w tym czasie dziewczyna myła twarz przyglądając się swoim podkrążonym oczom w lustrze. Czując się coraz gorzej na chwilę przymykając powieki oparła się o umywalkę zasypiając na kilka sekund. Otwierając oczy wystraszona spojrzała w swoje odbicie czując czyjąś obecność. Zobaczyła w nim szydercy uśmiech oraz nie swoje spojrzenie. Odsuwając się przełknęła głośno ślinę, zaczynając się bać. Nie było normalnym widzieć innym wyraz miny niż ten który się wyraża. Przestraszona drżącym głosem odezwała się półszeptem do siebie.
-Co się ze mną dzieje? Czemu widzę inną siebie? Czy ty jesteś mną?
Wtem usłyszała szept do ucha, który obalił ją na podłogę przerażoną niemal płaczącą. Rozglądając się wokoło nikogo nie widziała, lecz głos wydawał się tak realny. Uświadamiając sobie, że przez brak snu umysł może płatać jej figle, odetchnęła z ulgą. Tak było póki podnosząc się nie ujrzała ponownie swojego odbicia, patrzącego się na nią niczym morderca psychopata. Kiedy tylko chciała wykonać krok w tył, została pochwycona przez wychodzące odbicie z lustra. Szarpiąc się zaczęła krzyczeć, lecz bezgłośnie nie mogąc wydać z siebie głosu. Łzy popłynęły po policzkach, a do jej uszu doszedł dźwięk złowrogiego szeptu. Niespodziewanie wszystko zalało się wodę, nie mogła złapać oddechu, a coś ciągało ją coraz głębiej. Walczyła, lecz nie miała siły wyrwać się i wypłynąć na powierzchnię. Tracąc przytomność zaczęła widzieć kogoś w oddali, przypominał cień na tle mocnego światła.
W rzeczywistości jednak znajdowała się w wannie zanurzona do połowy w wodzie. Nogi wystawały i wszystko do złudzenia przypominało próbę morderstwa, gdyż wąż od słuchawki był obwiązany wokół jej szyi, blokując możliwość uwolnienia się.


Mowa Eni - #2ECCFA
Mowa Cleo - #F5A9F2
Mowa Kai'a - #2E64FE
Mowa Nadii - #81F781
Mowa Jacket - #ffffff
Mowa Mazumy - #cc0000
Powrót do góry Go down
Roy
OPIEKUN FORUM
OPIEKUN FORUM
avatar

Liczba postów : 49
Join date : 25/02/2014

SCOUTER
HP:
530/530  (530/530)
KI:
550/550  (550/550)
J:
894/1500  (894/1500)

PisanieTemat: Re: Dom na obrzeżach West City   Sro 8 Lut - 1:39

Czarnowłosy sam już nie wiedział czy to z powodu zmęczenia czy coś mu strzeliło do głowy, jednak powoli przyzwyczajał się do Kaia co chyba było czymś dobrym dla obu stron. Jego pomoc była bardziej niżeli przydatna przez co praca szła migusiem, zadziwiający był też fakt że bliźniak próbował im też również pomóc z małą sprzeczką które ciągnęła się już od jakiegoś czasu. Nie mając ochoty tego przemyślać, zresztą sił na to również nie posiadał, po chwili ruszył sam w stronę windy by móc rozmówić i możliwe że pogodzić się z nią. Początkowo nachodził się chwilę po mieszkaniu domostwie nie mogąc jej nigdzie znaleźć, nie chciał też wchodzić do łazienki bez pytania bo wątpił że byłaby ona z tego zadowolona. Pukał do drzwi kilka razy jednak nie uzyskiwał żadnej odpowiedzi, chciał się już poddać jednak po staranniejszym przysłuchaniu się zaintrygowały go dźwięki chlapania i to w dość chaotyczny sposób. Wchodząc szybko do środka przeląkł się widząc że dziewczyna tak naprawdę sama poddusza się pod wodą, myślenie w takowej sytuacji było bardziej niżeli zbędne, odwijając wpierw jej szyję ze słuchawki prysznicowej czym prędzej wyciągnął Eni z wody. Czekając aż odkrztusi miał niemały dylemat bo nie dosyć że była cała przemoczona to na dodatek ubrudził ją smarami jakimi pokryte było jego ciało. Usadzając ją w miarę bezpiecznie na sedesie przygotował dla nich obojga szybka kąpiel. Było mu trochę niezręcznie gdyż mogła się ona przebudzić w każdej chwili, mając na tyle szczęścia by to się nie stało umył ich oboje po czym szybko jakby ktoś miał ich przyłapać wbiegł do sypialni. Jego partnerka została położona na łóżku i porządnie okryta zaś on poszukał sobie czegokolwiek na przebranie. Normalnie pozostawiłby ją by odpoczęła jednak incydent z łazienki pozwolił mu podważyć swoje zdanie co od jej samodzielnego funkcjonowania. Siadając wpierw na łóżku obok niej nie trwało długo aż i jego ciało zaczęło odczuwać wycieńczenie, nie umiał jakoś powstrzymać się od tego by położyć się przy niej. Wcześniej zadbał tylko o o by była porządnie opatulona kołdrą i przytulił mały kokon z dziewczyną w środku do siebie. Żadne z nich nie miało pojęcia ile czasu minęło bo jak tu nie wykorzystać szansy pospania na łóżku, jedynie w chwili przebudzenia się chłopak był w nieco gorszej pozycji gdyż usłyszał wrzask w swoim kierunku.
W lekkiej panice otworzył oczy a widząc jej niezadowoloną twarz nic nie powiedział, przytulił ją nieco mocniej by po jakimś czasie ochłonęła. Zauważając poprawienie się nastroju uśmiechnął się z deka i przypomniał sobie radę jej brata. Starając się delikatnie uśmiechnąć a przy okazji powstrzymać się od ziewania bo nie wypada spojrzał jej prosto w oczka.
-Przepraszam... za to wszystko, za całe zachowanie... przez cały czas chciałem być z tobą fair a moje intencje były szczere.
Nie potrafił rozczytać jej reakcji po tym co powiedział dlatego dość kurczowo trzymał się tego że Kai go jednak nie oszukał, dając jej buziaka w czoło wstał z łóżka i rozciągnął się porządnie. Jej brat już chyba dostatecznie długo musiał się wszystkim zajmować, jeżeli w ogóle to robił. Wiedząc że jeszcze trochę przed nimi jedynie uśmiechnął się ciepło do dziewczyny by zapewnić ją całkowicie w swojej szczerości.
-Możesz jeszcze trochę poleżeć, jak będziesz miała siły zejdź do nas na dół, damy sobie przez chwilę z Kaiem radę... ... i ubierz się... ślicznotko.
Jakoś nie potrafił powstrzymać się od tego komentarza, tak jakby te przeprosiny zrzuciły coś z jego sumienia o czym nawet nie wiedział, wychodząc z pokoju niezwłocznie pokierował się do winy którą zjechał w dół. Zastał tam nadal pracującego bliźniaka dziewczyny, wreszcie chociaż było po nim widać że coś ze sobą robi. Śmiejąc się pod nosem został szybko zauważony, Niebieskowłosy chłopak nie przestawał jednak ani na chwilę majstrować przy silniku jaki został mu chcąc nie chcąc pozostawiony przez drugiego Halfa. Zanim jednak zdążyłby on cokolwiek powiedzieć Roy już go wyprzedził.
-Trzymaj kciuki żeby serio zadziałało.
Z dobrym humorem usiadł się on na swoim fotelu robiąc szybki skan części statku, rezultaty były zaskakująco dobre co jedynie popychało ich dalej w skończeniu swojego projektu. Idąc do kokpitu zajął się elektronikom do pewnego stopnia, przez jakiś czas w hangarze panował hałas w rodzaju krzyków Kaia między Royem gdy jeden nie był pewny czegoś i radził się drugiego. W końcu na dole z nimi znalazła się również dziewczyna, chłopacy wtedy robili sobie właśnie przerwę i o dziwo między nimi panowała konwersacja polegająca na czymś innym niżeli udowadnianiu kto jest lepszy. Ucichli w pewnej mierze widząc jak ta im się przygląda, jako że chcieli uniknąć niekomfortowej sytuacji jakby ja obgadywali(wcale tego nie robili) Czarnowłosy odezwał się szybko.
-W tym tempie jeszcze może 2 dni i będziemy mieli wszystko, chociaż jest szansa że skończymy znacznie szybciej... tylko jest mały swego rodzaju problem, super rakieta będzie działać tylko lepiej by było mieć wgraną jakąś mapę galaktyki... latać na oślep może i fajnie ale jak się odwidzi to trudno o powrót... jakieś pomysły skąd by to wytrzasnąć ?


Roy - #9933cc
Komendant Policji - #04B486
Powrót do góry Go down
NPC
Mistrz Gry
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 1000
Join date : 19/12/2013

PisanieTemat: Re: Dom na obrzeżach West City   Sob 18 Lut - 0:14

Wszystko szło bardzo dobrze. Statek był niemal gotowy, lecz cóż tu nagle? Paliła się jedna z kontrolek od dłuższego czasu, gdy nastolatki były zajęte rozmowami i śmiechami. Nie wiadomo kiedy nastąpił ogromny wybuch. Ogłuszając halfy na jakąś chwilę, słyszeli z problemami przez piszczenie w uszach. Wszystko było w opłakanym stanie. Na szczęście plamienie ugasiły się dzięki zainstalowanemu systemowi przeciwpożarowemu. Nikomu specjalnie nic się nie stało. Znajdowali się jedynie pod gruzami ich niedoszłej maszyny, która miała niedługo wylecieć w kosmos.


OOC:
Obrażenia:
Roy: -20DMG
Neya: -40DMG
Statek zniszczony. Paliwo w kapsułce ocalało.
Powrót do góry Go down
Roy
OPIEKUN FORUM
OPIEKUN FORUM
avatar

Liczba postów : 49
Join date : 25/02/2014

SCOUTER
HP:
530/530  (530/530)
KI:
550/550  (550/550)
J:
894/1500  (894/1500)

PisanieTemat: Re: Dom na obrzeżach West City   Pią 24 Lut - 1:34

Po eksplozji pierwsze co trzeba było zrobić to odnaleźć resztę, wątpił by stało im się cokolwiek nadzwyczaj złego jednak lepiej dmuchać na zimne. Kai pojawił się na widoku po chwili i oboje przez kilka minut szukali Eni, na szczęście gdy zorientowała się jakie wydarzenie nastąpiło szybko się zdenerwowała. Widząc małe wybuchy pokierowali się tam by napotkać dyszącą ze złości dziewczynę, wszyscy rozglądali się po zgliszczach jakie pozostał po laboratorium czarnowłosego. Wyglądał on początkowo na spokojnego jednak były to tylko pozory, uderzyło w niego nagle że cały czas jak i pieniądze jakie poświęcił w to miejsce poszły tak naprawdę w cholerę. Dysk z jego głównego komputera także nie przetrwał więc jakikolwiek postęp czy odkrycie którego dokonał zostało jakby wymazane z historii. Nosiło go nieco dlatego wolał by bliźniaki na razie wycofały się z całego zamieszania, spoglądając na ich dwójkę nie interesował się tym co mieliby mu teraz do powiedzenia, najważniejszym było ochłonąć i wrócić do logicznego toku myślenia.
-Sprawdźcie czy w mieszkaniu wszystko w porządku... ... ja się tutaj rozejrzę i zaraz do was dołączę.
Widząc jak powoli kierują się do i tak zniszczonej windy błagał o to by już znaleźli się na poziomie mieszkalnym, gdy tylko zniknęli mu z oczu przestał się hamować. Każdy kawałek jaki znalazł się w zasięgu jego wzroku był niszczony doszczętnie, jedynie ściany wytrzymywały wszystko co nadlatywały w ich stronę, miały przecież wytrzymywać nawet wystrzały rakiety. Przez to wszystko spowodował nawet kilka małych pożarów jednak to nie pierwszy i pewnie nie ostatni raz więc wiedział jak sobie z nimi poradzić. Wystarczyło kilka silniejszych uderzeń w ogień, tak bardzo się odmóżdżył że zapomniał o stojącej w rogu pomieszczenia i o dziwo nadal całej gaśnicy. Hałas rozprzestrzeniał się daleko poza jego posiadłość dlatego też pewnie dwójka znajdująca się na górze była jej świadkiem, wylatując z szybu windy nie wyglądał najlepiej. Ręce miał pokryte poparzeniami i od nadgarstków wzwyż masę nowych ran i cięć, wychodząc z pomieszczenia które stanowiło przykrywkę zauważył Eni oraz jej brata w salonie. Mijając ich przeszedł do części kuchennej obmywając nieco dłonie z całego tego brudu jakim się pokrył, na całe szczęście jego temperament nieco chłonął wiec mógł się z nimi dogadać pytanie tylko o czym dokładnie.
-No toooooo.... Wyskakiwać z drobnych... musimy zorganizować kasę na odbudowę... ... machnę ręką już na laboratorium ale dostęp do takiego komputera to mus, nie wspomnę o częściach, okablowaniu, oprogramowaniu chociaż te mógłbym pobawić się sam napisać... Kai wołaj o kieszonkowe a ja idę rozbić świnkę z oszczędnościami.
Na całe szczęście Half miał już tak wyrąbane że zaczął się nagle śmiać z tego wszystkiego, wolał to i wolał śmiać się długo bo inaczej zacząłby płakać. Widząc że humor udzielił się i reszcie nieco mu ulżyło bo chociaż miał teraz z kim pogadać o tym wszystkim. Niestety dla ich trójki musieli znaleźć wyjście z sytuacji i to takie porządne, wtedy przypomniało mu się ze widział niedawno ulotkę z ogłoszeniem i specjalnie zerwał ją bo był zainteresowany. Przeszukując szuflady udało mu się nagle znaleźć to czego szukał, podchodząc do reszty położył ją na stole.
-Turniej budokai... duża pula do wygrania... piszecie się ? Bo ja za bardzo nie mam wyjścia...


Roy - #9933cc
Komendant Policji - #04B486
Powrót do góry Go down
Neya
OPIEKUN FORUM
OPIEKUN FORUM
avatar

Liczba postów : 53
Join date : 25/02/2014

SCOUTER
HP:
450/450  (450/450)
KI:
630/630  (630/630)
J:
888/1500  (888/1500)

PisanieTemat: Re: Dom na obrzeżach West City   Pon 27 Lut - 2:32

Eni była zdruzgotana całym zajściem nie mogąc zrozumieć jak do tego doszło, przecież cały czas obserwowała kątem oka komputer. Złość ogarnęła całe jej ciało, aż po czubki palców u rąk. Oddychając głęboko starała się ustabilizować swój stan, w jaki popadała z każdą chwilą widząc zniszczenia. Lekceważąc rany jakich doznała podczas porządnego wybuchu, ciesząc się z bycia w połowie siyanką, bo jest duże prawdopodobieństwo, że to właśnie uratowało jej skórę.
Znajdując się w salonie stała przy oknie spoglądając na nadciągającą noc. Dawno nie widziała zachodu słońca, wyglądał tak pięknie, choć dalej nachodziły ją myśli jak mogli nie zauważyć żadnej z palących się kontrolek bezpieczeństwa. Zamykając oczy wróciła do ostatnich chwil jakie pamiętała, w ten sposób dowiedziała się kto odpowiadał za zniszczenia marzeń o ucieczce. Czując, że stała się niestabilnym zagrożeniem zaczęła unikać kontaktu wzrokowego z chłopakami, by nie wyrządzić więcej krzywd. Pozostawało tylko jedno pytanie, na które nie potrafiła odpowiedzieć. Jakim cudem nie potrafi zapanować nad własny ciałem i dlaczego właściwie ona? Dlaczego czuła ciągłą złość i znienawidzenie wszystkiego co saiyańskie? Czemu nie potrafiła zapanować nad sobą po odejściu demona? Co Tenebris jej wyrządziła? Tyle pytań i zero odpowiedzi, ponownie była z tym wszystkim sama. Czując się samotna, odczuwa w głębi serca, że gdzieś w kosmosie jest odpowiedź. Zamykając oczy widziała czarne serce zmieniające się w czystą esencję, kiedy jej odwrotnie. Musiała znaleźć odpowiedzi i była gotowa na ryzyko. Byleby odzyskać brakującej jej równowagi.
Kiedy Roy pojawił się w salonie zaczął coś mówić, lecz dziewczyna nie słuchała go. Miała mętlik w głowie i nie była pewna, co jest prawdziwe, a co sobie wyobraża. Jednocześnie jej organizm był wykończony, zbyt duża dawka wrażeń, te niepewności to było dla niej za dużo. Wyłączając się zasnęła na stojąco. W tym czasie Kai słysząc pomysł czarnowłosego roześmiał się głośno mając nadzieję, że żartuje sobie.
-Nie chcesz chyba narażać nas na ujawnienie? Saiyanie to tajemnica! Nie słyszałeś o ZWZ? Wyszukują podobnych sobie i rekrutują do wojska! Nie mam zamiaru walczyć! Rodzice momentalnie zlokalizują nas! Eni będzie zagrożona! Jak ją matka zobaczy w takim stanie zamknie w laboratorium! Nie mam zamiaru patrzeć na siostrę zza szczelnej kopuły i widzieć jej ból!
Kiedy oni się kłócili wybudziła się nowa stworzona całkiem niedawno osobowość w ciele halfki, będąc przeciwna martwieniu się o nią. Nie mogąc dłużej słucham biadolenia piskliwych męskich głosów zbliżyła się do nich odzywając.
-Nie pierdol, że ci tak zależy na moim bezpieczeństwie Kai. Przyznaj! Boisz się, że skopię ci dupę na macie. Bo to bardzo prawdopodobne przy twoim obecnym zachowaniu, kiedy to ty spędzasz więcej czasu przed lusterkiem niż twoja siostra.
Chwytając go za rękę spojrzała na jego dłoń i nie mogła oprzeć się komentarza.
-Przecież nawet manicure masz wykonany u kosmetyczki. Gdzie te dłonie mogłoby splamić się krwią. Jeszcze skórki się zadrą! Albo paznokietki przebarwią!
Odpychając go, by z powrotem znalazł się na kanapie, by usiadł na dupsku i nie bredził. Ona sama opierając dłonie o biodra odezwała się pewna siebie.
-Na start trzeba będzie wybulić trochę kasy. Skoro jest nas troje (chyba)... będzie trzeba również skołować stroje maskujące nasz wygląd. Nie możemy walczyć w przedziale dla dzieci, bo w ramach wygranej zabiorą nas do Disneylandu, a nam zależy na kasie. Przydadzą się również ksywki. Kiedy wszystko ustalimy, wyłożę kasę na zapisy. Tyle ode mnie.
Kai był w szoku, a po minie Roy'a to nie miał wątpliwości, że nie był z tym sam. Eni bardzo się zmieniła, nie mógł tylko uwierzyć jak bardzo. Nawet wydawało mu się przez chwilę, że ilość łusek na jej twarzy zwiększyła się, ale nie miał pewności. Dziewczyna zostawiając ich samych, by pomyśleli poszła do łazienki, gdzie opłukała twarz zimną wodą. Unosząc twarz spojrzała w odbiciu, jedynie uwięzioną w cierniach oryginalną halfkę. Wiedząc, że ma przewagę postanowiła załatwić sprawę po swojemu, będąc pewna stabilności maszyny, a nie ryzykować życie, byleby uciec. Nie mogąc się powstrzymać odezwała się do siebie.
-Głupia! Statek był niepewną konstrukcją, wiedząc o tym ryzykowałaś życie! Bawiłaś się dalej, wiedząc, że to nie ma sensu! Gdybym się nie zorientowała o czasie... podczas startu z pełnym bakiem rozwalilibyście całe West City! A tak wystarczyło podpiąć większe natężenie i wywołać zwarcie systemu podstawowego. Gdybyś zginęła i zabiła całkiem przypadkiem dziecko tego zdrajcy, matka nie byłaby zadowolona! Ehhh... czemu muszę nad wszystkim czuwać... byśmy mogły spotkać tego, którego mamy. Oj Eni... a raczej Neya. Tak będzie ładniej. Bo z wyglądu już wyglądamy inaczej.
Kończąc wróciła do salonu pewnym krokiem siadając wygodnie na kanapie.
-Jakieś pomysły? Bo ja nadaje sobie imię Neya. Kostium da się załatwić, ale co z wami?
Kai dumając przez chwilę westchnął głośno nie będąc pewny tego całego pomysłu, lecz nie miał lepsze, więc milczał na ten temat.
-Niech będzie Vektor. Nic lepszego nie wymyślę...
-Lala bardziej by pasowała! (śmiech)
-Zamknij się! I przestań być złośliwa!
-Dobra... tylko nie płacz. (śmiech)
Droczenie się między rodzeństwem trwała parę minut, lecz zakończyła się kiedy En spojrzała w stronę Roy'a oczekując odpowiedzi.
-Piszesz się?


Mowa Eni - #2ECCFA
Mowa Cleo - #F5A9F2
Mowa Kai'a - #2E64FE
Mowa Nadii - #81F781
Mowa Jacket - #ffffff
Mowa Mazumy - #cc0000
Powrót do góry Go down
Roy
OPIEKUN FORUM
OPIEKUN FORUM
avatar

Liczba postów : 49
Join date : 25/02/2014

SCOUTER
HP:
530/530  (530/530)
KI:
550/550  (550/550)
J:
894/1500  (894/1500)

PisanieTemat: Re: Dom na obrzeżach West City   Czw 2 Mar - 1:27

Wywody jej brata tak samo jak ich sprzeczkę co powinni a czego nie powinni robić czarnowłosy sobie darował, było to coś co musieli wyjaśnić między sobą a wtrącanie się na pewno nie byłoby mądrym posunięciem. Jedynie gdy Eni zwróciła się do niego musiał chwilę się zastanowić, plan miała dobry jednak niestety miał on wady i to dość widoczne. Robiąc kilka kółek po salonie patrzył się w podłogę, chciał być w stanie pomóc na tyle by wszystko mogło wypalić.
-Wiecie że nie mam wyjścia więc się na to piszę... jednak ja nie mogę pozwolić sobie na zmianę wizerunku, owszem wasza matka to wpływowa osoba jednak wy możecie ją w ten sposób wykiwać... .. mój opiekun na to nie pozwoli... brzmi dziecinnie co nie ?
Ich spojrzenia momentalnie zdradziły brak zrozumienia co postawiło Halfa w sytuacji w jakiej nie lubił się znajdować, opierając się o ladę od części kuchennej popatrzył na dwójkę i zaczął powoli im tłumaczyć. Wiedzieli już że zajmuje się nim komendant jednak większość jego poczynań była raportowana, wyjątkami były momenty o które sam musiał się dopraszać co już było samo w sobie jednym wielkim absurdem. Tak było również w przypadku jego spotkania z ich dwójką, początkowo był cały czas obserwowany gdzie dopiero po jakimś czasie musiał po kryjomu dopraszać się o "wolność". Od razu uspokoił ich że gdy znajduje się w domu to ma gwarantowany luz, kiedyś były zainstalowane kamery lecz po małe kłótni postawił na swoim.
-Zresztą "Vektor"... zastanowiłeś się może nad czymś ? ... myślisz że po jej ucieczce wasi rodzice odpuściliby jakbyś jeszcze ty zniknął ? I bądźmy ze sobą szczerzy... jej nie poznają... ja miałem szczęście bo widziałem to cale zajście ale ciebie nie uratuje zmiana koloru włosów... tak samo jak chodzi o ciebie Eni, twój głos sam w sobie może cię zdradzić. Widzę że macie plan i ma on potencjał ale musimy myśleć realistycznie. Kai będziesz musiał i tak wrócić do domu zaś ja z Eni dopracujemy plan, zresztą uwierz trochę w siostrę, dostałem od niej parę razy podczas treningu i nie ważne czy miała w sobie demona czy nie...spokojnie dałaby radę i tobie i mi więc uczestnicy turnieju będzie rozgrzewką.
Zadowolenia z ich strony nie było widać nawet w najmniejszym stopniu, tak to jednak wygląda jak niszczy się komuś najlepsze i zarazem jedyne wyjście z danej sytuacji. Chciał też od razu załatwić coś z czym borykał się już od kilku dobrych dni, prosząc nagle dziewczynę o to by wyszła z nim na taras czuł na sobie spojrzenie jej brata który najwidoczniej widział jego próby lecz zagadką było co na ich temat myślał. Białowłosa również nie wyglądała na jakąś szczęśliwą dlatego wolał przejść od razu do sedna sprawy, pewnie i tak nie była w humorze na wysłuchiwanie nie wiadomo jakich przemówień.
-Słuchaj... postawmy sprawę jasno między nami... zapomnijmy o sprzeczkach itp... chce ci... wam pomóc, nie mam nic do ukrycia a pytać możesz co tylko chcesz. Pozwól się na razie ugościć u mnie.
Początkowo nie było żadnej reakcji z jej strony co nieco go niepokoiło, westchnięcie z jej strony zdradziło delikatnie jaka odpowiedź padnie. Zgadzając się niby z wielkim trudem czarnowłosy czuł że chyba ogólnie nie miała nic przeciwko, Uśmiechając się delikatnie czując jak wielki ciężar spada z jego barków wrócił do pomieszczenia, Halfka na razie pozostała na zewnątrz a jakoś nikt jej tego nie wzbraniał, skoro i tak miała tu przez jakoś czas przebywać to niech przynajmniej czuje się swobodnie.
Przedstawiciele płci męskiej na chwile zmierzyli się wzrokiem, nawet między nimi dało zauważyć się zmianę nastawienia i to o sto osiemdziesiąt stopni. Najwidoczniej przebywanie wśród rówieśników tak bardzo odróżniało ich od siebie, teraz byli najprawdopodobniej na drodze do za kumplowania się. Kai wstając i stając na drodze swojemu byłemu rywalowi początkowo miał przymrużone oczy lecz to była tylko przykrywka, stojąca na zewnątrz dziewczyna przyglądała się kątem oka ich dwójce chcąc możliwe że sprawdzić jak oni się dogadują.
-Spokojnie nic się jej tutaj nie stanie a co do ZWZ, obili mi się o uszy nie raz ale uważasz że wasz ojciec by na to pozwolił ? Tak samo zamknięcie jej w laboratorium... ani ona ani my byśmy na do nie pozwolili... zrozum że ona też chce zacząć o sobie decydować, ty jako jej brat ją w tym wspieraj. Ja się zajmę tym co trzeba.
Odpowiedź była zbędna ze strony bliźniaka który najzwyczajniej na świecie uścisnął mu porządnie dłoń, przytakując z zadowoleniem chłopak następnie ruszył w kierunku łazienki gdyż rany na jego ciele zaczynały nieco piec. Wspomniał wcześniej że może jeszcze zostać jeżeli chce porozmawiać z siostrą czy odpocząć, wkraczając do łazienki napuścił sobie wody do wanny, pozbywając się ubrań zanurzył na razie starając się nieco odprężyć. Czuł naciągającą się skórę w miejscach obrażeń jak i coraz bardziej dolegliwe pieczenie, pewnie po raz kolejny zignoruje to wszystko na koniec jak miał to w zwyczaju, nigdy nie lubił świecić klatą więc aż tak bardzo go to nie ruszało.


Roy - #9933cc
Komendant Policji - #04B486
Powrót do góry Go down
Neya
OPIEKUN FORUM
OPIEKUN FORUM
avatar

Liczba postów : 53
Join date : 25/02/2014

SCOUTER
HP:
450/450  (450/450)
KI:
630/630  (630/630)
J:
888/1500  (888/1500)

PisanieTemat: Re: Dom na obrzeżach West City   Pon 24 Kwi - 3:47

Cały ten plan był pod wielkim znakiem zapytania, lecz nowa Eni miała tylko jeden cel. W tym wypadku potrzebowała pieniędzy, by kupić gotowy lub znów spróbować zbudować statek, dzięki któremu wyrwała się z tej dziury. Jednocześnie mogłaby dołączyć do swojej matki oraz prawdopodobnie brata, którego życie w urywkach widywała kiedy tracił panowanie nad drzemiącym w nim demonie. W tym czasie uśpiona we własnym ciele prawdziwa osobowość Eni oczekiwała na przebudzenie. Po dłuższym namyśle Neda, bo tak się nazwała demoniczna córka Tenebris zaczynała popadać w panikę, czując, że nic nie wypali. Nie miała lepszego pomysłu, a na tych dwóch nie mogła polegać w stu procentach. W końcu nie znali prawdziwego powodu podróży, ani ważności tej misji. Z drugiej strony nie mogła im powiedzieć, bo zaczęliby odwalać egzorcyzmy, albo inne idiotyzmu związane z uwolnieniem Eni. Ona natomiast nie miała na to ani czasu ani ochoty, a zwłaszcza ochoty. Tym bardziej, że nie jest wstanie opuścić ciała, gdyż nie wytworzyła jeszcze swojego. Proste.
Nie mogąc znieść cichy panującej wokół niej, postanowiła porozmawiać Roy'em, pod nieobecność swojego bliźniaka. Kierując się pewnym krokiem w stronę łazienki, bez zawahania weszła do środka zapominając o dobrych manierach. W pomieszczeniu panowała również głucha cisza zaraz po jej wkroczeniu, rozglądnąwszy się zauważyła w końcu halfa okrytego ręcznikiem wokół pasa. Nie ruszając się z miejsca obróciła się wokół własnej osi, by nie czuł się skrępowany jej wzrokiem. Uśmiechnąwszy się sama do siebie zaczęła mówić.
-Mogę pytać o co tylko zechcę. Tak powiedziałeś. Mam kilka pytań.
Biorąc głęboki wdech poruszyła szyją, by rozluźnić mięśnie, wtedy dało się usłyszeć dwa chrupnięcia w karku. Czując się znacznie lepiej poprawiła opadające kosmyki włosów z twarzy, by jej nie przeszkadzały.
-Głównie zastanawia mnie jakie straty odnieśliśmy w związku z wybuchem. Dosłownie wszystko się zniszczyło? Jeśli tak, to nie wiem czy wygrana pomoże nam w jakikolwiek sposób. Po drugie, serio chcesz mi pomóc? To na razie tyle, za nim czegoś może nie zjemy.
Nie miała pomysłu na przedłużenie swojego monologu, w końcu nie oto teraz chodziło. Chciała mieć pewność czy plan walk, ma jakikolwiek sens. Strata czasu może ich kosztować dorwanie jej przez rodziców. To w końcu tylko kwestia czasu dla możliwości saiyańskiego kapitana oraz prezes G-Corp. Ta myśl nie dawała jej spokoju i nadawała niepotrzebne tylko łopotanie serca z obawy. Czekając cierpliwie na odpowiedzi, miała nadzieję wyczerpujące, zastanawiała się jednocześnie o napadzie na skarbiec matki, ale to było zbyt szalone. Już łatwiej byłoby wykraść rakietę z hangaru wojska. Wszystko w którymś punkcie zawodziło, jakby pech zjednoczył siły wraz z losem przeciwko niej. Tak całkiem bez powodu, bez podstaw do udaremniania każdego jej ruchu.


Mowa Eni - #2ECCFA
Mowa Cleo - #F5A9F2
Mowa Kai'a - #2E64FE
Mowa Nadii - #81F781
Mowa Jacket - #ffffff
Mowa Mazumy - #cc0000
Powrót do góry Go down
Roy
OPIEKUN FORUM
OPIEKUN FORUM
avatar

Liczba postów : 49
Join date : 25/02/2014

SCOUTER
HP:
530/530  (530/530)
KI:
550/550  (550/550)
J:
894/1500  (894/1500)

PisanieTemat: Re: Dom na obrzeżach West City   Sro 3 Maj - 9:33

Chłopak speszył się nieco słysząc jak ktoś wchodzi do łazienki, wiedział że nie będzie to Kai bo wtedy już sam by nie wiedział co robić a na pewno byłby to ostatni raz jak widzi bliźniaków. Słysząc jej głos i widząc dziewczynę przed sobą zrobiło mu się znacznie lżej, ten stan nie trwał jednak za długo z powodu jego aktualnego wyglądu. Gdyby nie fakt posiadania na sobie ręcznika pewnie zaczerwienił by się niczym burak.
Biorąc drugi ręcznik i susząc głowę jedynie zastanawiało go co stało się z Eni jaką na początku poznał, była teraz dużo bardziej formalna, skoncentrowana na czymś lecz coś podpowiadało czarnowłosemu że to nie wszystko. Czuł się przez to nieco dziwnie gdyż był pewien że przez te kilka lat gdy ją obserwował mógłby dać sobie rękę obciąć że poznał jej nawyki, najwidoczniej cała ta sytuacja źle na nią wpłynęła. Widząc że nadal jest odwrócona wykorzystał ten fakt i ubrał przynajmniej bieliznę, mijając ją wyszedł z łazienki kierując się do jedynej sypialni w domostwie.
-Parametry silników, łączenia systemu napędowego, niektóre części sterowania.... i kilka blach, to wszystko co zostało gdzie stawiam że blachy to z pozostałości po hobbistycznym laboratorium. Tyle nam zostało. Znam miejsce skąd można byłoby wziąć resztę jednak na to potrzeba kasy... a moje konto powiedzmy szczerze, eksplodowało kilka godzin temu.
Znikając na kilka chwil w pomieszczeniu znalazł sobie jakieś stare ciuchy, przecież nie miał się po co stroić a tak było mu przynajmniej komfortowo. Wychodząc widział jedynie jak lokatorka kręci się w salonie najwidoczniej nie będąc zaspokojoną jego odpowiedzią. Wzdychając już chciał z nią dalej pogadać gdy usłyszał dźwięk swojego telefonu, interesując się nim nieco bardziej gdyż rzadko dostawał jakiegokolwiek typu wiadomości podszedł do blatu w kuchni, sięgając po urządzenie chwile pobawił się na dotykowym ekranie lecz wyraz jego twarzy mówił jakby wdanej chwili walczył o życie.
Wszystko wyjaśniło się gdy odłożył zabawkę na swoje miejsce będąc nieco niezadowolonym, mamrocząc coś pod nosem jedynie wspomniał że niepotrzebnie stracił czas na lokalizacje pokemona skoro nie ma pokeballi do złapania tego typu. Zatracił się na chwilę w tej myśli jak małe dziecko któremu odebrano możliwość posiadania nowej zabawki, nie umknęło jednak jego uwadze iż jest obserwowany przez Eni przez co zrobiło mu się nieco głupio.
-A mam jakiś powód by ci nie pomagać ? Pytam poważnie, bo nie rozumiem twojego podejścia. Dobra trybie że jesteś teraz nieufna co do ludzi itp. Tylko że ja oferuje ci pomoc cały czas, to że jestem w tobie zadurzony czy nie nie ma wpływu na to. Nie mam nic do stracenia.
Stawiając sytuacje dość jasno ze swojej strony przypomniał jeszcze dziewczynie gdzie jest lodówka, wspominając od razu iż może się spokojnie częstować bo na pewno była głodna. Zresztą nie tylko ona jednak wolał na razie się wstrzymywać, jego posiłki nie należały do najmniejszych a przystawałoby zachować przynajmniej jakieś standardy.


Roy - #9933cc
Komendant Policji - #04B486
Powrót do góry Go down
Neya
OPIEKUN FORUM
OPIEKUN FORUM
avatar

Liczba postów : 53
Join date : 25/02/2014

SCOUTER
HP:
450/450  (450/450)
KI:
630/630  (630/630)
J:
888/1500  (888/1500)

PisanieTemat: Re: Dom na obrzeżach West City   Czw 4 Maj - 2:31

Demoniczna strona dziewczyny dopiero wtedy uświadomiła sobie w jakiej sytuacji położony jest jej plan. Niemal nie zniszczyła wszystkiego na swojej drodze, ale opanowując się jedynie chodziła z miejsca na miejsce rozmyślając o ilości problemów. Widząc brak możliwości zacisnęła mocno dłoń w pięść skupiając energię w jednym punkcie, by później go zgnieść. Czując się odrobinę lepiej uśmiechnęła się do Roy'a kiedy oświadczył o swoim zadurzeniu do niej oraz chęci pomocy. Ona nie miała o tym pojęcia, nie posiadała niestety dostępu do zablokowanych wspomnień swojej nosicielki. Wiedząc coś więcej o swojej sytuacji postanowiła wykorzystać z niej jak najwięcej, byleby wszystko poszła zgodnie z planem.
Zauważywszy wcześniejszą zabawę chłopaka z telefonem wiedziała, że on również jest uzależniony od głupiej gierki, która może polepszyć ich współpracę. Spokojnym krokiem podeszła więc do niego wyciągając swojego smartfona i pokazując mu swoją kolekcję pokemonów. Wystawiając mu zalotnie język i siadając na kanapie odezwała się.
-Nie jestem głodna (muszę dbać o linie), ale chętnie zamienię z tobą parę słów na temat tej aplikacji. Mam ją od miesiąca, ale nie jest obeznana w jej zasadach. Ogólnie spacerując po ulubionych zakątkach znajduję te stworki i rzucam tymi kulami. Moimi ulubionymi są wodne, ale trudno je dorwać, chodzi mi różnorodność.
Mając nadzieję, że jakoś skusiła go do wspólnego spędzenia czasu, nie rozmawiając tylko o zniszczeniach i braku środków na koncie. Jak tylko w końcu przysiadł obok niej, spojrzeniem zmierzyła go zastanawiając się nad czymś.
-Wiesz... zastanawiam się nad tym... między nami. Ostatnio byłam dość mocno skołowana... demon, te wszystkie tajemnice oraz pozbycie się mnie... to dla mnie za dużo. Jestem wściekła... zrozpaczona i nie wiem co mam właściwie myśleć. Ty ciągle chcesz czegoś ode mnie, czuję to. Jednak... ja nie wiem...
Mówiła to celowo, by wyciągnąć jakiekolwiek informację od halfa dotyczące stanu rzeczy. Nie mogła dalej przebywać w jego obecności nie wiedząc kim są dla siebie, bo może swoim dalszym zachowaniem zbudzić pewne podejrzenia. Nie mogła na to pozwolić, dlatego delikatnie kombinowała, głównie improwizowała czując się przez to dość nieswojo. Jako demon nie posiada zbyt wielu ludzkich cech, dopiero je poznawała dzięki podświadomości Eni. Dlatego w pewnym momencie chowając urządzenie, położyła swoją zimną dłoń na dłoni chłopaka uśmiechając się. Będąc pierwszy raz w takiej sytuacja odczuła niepokój nie mogła pomylić się, teraz grała rolę życia. Naturalność dla demonów w obcym środowisku to pestka, lecz trzeba najpierw wyjść z poziomu początkującego. I właśnie tu przydają się wspomnienia, a nie blokady na każdym kroku i utrudnienia. Biła się z myślami nie wiedząc, czy idzie dobrą drogą, czy zboczyła z wyznaczonego kursu.
Wtedy odczuła zburzenie brata i obrzydzenie za razem, nie wiedziała, co właściwie się stało, ale wybiło ją to z rytmu. Na jej twarzy pojawiło się zaskoczenie, by później zdezorientowana mina. Nie chciała go tym zmylić, ale samo nie wiedziała, jak ma reagować. Dlatego puściła wzrok przymykając powieki.
-Wybacz, nie wiem, co... się ze mną dzieje.
Wypowiedziała te słowa bardzo spokojnie, nawet dało odczuć się pewnego rodzaju smutek. W rzeczywistości była wściekła na panujący chaos w jej umyśle. To było nie wybaczalne tym bardziej w takich momentach.


Mowa Eni - #2ECCFA
Mowa Cleo - #F5A9F2
Mowa Kai'a - #2E64FE
Mowa Nadii - #81F781
Mowa Jacket - #ffffff
Mowa Mazumy - #cc0000
Powrót do góry Go down
Roy
OPIEKUN FORUM
OPIEKUN FORUM
avatar

Liczba postów : 49
Join date : 25/02/2014

SCOUTER
HP:
530/530  (530/530)
KI:
550/550  (550/550)
J:
894/1500  (894/1500)

PisanieTemat: Re: Dom na obrzeżach West City   Sro 10 Maj - 0:43

-Jedyne czego tak naprawdę od ciebie chce to szansa, żebyś nam ją dała bo wiem że jest w stanie wyniknąć z tego coś naprawdę dobrego. Potrzebujesz kogoś kto będzie ci bliski, niekiedy wspomoże a niekiedy się na nim wyżyjesz i szczerze ? Ja chce być tym kimś dla ciebie. Tak Tak wiem że powinno to wyglądać inaczej ale ja bardziej działam pod impulsem, dlatego nie było randek czy końskich zalotów.
Im szybciej wyjaśnią sobie to wszystko tym szybciej będzie pomiędzy nimi sztama, dodatkowo nie wierzył w jej słowa o braku głodu z jej strony, jeżeli myślała iż zdoła zatuszować dźwięki jakie wydawał jej żołądek to niestety grubo się myliła. Kręcąc głową i śmiejąc się pod nosem wstał pokazując jej od razu by podążała za nim, pokierowali się do kuchni gdzie czarnowłosy chłopak spróbował przygotować coś co powinno zasmakować im obojgu. Kuchmistrz był z niego żaden ale tak teraz zbłaźnić się całkowicie nie wypadało, wymyślając jedynie naleśniki wziął się czym prędzej za zrobienie ciasta co szło mu trochę mozolnie.
-Zasady tam są naprawdę proste chociaż sam jeszcze wszystkich nie potrafię ogarnąć, łapiesz stworki a im więcej ich masz tym silniejsze potem znajdujesz, możesz mieć kilka takich samych które potem łączysz w jedną silniejszą jego wersję. Skoro podobają ci się wodne to szukaj w pobliżu większych zbiorników wodnych, pora dnia też ma znaczenie... .. Można jeszcze bawić się w walki z innymi ludźmi ale nie wiem czy warto bo istnieją maniacy którzy osiągnęli tak absurdalne poziomy że nawet nie warto próbować.
Przechodząc do smażenia czarnowłosy czuł na sobie dziwne spojrzenie Eni, powód był jasny, był najprawdopodobniej jedyną osobą która za pomocą okrągłej patelni robiła kwadratowe lub inno kształtne naleśniki. By uratować choć niektóre z nich rola smażącego szybko przeszłą na dziewczynę zaś on zaczął zastanawiać się czy nie ma jakichkolwiek dodatków by nieco umilić jedzenie, spędzili tak ze sobą paręnaście minut gdzie w międzyczasie była prowadzona delikatna konwersacja lecz na żaden specjalnie interesujący temat. Zanosząc wszystko na stół w salonie siedząca Eni zobaczyła podsunięty pod nos talerz z normalnymi naleśnikami a zaraz obok pokazał się dżem.
-Wiem że nie jesteś głodna ale skuś się, będziesz miała i tak dość okoliczności by pozbyć się tych paru kalorii.
Uśmiechając się do niej ciepło sam zaczął pałaszować bo dało się usłyszeć jego żołądek z drugiego końca miasta. Nadzieja na spokojny wieczór jednak minęła gdy chwile później rozległ się dzwonek telefonu chłopaka, biorąc go do ręki momentalnie dało się zauważyć brak zadowolenia. Przepraszając swojego gościa wycofał się szybko do korytarza zaczynając od razu się tłumaczyć a zważając na ton był bardzo poddenerwowany.
-Wszystko w porządku! Mówi ci przecież że nie masz po co przyjeżdżać!... ... Cholera gadasz jakby to się stało pierwszy raz!! Ja sobie poradzę, sąsiedzi żyją... o co się do kurwy nędzy spinasz?!? Mówię przecież że nie masz po co przyjeżdżać, nie zobaczysz tu nic ciekawego prócz mnie sprzątającego ten cały bałagan.
Głos Roya podnosił się coraz bardziej i bardziej gdzie za wszelką cenę starał się wybić komuś z głowy przyjście do jego domu, gdyby zauważyli w nim córkę pani Faucets a do tego jeszcze uczepili się o wybuchy które na pewno nie jeden nawet w mieście usłyszał, czarnowłosy wpadłby w porządne tarapaty gdzie dodatkowo i dziewczyna by na tym solidnie ucierpiała.


Roy - #9933cc
Komendant Policji - #04B486
Powrót do góry Go down
Neya
OPIEKUN FORUM
OPIEKUN FORUM
avatar

Liczba postów : 53
Join date : 25/02/2014

SCOUTER
HP:
450/450  (450/450)
KI:
630/630  (630/630)
J:
888/1500  (888/1500)

PisanieTemat: Re: Dom na obrzeżach West City   Nie 14 Maj - 1:32

Czas płynął dość szybko, kiedy to ich rozmowa nawet się kleiła, demon zaczął rozumieć, co może ich łączyć, ale nie do końca. Nie mógł pojąć jakoś tych relacji damsko-męskich w zupełności przez wiele wyjątków odbiegających od podstawowych zasad. Siadając przy stole w salonie miała już coś zacząć mówić, gdy znalazła się w nowej sytuacji. Miała zjeść to do czego nie całkiem była przekonana, choć wspomnienia związane z tym daniem u Eni były jednoznaczne, kochała naleśniki ze wszystkim. Westchnąwszy bardzo głośno, by na pewno usłyszał uśmiechnęła się otwierając słoik z dżemem. Smarując spokojnie pierwszego naleśnika została poinformowana o daniu chwili czarnowłosemu, kiedy odszedł nawet nie tak daleko słyszała jak rozmawia z kimś bardzo uprzykrzającym życie. Zdziwiona takimi wybuchami siedziała w milczeniu przyglądając się całej sytuacji z zaciekawieniem. Kompletnie nie wiedząc, co ma z tym wszystkim zrobić.
Akcja kłótni telefonicznej jakby nie miała końca i jakby w ogóle go nie miała mieć, co nie podobało się jej ani trochę. Po zjedzeniu kilku naleśników i uznawszy ten rodzaj pożywienia za zdatny do przetrawienia odeszła od stołu i spokojnym krokiem ruszyła w stronę Roy'a. Stając przed nim z wymalowanym uśmieszkiem na ustach, szybkim ruchem ręki odebrała mu telefon. Widząc jego szok, później chęci jego odebrania postanowiła rozłączyć rozmowę, wyłączając również samo urządzenie. Wracając spojrzeniem na chłopaka wystawiła mu język oddając jego własność i siadając z powrotem przy stole z jedzeniem.
-Siadaj, bo ci ostygnie.
Westchnąwszy nagle powróciła do tematu dziecinnej aplikacji opierając się na łokciach o blat, by podtrzymywać głowę.
-Więc bym miała w swoim posiadaniu więcej stworków wodnych powinnam wybierać się do miejsc zdecydowanie przy wszelakich zbiornikach wodnych. To ma sens, jednak wątpię by za orbitą Ziemi ta gra mogła spełniać swoje zadanie dotyczące dostarczania rozrywki. Szkoda, więc czasu na nią.
Ponownie wzdychają podrapała się po karku zastanawiając się nad czymś jeszcze dotyczące właśnie ich obojga. Kiedy poskładała wszystko w jedną całość odezwała się.
-Może reaguje tak... bo właśnie tego zabrakło. Nie możesz być kimś dla mnie, kim nie starałeś się zostać. Lubię cię, ale czegoś mi brakuje... wszystko idzie jakoś za szybko... bądźmy na razie … przyjaciółmi. I cieszmy się razem spędzonymi chwilami. Dobrze?
Powiedziała to najdelikatniej jak tylko potrafiła, układając zdania na bardzo wysokim poziomie współczucia dla tego momentu. Miała nadzieję, że chłopak nie odbierze tego w złym sensie i pogodzi się z obecną  sytuacją. Tym bardziej, że Neda nie miała zamiaru w żaden sposób ingerować w uczucia tych młodych ludzi, ani wyzwalać w sobie samej niepotrzebnych emocji.
-Masz może pomysł, co będziemy teraz robić, albo chociaż w najbliższym czasie?
Patrzyła na niego uśmiechając się, jakby przed chwilą nic się nie stało.


Mowa Eni - #2ECCFA
Mowa Cleo - #F5A9F2
Mowa Kai'a - #2E64FE
Mowa Nadii - #81F781
Mowa Jacket - #ffffff
Mowa Mazumy - #cc0000
Powrót do góry Go down
Roy
OPIEKUN FORUM
OPIEKUN FORUM
avatar

Liczba postów : 49
Join date : 25/02/2014

SCOUTER
HP:
530/530  (530/530)
KI:
550/550  (550/550)
J:
894/1500  (894/1500)

PisanieTemat: Re: Dom na obrzeżach West City   Pią 19 Maj - 21:25

-No wiesz co zdziwiłbym się gdyby to działało poza ziemią... ciekawe jakby wtedy rozwiązali problem rozmieszczenia tych stworków na galaktycznej mapie.
Uśmiech pojawił się na jego twarzy lecz był on poniekąd fałszywy bo jak to każdy facet poczuł jak dostaje kosza, też sam nie wiedział co sobie w danym momencie myślał, to że on ją obserwował tyle czasu nie znaczy że zaistniała między nimi jakakolwiek więź. Mógł w danej chwili podziękować swoim saiyańskim korzeniom gdyż nie miał zamiaru od tak się poddać jednak podlizywanie się jak i romantyzm były mu bardziej niżeli obce.
By nie zrobić jej jakiejkolwiek przykrości jedynie przytaknął na jej oświadczenie po czym i on sam zaczął się zastanawiać co mogliby zrobić by minął im czas do turnieju, sam trening i niekiedy sprzątanie tego bałaganu jaki narobili nie brzmiał zachęcająco zresztą nie będzie wykorzystywać swojego gościa do czegoś takiego. Pozostanie w takich warunkach też nie było zbyt kuszącą ofertą tym bardziej że na pewno za jakiś czas mieliby na głowie niespodziewanego gościa.
Spoglądając na dziewczynę która oczekiwała odpowiedzi postanowił nieco zaszaleć, przecież sama powiedziała by cieszyli się razem spędzonymi chwilami a to może zbliżyć ich do siebie tak bardzo jak mu by na tym zależało, uśmiechając się nieco chytrze postanowił podzielić się ideą.
-Co powiesz na długą, spontaniczną wycieczkę ? I tak nie masz zamiaru by odnaleźli cię rodzice, Kaia poinformujesz a według mnie jak znajdzie wymówkę to może się wybrać z nami... ziemia ma jeszcze wiele do zaoferowania wiec zanim się z niej wyniesiemy, dlaczego by nie zwiedzić kilku ciekawych miejsc ? Wyżyjmy się a po tym wszystkim skopiemy parę tyłków i wyniesiemy się z tej planety, jeżeli dalej nie będziesz miała nic przeciwko że chce się zabrać.
Na pewno nie spodziewała się takowej propozycji z jego strony, tak samo jak on nie miał pojęcia w jaki sposób odbierze to jego ukryta miłość, nie tracąc jednak pewności siebie pogłaskał ją znienacka po głowie a nawet dał buziaka w czoło. Wiedząc co go może czekać za taka akcje szybko czmychnął do sypialni w poszukiwaniu jakiejś większej torby by móc spakować najpotrzebniejsze rzeczy, owszem nie usłyszał od niej jak na razie żadnej odpowiedzi lecz wątpliwym było by odmówiła z jakiegoś powodu a nawet jeśli, kto zabroni mu wybrać się na małe zwiedzanie świata.
W międzyczasie w pomieszczeniu służącym jako przejście do warsztatu chłopaka było słychać co jakiś czas dźwięki o dziwo nadal działającego choć nie w pełni radia, zacinająca się muzyka została nagle przerwana ważnym komunikatem. "Zniknęła córka *** *** *** *** Faucets *** *** poszukiwana*** *** ***wysoka nagroda" po tym normalnie znowu zaczęły grać nieco cięższe brzmienia które ustawił wcześniej czarnowłosy. Wystarczyło parę chwil by w okolicy rozbrzmiały koguty policyjne które Roy tłumaczył sobie dzielnicą w jakiej mieszkał, zaś ich powód był zdecydowanie inny.


Roy - #9933cc
Komendant Policji - #04B486
Powrót do góry Go down
Neya
OPIEKUN FORUM
OPIEKUN FORUM
avatar

Liczba postów : 53
Join date : 25/02/2014

SCOUTER
HP:
450/450  (450/450)
KI:
630/630  (630/630)
J:
888/1500  (888/1500)

PisanieTemat: Re: Dom na obrzeżach West City   Sro 24 Maj - 22:50

Znała jego pomysł na temat spędzenia czasu nim pożegnają się możliwe, że na długie lata z ojczystą planetą lub nawet na zawsze. Rozmyślając nad propozycją nagle zrobiła się porządnie purpurowa na twarzy, a jej źrenice w szybkim tempie zmniejszyły się ukazując widoczne zakłopotanie. Neda znów poczuła bowiem emocje brata, tylko tym razem mocno odmienne od poprzednich. Zawstydzona odczuciami odskoczyła od stołu niczym poparzona, upadając na podłogę pocąc się i mając problem ze złapanie głębokiego oddechu. Gdy myślała, że to koniec pojawiła się gęsia skórka i mało komfortowe dreszcze tylko w niektórych okolicach ciała. Była bardzo zdezorientowana i zaskoczona nowo poznanymi możliwościami o których nie miała pojęcia, przez liczne blokady w umyśle Eni.
Na szczęście czarnowłosego nie było w pobliżu, a ona po paru minutach rozłączyła się z umysłem brata. Odetchnąwszy padła na podłogę zarywając trochę głową, ale miała to gdzieś. Czuła się wykończona, jakby coś wyssało z niej energię. Zamykając oczy tkwiła w bezruchu nie chcąc więcej do tego wracać, a już na pewno przez najbliższe tysiąclecia. Unosząc powieki jednak odczuła kolejną blokadę właścicielki ciała, najwyraźniej wybudziła się i za wszelką cenę próbowała odzyskać kontrolę. Neda nie mając sił na walkę odpuściła zamieniając się miejscami, tym razem usypiając siebie.
Łapiąc powietrze bardzo łapczywie, jakby właśnie jej go brakowało ocknęła się. Zdezorientowana otrzymując wspomnienia które wydarzyły się dość niedawno, lecz osobiście nie brała w nich udziału. Podnosząc się do siadu po dotykała ciało sprawdzając, czy na pewno wszystko z nią w porządku. Nie odczuwając widocznych zmian wstała rozglądając się dookoła jakaś skołowana w dalszym ciągu. Poprawiając włosy powędrowała spokojnym krokiem do łazienki. Zamykając się w pomieszczeniu wzięła szybki prysznic z użyciem lodowatej wody, by się odświeżyć i porządnie wybudzić. Po nim zawinęła się ręcznikiem stając przed lustrem nad umywalką. Przyglądając się sobie zauważyła jedynie dodatkowe łuski na twarzy schodzące w dół po szyi. Westchnąwszy ubrała się, a po wysuszeniu włosów powróciła do salonu, gdzie chwyciła plecak wyciągając z niego dodatkowe części garderoby. Głównie czarne nadkolanówki i wytrzymałe buty jak glany, w końcu czekała ją podróż. Mając obecnie pomarańczową podkoszulkę, odkrywającą brzuch oraz króciutkie jasne, jeansowe spodenki pokazujące co nieco podtrzymywane przez czarne szelki. Fajnym dodatkiem było włożenie na ręce brązowych rękawiczek bez palców i zakrywającego czarnego materiału na łokcie. Czując, że jest gotowa postanowiła tylko schować swój plecach w kapsułce, którą włożyła do przybornika zapinanego na udzie.
Stając przed pokojem, gdzie zamknął się half dobre kilka minut w końcu spotkała się z nim twarzą w twarz. Uśmiechając się postanowiła patrzeć na wszystko optymistycznie.
-Nie ma na co czekać. Świat stoi przed nami otworem. Zresztą twój dom nie jest bezpiecznym miejscem... moja matka może mnie tu odnaleźć.
Po tych słowach ponownie zrobiło się wyraźnie cicho między nimi, ale to wystarczało, by zza drzwi „laboratorium” halfa dobiegł ich ponowny policyjny komunikat. Eni westchnąwszy ciężko zrozumiała momentalnie dlaczego za oknem słychać syreny, choć stawiała bardziej na typ dzielnicy. Nie mając czasu do stracenia, musieli jednak skorzystać z jednego z okien nie skierowanego w stronę ulicy, by zostać niezauważonymi. Wylatując z dużą prędkością i kierując się między chmury, które im sprzyjały dzięki lekkiemu zachmurzeniu.
Lecąc przed siebie ominęli West City, by nie kusić losu i radarów powietrznych nad miastem. Musząc jakoś zaplanować bezpieczną trasę, halfka włączyła aplikację z mapą zastanawiając się przez chwilę.
-Wybór jest olbrzymi. Jednak naszym zadaniem jest uciec skąd... plus można byłoby wzmocnić się przed budokai'em. Hmm.... idealnym miejscem będzie ocean. Bezkresne wody ochronią nas... i marzy mi się wypad na plaże.
Zaśmiała się na koniec mając wielką nadzieję, że czarnowłosy nie będzie protestował. Dlatego lecąc szybko chwyciła go za rękę, by nie uciekł jej.


ZT x2 --> Plaża


Mowa Eni - #2ECCFA
Mowa Cleo - #F5A9F2
Mowa Kai'a - #2E64FE
Mowa Nadii - #81F781
Mowa Jacket - #ffffff
Mowa Mazumy - #cc0000
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dom na obrzeżach West City   

Powrót do góry Go down
 
Dom na obrzeżach West City
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Obrzeża lasu
» 002. Przewodnik po Appaloosa City
» West Market
» Dom Yui Takumi i Agavaen Brockway - Obrzeże Tokio
» Wesołe Miasteczko na obrzeżach Londynu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon - Space Trip :: Daikon - Tereny Zachodnie :: Posiadłości mieszkalne-
Skocz do: