Dragon - Space Trip

Played by Forum
 
IndeksGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Szałas Beliara

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Shazuko

avatar

Liczba postów : 70
Join date : 30/12/2014

SCOUTER
HP:
430/430  (430/430)
KI:
380/380  (380/380)
J:
810/1500  (810/1500)

PisanieTemat: Szałas Beliara   Pią 3 Lut - 3:57


***
Najprostsze co można było sobie wyobrazić, całą konstrukcja była zrobiona z gałęzi i liści. O dziwo zadbano nieco o prywatność wstawiając także ściany od frontu i tyłu. Całość sprawiała wrażenie swego rodzaju domku, środek jednak pozostawiał wiele do życzenia. Łóżko z liści, okno które było tak naprawdę wymuszone bo chyba zabrakło materiału na dach, do tego krzesło ledwo trzymające się kupy oraz stoliczek rodem z Ikei więc lepiej nic na nim nie stawiać. Brak podłogi jedynie podkreślał status społeczny w jakim znalazł się właściciel, dobrze było również nie myśleć o tym jakiego rodzaju insekty będą robiły za współlokatorów.
***


Shazuko - #49BCB8
Powrót do góry Go down
Claymora

avatar

Liczba postów : 100
Join date : 26/12/2014

SCOUTER
HP:
510/510  (510/510)
KI:
500/500  (500/500)
J:
846/1500  (846/1500)

PisanieTemat: Re: Szałas Beliara   Sob 4 Lut - 3:37

Akira przyglądał się Beliarowi jak ten odchodził w stronę swojej chatki mówiąc sam do siebie, zwołując szybko posiedzenie rady w tempie natychmiastowym, na szczęście Clay była sprytniejsza i pozostała w chacie starszyzny. Jednak musiała przyznać Akirze jedno, Shazuś dziwnie wyglądał tak gadając cicho sam do siebie. Szybkimi ruchami używając swojego giętkiego ciała przeszła na drugi koniec pomieszczenia, co przy jej obecnym wzroście było wyczynem. Wślizgując się między ustawionymi donicami z kwiatami postanowiła poczekać i dowiedzieć się co nieco. Kiedy kilka osób zebrało się w określonym czasie rozpoczęła się bardzo interesująca rozmowa. Dowiedziała się głównie o ilości zapasów żywności, mało istotnych parametrach wody, zniszczeniach szklanych kopuły oraz zaplanowanych naprawach oraz nowych monstrach. Znudzona pierdołami przed wyłączeniem się na ich zrzędzenie usłyszały wzmiankę na temat Beliara. Przyglądając się miną rozmówców ujrzała zaniepokojenie, co nie wróżyło nic dobrego.
-Dlaczego on jeszcze żyje?! Powinniśmy pozbyć się kogoś kto myśli jedynie o swojej dupie! Możemy mieć przez niego problemy nie rozumiesz?! Akira, co ty odwalasz?!
Wtem zauważyła chory uśmiech na tworzy przywódcy stada tropicieli, poprawiającego włosy i mówiącego z dużym luzem.
-Co mi odwalam? Przyjaciele każdy z nas chce się stąd wydostać, życie tutaj to codzienna walka i zero przyjemności. Beliar nie urodził się wczoraj, nie jest więc głupim chłopcem. Zacznie szukać i węszyć. Znajdzie sposób, który my pominęliśmy. Jest nową nadzieją, jak każde laboratoryjne zwierzątko uwięzione w klatce.
-Czyś ty zwariował?
-Nie wierze?! Zacząłeś bredzić!
Spotkanie szybko skończyło się, każdy wychodząc bluzgał bardzo wyraźnie pod nosem, lecz w oczach Akiry ujrzała nadzieję. Clay dalej z ukrycia przyglądała się mu bardzo uważnie, wtem ujrzała w nim swojego zmarłego znajomego. Mieli już zaszczyt się spotkać. Było to dawno. Uśmiechając się wskoczyła bezszelestnie na otwór przypominający miejsce na okno i kiedy miała już wyskoczyć i dołączyć do Shazuko usłyszała coś zadziwiającego.
-Wierze w ciebie Beliar, musisz dać radę. Ty ciągle uciekasz... znajdziesz sposób, jak zawsze... inaczej nigdy więcej jej nie ujrzę...
Uśmiechnąwszy pod nosem pokręciła głową nie mogąc uwierzyć, że jednak znalazł sobie kogoś po malutkim romansie, który dzielił niegdyś z nią. Podskakują zrobiła salto i ruszyła w dół, usłyszawszy dobijającą informację.
-Oh... moja Clay...
To wywróciło ją z równowagi, przez co nie zauważyła lecącej muchy o którą się obiła, by wlecieć na kolce jakiejś rośliny i ranna spaść w błoto plackiem. Leżała tak jakiś czas puszczając bąbelki, aż podnosząc się splunęła zła. Otarłszy się o jakiś większy liść po drodze zaczęła niespodzianie odczuwać swędzenie na ciele, przyglądnąwszy się sobie uważnie zaczęła piszczeć wściekła.
-Znów się zaczęło! Cholera!
Szurając nogami po drobinkach piasku głośno dychała klnąc nie potrafiąc się uspokoić. Dokładnie pamiętała czemu zrezygnowała z dalszego romansowanie, to była wina ciągłego pecha który pojawiał się w sytuacja nieprawdopodobnych. Uznała wtedy Akirę za przeklętego, ale zerwała pod pretekstem braku statusu i uznania. Wzdychając żałowała decyzji o rozbiciu się na tej planecie, teraz czekała ją klątwa Tsucgimoto. Nic gorszego już wydarzyć się nie mogło, no chyba.
Padając na twarz ze zmęczenia w końcu dotarła do chatki Shazuko, jednak go nie zastając zaczęła obawiać się najgorszego. Nie mając jednak sił na poszukiwania wdrapała się na łóżko i choć brakowało jej luksusu padła po chwili. Może z dwadzieścia minut później obudził ją pstryczek w pupę, otwierając oczy zdołała jedynie syknąć i zasnęła ponownie. Budząc się już na poważnie zauważyła, że leży na klatce piersiowej męża, która cały czas albo się unosiła albo opuszcza. Czując się jak w wesołym miasteczku na jakiegoś typu atrakcji męczącej żołądek, wdrapała się nieco wyżej. Mając przed sobą jego usta uśmiechnęła się i dając mu buziaczka, którego pewnie nawet nie poczuł pomyślała o czymś zboczonym. Wtem jej ciało zaczęło momentalnie zwiększać swój rozmiar, kiedy osiągnęło swój poprzedni stan dało się usłyszeć jedno wielkie trzaśnięcie. Łóżko bowiem zarwało się pod ciężarem dwóch dorosłych osób, a Clay wylądowała kroczem na twarzy wystraszonego upadkiem Shazuko. Zsuwając się spokojnym ruchem w tył, usiadła mu na brzuchu uśmiechając się nerwowo, odzywając dość niepewnie.
-Rozpracowałam działanie lustereczka... wiesz?
Dopiero wzrok białowłosego wzbudził u niej zagubienie, kiedy zamiast się złościć wyglądał na całkiem zadowolonego. Spojrzawszy na siebie zrozumiała momentalnie wszystko, nie zadając głupich pytań. Była naga. Najwyraźniej lustereczko potrafiło zmniejszyć również ubranie, ale powrót do normalnej wielkości był już za trudny. Mając jedynie na sobie przewieszony łańcuszek z lustereczkiem oraz na szczęście również swoją kapsułkę z rzeczami, odetchnęła z ulgą.
Uśmiechając się odezwała mając ciekawe nowiny, ale nie o wszystkim chciała się dzielić z mężem.
-Podsłucham rozmowę tego Ako-coś tam z innymi z rady. Żarcia mają od cholery, Monstra atakują głównie w nocy próbując przedostać się pod kopułę. Są jakieś pęknięcia, które naprawiają. Hmmm... oraz koleś uważa cię za mądrego i jedyną nadzieję dla tropicieli. Powinieneś czuć się wyjątkowo...
Po czym uśmiechając się bardziej pewna siebie pochyliła się nad białowłosym dając mu buziaczka.
-Szukałeś mnie? Bałeś się o mnie? Przyznaj się... kochasz mnie...Shazuś, ty mój piracie niegrzeczny..
Puściła mu oczko rozglądając się po pomieszczeniu, które było okropne.


Clay - #BE81F7
Roth - #ffffff
Henlong (Kazuya) - #31B404
Powrót do góry Go down
Shazuko

avatar

Liczba postów : 70
Join date : 30/12/2014

SCOUTER
HP:
430/430  (430/430)
KI:
380/380  (380/380)
J:
810/1500  (810/1500)

PisanieTemat: Re: Szałas Beliara   Pon 6 Lut - 18:28

Białowłosy stał przez jakiś czas dosłownie jak wmurowany, można było dodać trzy kropeczki obok niego by ująć jego myśli w danym momencie. Chcąc się jak najszybciej otrząsnąć i wrócić do starego stanu rzeczy nagle chwycił jedna ręka za jej pierś, mina momentalnie zdradzała że wrócił do codzienności co chociaż po części ratowało dzień dla nich obojga. Nie puszczając chociażby na chwilę z wyraźną ulgą w głosie odezwał się do swojej kotowatej żonki.
-A co myślałaś że dam ci uciec ? Największego trofeum nie oddam za cholerę tym bardziej w tej ruderze... ... jakbym cie nie kochał to bym tak o ciebie nie walczył głuptasie mały.
Była to taka jego próba odpowiedzenia wprost na jej stwierdzenia, coś jednak powodowało iż teraz nie umiał się wysłowić, postanowił jednak zrobić to w inny sposób. Przyciągnął ją blisko siebie i pocałował porządnie, postali tak razem przez chwile gdzie chyba nic im nie przeszkadzało, po rozstaniu się ich ust Beliar nieco niezadowolony spojrzał w stronę łózka które teraz było mały strzępem patyków i liści. Przyklękając chciał cokolwiek wymyślić by chociaż miał na czym spać, Nie chciał nawet zaczynać myśleć o wyposażeniu sanitarnym, tego nie zauważył przez cały czas nawet poza jego posiadłości gdy szukał kotowatej. Poczuł ciarki na plecach i to bardzo nieprzyjemne, zaczynając pleść coś chociażby na wzór materacu widział jak jego wybranka usadowiła się na przeciwko siadając na krześle rozstawiając dodatkowo nogi zanim nie zaczęła przeglądać kapsułek. Całe szczęście słuchał jej wtedy gdy nagle urosło jej się będąc na nim, gryzło go strasznie że ich przywódca tak bardzo go niby wychwalał, było to trochę nie do pomyślenia tym bardziej wnioskując po zachowaniu jakie mu wobec siebie przedstawił.
-Serio chcesz mi powiedzieć że ten typ myśli że ja ich stąd wyciągnę ? Nie wiem ile razy upadł na głowę jako dziecko i czy powtarzało się to jak był już dorosły ale podziwiam... zaskoczył mnie naprawdę... ... znacie wy się może w ogóle? Nie mam pojęcia jak to wszystko wygląda pośród łowców ale pirat pirata zawsze chociażby kojarzy, was też.. trzeba wiedzieć przed kim się ucieka... a ty się lepiej ubieraj inaczej sama się doprosisz o przymusowe testowanie materaca...
Facet jak facet wzrok ciężko było mu z niej zdjąć tym bardziej ze ta gnida dokładnie zdążyła poznać jego słabości, walcząc niczym lew starał się dokończyć to co zaczął a wychodziło mu nawet sprawnie. Wszystko jednak zostało rzucone na plan boczny gdy rozległo się swojego rodzaju pukanie do drzwi szałasu. Pod wpływem lekkiej paniki chłopak modlił się o to by Clay zdążyła użyć tego ustrojstwa, ustawił się tak by początkowo zasłonić posturą krzesło na jakim ona się znajdowała. Uchylając delikatnie wrota, tak tylko by wystawić głowę na zewnątrz zobaczył przed domostwem dwójkę ludzi z akompaniamentem kilku można by uznać robotników.
-Idziesz z nami Beliar, nie myśl sobie że jeśli dopiero tu trafiłeś to masz taryfę ulgową, zobaczymy jak poradzisz sobie z prawdziwą pracą.
Nie dając mu wyboru został wyciągnięty nagle ze szałasu za pomocą siły, nie dali mu możliwości zrobić czegokolwiek by się przeciwstawić. Będąc prowadzony przez tereny szklanego miasta widział jeszcze wiele miejsc które się w nim znajdowały, niektóre niczym wyjęte z bajki niektóre zastosowania gospodarczego. Po kilkunasty minutach znaleźli się przy wielkiej dziurze wgłąb której prowadziło już kilka drabin, bez żadnych tłumaczeń został tam przypadkowo wrzucony. Upadek bolał jak cholera lecz ot nie był koniec, został podniesiony po to by wręczyć mu odpowiednie narzędzia.
-Ogólnie to dajemy dzisiaj czas na odpoczynek ale jako że mamy świeżaka to nie zaszkodzi by trochę popracował.
Pewne siebie uśmiechy na ich twarzach jedynie upewniały białowłosego w przekonaniu ze próbują go złamać, jako że na razie nie miał po co walczyć zabrał się do ciężkiej pracy, cały czas myśląc o tym czy aby jego żonka dała rade się wtedy schować. Mężczyźni pozostawili kogoś do pilnowania na dole razem z Shazuko sami zaś wrócili na górę.
-Musimy utrzymać go w ryzach, Akira oszalał wiec czas byśmy my odpowiednio zajęli się wszystkim.
-Spokojnie, parę dni na wydobyciu gliny, w międzyczasie posprząta chlew, pokażemy mu ze jest nikim a co do Akiry to już podjąłem odpowiednie środki
-Reszta się zgodziła ?
-Jednogłośnie...

z/t x2


Shazuko - #49BCB8
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Szałas Beliara   

Powrót do góry Go down
 
Szałas Beliara
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon - Space Trip :: Mroźny Ocean  :: Szklane Miasto :: Strefa mieszkalna-
Skocz do: