Dragon - Space Trip

Played by Forum
 
IndeksGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Jungla

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
NPC
Mistrz Gry
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 1000
Join date : 19/12/2013

PisanieTemat: Jungla   Pią 20 Gru - 1:11



***
Istna dzicz, teren mocno zalesiony. Łatwo się tu zgubić mijając podobnie umiejscowione drzewa. Nigdy nie można założyć, co właściwie można tu znaleźć.
***
Powrót do góry Go down
Yoshihiro

avatar

Liczba postów : 17
Join date : 27/12/2016

SCOUTER
HP:
280/280  (280/280)
KI:
280/280  (280/280)
J:
390/1500  (390/1500)

PisanieTemat: Re: Jungla   Sro 15 Lut - 1:30

Od ostatnich paru dni kręcił się po wielu nieznanych mu częściach zalesionego terenu. Po za miastem również lubił chodzić, zwłaszcza samotnie. Miał wtedy dużo czasu do namysłu, zastanawiając się bowiem gdzie podział się jego cel podróży. Nie potrafił się na niczym innym skupić i zaczął ostatnio coraz mniej jadać. Ciągły niedobór sytego, tłustego obiadku sprawiał, że chodził nieco wygłodniały, ale starał się panować nad sobą. Nie chciał nikomu zrobić krzywdy i napaść na każdą napotkaną gałązkę z owocami. Dlatego też podczas chłodnego wieczoru wybrał się do części najbardziej odludnej gdzie mógł spotkać małą zwierzynę do upolowania.
Tworząc prostą pułapkę schował się jednym z drzew niedaleko i cierpliwie czekał. Czekał bardzo długo, a nic nawet nie przebiegło obok. Znudzony w końcu usnął na jednej z grubszych gałęzi jakiegoś wysokiego drzewa. Śniąc o pysznym upieczonym nad ogniem i smacznym posiłku na przykład z tygrysa, ale czegoś mniejszego.
Na szczęście nad ranem sprawdzając pułapkę był z siebie dumny, złapał małe puchate coś. Rozpalając ognisko z zebranych wcześniej suchych patyków zaczął piec mięso. Pięknie pachniało. Nie mógł się doczekać, by schrupać wszystko nawet za jednym kłapnięciem.
Powrót do góry Go down
Yoshihiro

avatar

Liczba postów : 17
Join date : 27/12/2016

SCOUTER
HP:
280/280  (280/280)
KI:
280/280  (280/280)
J:
390/1500  (390/1500)

PisanieTemat: Re: Jungla   Wto 21 Lut - 19:51

Okolica wydawała się być bardzo cicha i spokojna. No właśnie, wydawała. Zwykle jest tak, ze cisza jest zwiastunem złego i to się tutaj sprawdzi. Dlaczego? Otóż ziemia zaczęła się lekko trząść. Czyżby trzęsienie ziemi? Dźwięk łamanych gałęzi oraz drzew mówił, że to jest coś innego. I to nie jest dzik.
Rozległ się nagle potężny ryk, który spłoszył pobliskie ptaki siedzące na drzewach. Masywne drzewo nagle wylądowało tuż przed mężczyzną wprost na dogasające ognisko. Chcąc-niechcąc zaprószył się ogień. I winowajca się znalazł. Był to potężny brązowy dinozaur z rogiem na czole. Jeśli szybko nie zrobi się nic z ogniem, może spłonąć bliska okolica.

Ziemią targnął wstrząs. Po nim kolejny. Yoshihiro siedział i piekł, jednak jakby nic się nie stało. Dopiero upadek drzewa zmusił go do uniesienia ciężkich powiek. Ujrzał coś wielkiego, pokrytego brązową łuską przed sobą. Ze zdziwieniem otwarł oczy szerzej, tym czymś był...
-D-di-dinozaur...? -pomyślał, robiąc podręcznikowego poker face'a.
W sekundę po tym, do jego nosa doszedł swąd spalenizny. Skierował wzrok ku źródłu zapachu. Mina zrzedła mu jeszcze bardziej, kiedy zobaczył przewrócone drzewo, które zajęło się ogniem.
Zmarszczył brwi, podszedł do gada.
-Zły, zły dinozaur! -wręcz krzyknął, machając palcem w powietrzu.
Stwór spojrzał w dół na chłopaka i zamrugał kilka razy.
-Popatrz co zrobiłeś! -wskazał na płonący pień. -Masz to zaraz ugasić! -skrzyżował ręce na piersi, czekając na reakcję zwierzęcia.
Tak, on mówił serio.
Łuskowaty zrobił "uśmiechnął się", w jego oczach pojawił się jakiś dziwny błysk.
Chłopak dobrze go znał, sam miał taki niedługo przed zabraniem się za jedzenie, a mówił on "jeeeeeeść!". Opcja była tylko jedna - wiać!
Tak by pewnie zrobił, gdyby nie fakt, że ogień robił się coraz większy.
-Jak ucieknę, to jungla spłonie, jak nie, zostanę zjedzony... To się nazywa być między młotem a kowadłem
Dinozaur zaryczał i zrobił krok w kierunku osiemnastolatka.
-Chyba nie mam innego wyboru... -pomyślał strzelając palcami, a następnie kłykciami.
Przybrał pozycję do walki.

Dinozaur był wyraźnie zamieszany przez to co wyczyniała jego przekąska. Kręcił głową na boki gdy ten krzyczał na niego i machał palcem. Pewnie gdyby mógł mówić spytałby "Czego Ty się koleś naćpałeś?". Ale na razie sam wzrok potwora musiał być słowami. Tak więc.
Niewiele się zastanawiając nad tym czy przekąska jest normalna psychicznie czy nie dinozaur ryknął przeciągle po czym ruszył na mężczyznę. Zamachnął się wielkim ogonem i zdzielił człowieka prosto w brzuch wysyłając go na wycieczkę na pobliskie drzewo. Następnie podszedł do owego drzewa i zaczął się o niego ocierać najwyraźniej chcąc strząsnąć Yoshihiro.
Ogień rozprzestrzeniał się coraz szybciej. Pewnie i nawet dinozaur się niedługo spłoszy czując dym i niebezpieczeństwo. Ale czy wtedy nie będzie za późno?
Powrót do góry Go down
Yoshihiro

avatar

Liczba postów : 17
Join date : 27/12/2016

SCOUTER
HP:
280/280  (280/280)
KI:
280/280  (280/280)
J:
390/1500  (390/1500)

PisanieTemat: Re: Jungla   Sro 22 Lut - 22:50

Czego, jak czego, ale spotkania z drzewem się chłopak nie spodziewał. Pochwycił mocno owe drzewo, miał nadzieję, że wymyśli jak rozprawić się ze stworem. Ten jednak zaczął się ocierać o roślinę, wprawiając ją w silne drgania. Yoshihiro musiał się jeszcze mocniej chwycić drzewa, żeby nie spaść. O wspięciu się wyżej, na jakąś gałąź nie było mowy. Długo tak nie wytrzyma, musi wytężyć mózg. Dinozaur, najwyraźniej znudzony brakiem efektów, też postanowił użyć głowy, ale w innym sensie. Cofnął się o kilka kroków. Zdziwiony tym czarnowłosy spojrzał na gada. Zdał sobie sprawę z tego, co planuje przeciwnik. Przełknął głośno ślinę. Zwierz ruszył. Wystarczyło jedno uderzenie, żeby drzewo przewróciło się. Chłopak w akcie desperacji puścił się upadającego pnia. W tym momencie miał i szczęście i nieszczęście. Szczęście, bo nie upadł na ziemię, co nie byłoby przyjemne. Nieszczęście, bo... Spadł dokładnie na szyję łuskowatego.
-I co teraz?
Zapytał się w myślach.
-A może...?
Stuknął piętami dinozaura, a ten starał się spojrzeć na pasażera na gapę, niestety przekraczało to możliwości jego anatomii. Nie wyglądał na zbytnio zadowolonego. Kolejny raz zaprezentował swój pokaźny komplet zębów, każdy był wielkości noża kuchennego. Sama wizja spotkania z nimi nie była przyjemna, o jej urzeczywistnieniu już nie mówiąc.
Co planował chłopak? Chciał okiełznać bestię, ale nie takim samym sposobem, jak wcześniej.
-Tylko jak nim kierować? Przydałyby się lejce... Ale skąd je wziąć?
Wtedy też przypomniał sobie o linach, które tworzyły pułapkę, mógł je wykorzystać. Niestety jego obecne położenie uniemożliwiało mu to. Zrezygnował z tego pomysłu, ale naprowadziło go to na inny. Był jednak haczyk, musiał być bardzo szybki. Tutaj akurat czuł się dosyć pewnie, zwierzak był zbyt duży, żeby być jednocześnie zwinny. A w lesie dużo drzew i można czasami na jedno wpaść...
Yoshihiro wstał na równe nogi i czym prędzej zbiegł wzdłuż kręgosłupa gada, o mało nie zostając pochwyconym jego zębatą paszczą. Teraz liczyły się sekundy, a może i nawet ich ułamki. Jego serce wrzuciło najwyższy bieg. Mózg zrobił to samo, przetwarzał teraz informacje dużo szybciej i czas zdawał się zwolnić swój bieg.
Pomknął tam, gdzie zastawił swoją pułapkę. Rozzłoszczony dinozaur podążył jego śladem, zgodnie z przypuszczeniami chłopaka, nie był on zbyt szybki. czarnooki, niczym błyskawica przemknął pomiędzy drzewami i znalazł się przy linach. Szybko odwiązał jedną z nich, jednocześnie wypatrując stwora, ten powoli zbliżał się do niego. Owinął linę wokół ręki i ponownie wystrzelił, tym razem w przeciwnym kierunku, prosto na łuskowatego. Ryzyko było duże, ale co tam? Las może spłonąć, to jest ważne. Nawet teraz nie myślał, po prostu działał i na tym się skupiał. Stwór był już blisko, ryknął znów. Yoshihiro odbił się od podłoża, wskoczył na pysk zwierzęcia, jednocześnie go zamykając, i znów pobiegł wzdłuż kręgosłupa, dinozaur był coraz bardziej zły. Najszybciej, jak mógł, odwrócił się i ruszył za nim. Tak, jak człowiek chciał. Zrobił sobie trochę przewagi i obwiązał linę wokół dwóch drzew, liczył, że wytrzyma spotkanie z nogami gada. Miejsce nie było przypadkowe, jeśli tutaj się przewróci, to akurat upadnie na ogień. Jego zwaliste cielsko na pewno go zgasi. Pozostało mu modlić się, że to wypali.
Powrót do góry Go down
Yoshihiro

avatar

Liczba postów : 17
Join date : 27/12/2016

SCOUTER
HP:
280/280  (280/280)
KI:
280/280  (280/280)
J:
390/1500  (390/1500)

PisanieTemat: Re: Jungla   Czw 23 Lut - 19:33

Wtedy stało się coś dziwnego. Chociaż przez wysokie korony drzew przedostawało się niedużo światła, to natychmiast dało się zauważyć, co się działo. Niebo przykryły ciemne chmury. Wcale się nie zapowiadało na deszcz, a na noc, to zbyt szybkie zapadnięcie ciemności. Dinozaur zatrzymał się, tak jak czarnowłosego był skołowany. Teraz jedynym źródłem światła był rosnący płomień.
Łuskowaty rozglądał się chaotycznie po okolicy, najwidoczniej przestraszył się. Aż by się chciało, żeby teraz zwiał, ale niestety tego nie zrobił. Chłopak rozejrzał się po okolicy, wyglądało to cokolwiek upiornie. Ogień okalał wszystko demonicznym pomarańczowym blaskiem. Yoshihiro aż przeszły ciarki. Szybko jednak otrzeźwiał, musiał zgasić ten przeklęty pożar.
-Już łatwiej by chyba było go zgasić wybuchem Ki...
Wprawdzie nie wiedział, czy to by zadziałało, ani jak to zrobić, ale czuł tak.
-Możliwe też, że dałbym radę spłoszyć dinozaura...
W tym momencie zaczął żałować tego, że zapomniał podczas treningu o ćwiczeniach nad Ki, ale co zrobić?
Żal i przygnębienie nigdy się tego chłopaka długo nie imały, tym razem nie było inaczej. Ich miejsce zajęła motywacja. Niewątpliwie była to zaleta jego optymistycznego usposobienia, zapewne jeszcze nie raz mu się przyda.
Dinozaur był nadal skołowany, mógł teraz zająć się czym innym, a mianowicie gaszeniem. Wody nie było w pobliżu, zresztą i tak by miał problem z jej znalezieniem, a ta ciemność wcale nie była chmurami deszczowymi. Nawet się nie zastanawiał czym była, nie miał na to teraz czasu.
Jedyne, co mu pozostało, to zasypać to ziemią. Tylko skąd tutaj wziąć łopatę?
Optymizm, optymizmem, ale sytuacja nie wyglądała obiecująco, nawet według niego. Jego plan przewrócenia gada spalił na panewce.
-Hej, ale to nadal może się udać...
Pytanie tylko, czy dopisze mu szczęście?
Zaraz po tym, jak to pomyślał, niebo wróciło do normy.
Powrót do góry Go down
Yoshihiro

avatar

Liczba postów : 17
Join date : 27/12/2016

SCOUTER
HP:
280/280  (280/280)
KI:
280/280  (280/280)
J:
390/1500  (390/1500)

PisanieTemat: Re: Jungla   Pią 24 Lut - 21:00

Nagła ciemność, chyba najwyraźniej przeraziła dinozaura. Bestia rozglądnęła się przestając szarżować i uganiać się za człowiekiem po czym z podkulonym ogonem zniknęła za drzewami nie dotkniętymi jeszcze płomieniami. W tym krajobrazie ogień był przerażający, dopiero teraz było widać jak bardzo rozprzestrzenił się w ciągu paru minut. Yoshihiro musi teraz wykazać się niezwykłą odwagą i pomysłowością na medal by ugasić płomienie.

A jednak, instynkt wziął górę, dinozaur uciekł. Teraz czarnowłosy miał jeden problem mniej. I jemu instynkt podpowiadał, żeby dać nogę stąd i pozwolić by las spłonął, ale nie mógł tego zrobić. Dlaczego? Chociażby dlatego, że to w końcu była jego wina. Poza tym, pomyślał o tym ile stworzeń straciłoby życie. Ta myśl napełniła jego serce żalem i rozgoryczeniem. Wróciły też wyrzuty sumienia za to, że wcześniej nie nauczył się panować nad Ki. Tym razem wcale nie miały zamiaru zostać zastąpione przez radość. Wywiązała się wewnątrz niego emocjonalna wojna, inaczej nie można było tego nazwać. Obie strony były pewne zwycięstwa i nie chciały go oddać, za nic.

Po chłopaku praktycznie nie dało się nic zobaczyć, co najwyżej to, że nie wiedział co robić, bo na pewno nie tego co działo się wewnątrz niego. On nie był do końca tego świadomy. Najlepiej można to zobrazować jako dwie armie, pomarańczowa i szara. Mają taką samą liczebność i uzbrojenie, nacierają na siebie z taką samą szybkością... Armie wyrżnęły się w pień, nie pozostawiając nic, poza stosami trupów. A może? Tak, było coś jeszcze... W ogniu tego starcia narodziło się coś "nowego". Tym czymś była furia. Postać krwistej barwy stojąca na jednym ze stosów, miała szatański uśmiech. Czarnooki zacisnął mocno zęby i pięści, krew pulsowała w nim wściekle, jakby chciała znaleźć ujście i nie mogła, było to widać po jego nabrzmiałych żyłach. W końcu przyszedł moment kulminacyjny, zatracił się...
Powietrze wokół niego zawirowało, tak jakby na jego komendę, co wcale nie mijało się tak bardzo z prawdą. Teraz panowanie nad Ki nie było dla niego niczym specjalnym, chociaż on nie był tego świadomy. Wzbił się wysoko w górę,
wyżej, niż kiedykolwiek, wręcz można było sądzić, że lata. Nie przebywał jednak długo w powietrzu. Niemal natychmiast zaczął spadać lotem nurkowym, strasznie szybko. Na kilka metrów przed spotkaniem z ziemią cofnął prawą pięść. Uderzył w płonącą przestrzeń.
Cios stworzył mały krater w podłożu i wywołał falę uderzeniową, która po prostu zdmuchnęła płomienie, jakby były płomykami na świeczkach.
Teraz najbliższa okolica wyglądała, jak po uderzeniu niewielkiego meteorytu.
Yoshihiro opadł na kolana, był bardzo zmęczony, zaczął odzyskiwać jasność myślenia. Tak, czy tak, ognia, pomijając kilka niegroźnych płomyków, już nie było.
Powrót do góry Go down
Yoshihiro

avatar

Liczba postów : 17
Join date : 27/12/2016

SCOUTER
HP:
280/280  (280/280)
KI:
280/280  (280/280)
J:
390/1500  (390/1500)

PisanieTemat: Re: Jungla   Sob 25 Lut - 21:01

Udało się. Pomysłowość Yoshihiro pokonała nieujarzmione ogniste płomienie i uchroniła jungle przed całkowitym spaleniem oraz śmiercią niewinnych stworzeń zamieszkujących te tereny. Lej/krater stworzony przez mężczyznę zaleciał od spodu wodą. Najwyraźniej młodzieniec trafił w podziemną rzeczkę, która wypełniła koryto tworząc mały stawik. To z pewnością pomoże odżyć spalonym już roślinom.
Po dinozaurze nie było nawet śladu, chyba schował się w jakiejś jaskini ze strachu. Z nieba zaczęły trzaskać pioruny jeden za drugim. Wszystko wyglądało bardzo dziwnie.

Rozejrzał się po okolicy, po tamtej furii nie zostało już właściwie nic, poza zmęczeniem. Jej miejsce zajął spokój i, coś jakby duma z tego, że mu się udało. Jakby nie patrzeć, zrobił dużo. Należało mu się za to trochę odpoczynku.
Tutaj nie mógł pozostać, ponieważ nie miał na czym spać, ani co już zjeść.
Zabrał z najbliższej okolicy, to co jego i ruszył przed siebie, choć nie za daleko. Przeszedł może czterdzieści metrów. Rzucił to co miał na ziemię, a sam położył się na kępie miękkiego mchu. Założył lewą rękę za głowę i spojrzał na prawą dłoń, była troch poharatana i ubrudzona. Zacisnął ją, sprawiło mu to troszeczkę bólu, ale to chyba normalne po takim czymś. Był zdziwiony, że drzemie w nim taka wielka moc. Wiedział, że jest jej trochę, ale żeby aż tyle? Nie był w ogóle świadomy tego, że może kiedyś dokonywać rzeczy wznioślejszych, jak i odbywać iście tytaniczne bitwy. Jeśli nadal będzie dążyć do ideału i z takim zapałem się samodoskonalić, to będzie to tylko kwestia czasu.
-Jak tylko odpocznę, muszę się wziąć za pracę nad Ki
Ogień, jak i uderzenie Yoshihiro, skutecznie zniechęciły wszystkie zwierzęta w promieniu kilkuset metrów do zbliżania się. Tak więc z ich strony nie groziło mu żadne niebezpieczeństwo.

Obudził się, ospale otwarł oczy. Niechętnie podniósł się z miękkiego mchu i przeciągnął. Zamrugał kilka razy. Wstał. Tak, jak to postanowił przed pójściem spać, musiał zacząć trening nad Ki. Jako, że nikt nie mógł mu pokazać jak i co robić, musiał się zdać na własną pomysłowość. Tej akurat mu nie brakowało, można więc było sądzić, że rezultaty nie będą mizerne.
Przede wszystkim musiał rozgrzać się i oczyścić umysł. Z tym pierwszym nie będzie problemu, z drugim... Raczej też. Yoshihiro nie należy do osób, które mają bardzo dużo na głowie, a i nawet te, które ma padają ofiarami optymizmu. Tak, to go kiedyś zgubi... Ale jak na razie, wcale się tym nie przejmował i pewnie jeszcze długo nie będzie. Taki już jest.
Rozgrzewka była standardowa, przebieżka i podstawowe ćwiczenia, takie jak rozciąganie, kilkanaście pompek, przysiady, brzuszki i tak dalej... Uważał, żeby nie wkładać w te czynności zbyt dużo energii, ponieważ miał się tylko rozgrzać.
-No to zaczynamy! -stuknął pięściami o siebie i uśmiechnął się chytrze.


POST TRENINGOWY
Udoskonalanie specjalizacji: [SIŁA]
Powrót do góry Go down
Yoshihiro

avatar

Liczba postów : 17
Join date : 27/12/2016

SCOUTER
HP:
280/280  (280/280)
KI:
280/280  (280/280)
J:
390/1500  (390/1500)

PisanieTemat: Re: Jungla   Pon 27 Lut - 17:36

Musiał od czegoś zacząć. Zaczął więc od pierwszej rzeczy jaka przyszła mu na myśl, czyli kula energii. Wiedział, że coś takiego da się zrobić i to, że można to zrobić dłońmi. Musiał tylko uwolnić trochę tej mocy.
Zbliżył do siebie dłonie, formując z nich coś na kształt klatki dla przyszłej kuli. Zamknął oczy i skupił się na swojej wewnętrznej energii, a tak przynajmniej sądził. Stał z rozszerzonymi nogami, w pełnym skupieniu, oddychał miarowo. Zdecydowanie nie było to czymś, co można zobaczyć często w jungli. Nie wiedział jak, ale chciał jakoś skierować tą energię ze swojego wnętrza, poprzez ramiona i palce, na zewnątrz. Trwał tak w bezruchu, czekając na rezultaty. Te jednak nie nadchodziły.
Po chwili podniósł jedną powiekę i spojrzał na dłonie, nic. Nastolatek poczuł się nieco zawiedziony.
Spróbował jeszcze raz. Znów skupił się i starał przetransportować energię do dłoni. Efekt był taki sam.
-Do trzech razy sztuka -pomyślał.
Po raz kolejny zagłębił się w skupieniu. Przy jego braku cierpliwości, jak i jakichkolwiek efektów, kwestią czasu było kiedy przestanie mu się to podobać.
-No co jest? Czemu to nie działa? -poddenerwował się Yoshihiro.
Napiął mocniej mięśnie dłoni i zacisnął zęby, nieco poczerwieniał na twarzy. Ale to wcale nie było siłowanie się na rękę i takie manewry nic mu nie dadzą, nie tędy droga.
Na jego czole pojawiła się pulsująca żyła, był to znak, że był już zirytowany tym. Wręcz ciekawe było, czy to cokolwiek da.
Znów stanął z rozszerzonymi nogami, oddychał miarowo i skupiał na mocy. Pięć minut. Dokładnie tyle wytrzymał, a wtedy...
-No do diabła! -krzyknął, prostując dłoń w kierunku najbliższego drzewa.
Ku jego zdziwieniu, z jego dłoni wystrzelił świetlisty żółty promień, który wybuchnął przy spotkaniu z korą.
Czarnowłosy był nieco skołowany, ale szybko wyciągnął z tego lekcję. Dowiedział się, że na uwalnianie Ki mają wpływ emocje, to już coś. To uczucie, przed chwilą czuł, jak coś przepływało przez niego i wydostawało się na zewnątrz. To było dziwne, ale z drugiej strony... fajne. Teraz jego celem znów było wytworzenie niewielkiej sfery Ki. Ponownie stworzył z dłoni klatkę. Teraz już bez przeszkód udało mu się to zadanie. Z fascynacją obserwował słaby blask jego tworu. Czuł się, jak ktoś, kto miał w rękach wielką potęgę i mógł ją wykorzystać, jak tylko chciał. Mimowolnie na jego twarz wkradł się uśmiech.



POST TRENINGOWY
Udoskonalanie specjalizacji: [SIŁA]
Powrót do góry Go down
Yoshihiro

avatar

Liczba postów : 17
Join date : 27/12/2016

SCOUTER
HP:
280/280  (280/280)
KI:
280/280  (280/280)
J:
390/1500  (390/1500)

PisanieTemat: Re: Jungla   Pon 27 Lut - 17:40

To teraz kolejna faza planu. Skoro mógł wydzielać Ki dłońmi, to powinien też innymi częściami ciała, jak i całym ciałem. Przynajmniej tak to rozumował. Czuł, że może to wykorzystać jako motywację.
Nie zmieniał pozycji, jedynie zacisnął pięści, żeby przypadkiem nie uwolnić nimi energii.
Skupił się najmocniej, jak potrafił. Powietrze zawirowało od mocy, którą wydzielał. Zaczęło się wokół niego formować coś, jakby otoczka. Coś, jak aura? Tym drugim tego jeszcze nazwać nie można było, ale było to na dobrej drodze do tego. Czarnowłosy wyraźnie czuł, jak Ki przesączała się przez niego i koncentrowała się zaraz po wydostaniu się. Zaczął powoli odczuwać zmęczenie, zaprzestał wydzielania mocy.
Miał jeszcze do odfajkowania trzecią fazę jego treningu, czyli trening ciała.
Idąc za przysłowiem "im bardziej w jungle, tym więcej drzew, o które można rąbnąć", rozpoczął trening nad refleksem. Jego efektywność pozostawiała trochę do życzenia, ale jak na razie miał tylko to. Wyglądało to tak, że biegł, nie patrząc dokładnie przed siebie, ale pod kątem. Drzewo przed sobą zauważał dopiero gdy to było dwa metry przed nim, a przy tej prędkości to bardzo mało. Tak krótki czas reakcji musiał wyczulić jego instynkt. Spotkań z drzewami zaliczył niewiele, może cztery, nie liczył nawet. Był zbyt skupiony.
Następne były ćwiczenia siłowe. Pompki mu za dużo nie dadzą... Zdecydował się na podnoszenie ciężarów. W lesie była mowa tylko o jednym ich rodzaju, przewróconych drzewach. Prawdopodobieństwo znalezienia jakiegoś było nawet większe, niż sto procent, szczególnie tutaj. Pień, nieco już zmurszały, miał średnicę czterdziestu centymetrów i był dosyć krótki, miał raptem dwa metry. Wprost idealnie się nadawał. Początkowy pomysł przebieżki z nim sobie darował. Biegania miał na razie dosyć, poza tym, wolał uniknąć uderzenia o jakieś drzewo i przewrócenie się. Tak więc zaczął od przysiadów, trzymał ciężar na barkach. W jego głowie zrodziła się wizja, w której przyrównał się do mistrzów, który to nosili na swych barkach zwycięstwa. Daleko mu do nich, ale porównanie nie tak całkiem chybione. Kiedy po którymś tam przysiadzie, a było ich już prawie czterdzieści, nogi wydały wiadomość, że wystarczy. Teraz czas pomęczyć ręce. Położył się na ziemi i uniósł pień nad siebie, na wysokości klatki piersiowej. Trzymał go tak chwilę a następnie opuścił. Utrzymywał go niewiele ponad sobą. Uniósł go do góry, zrobił to powoli i bardzo dokładnie. Wykonanie tego w taki sposób, a przede wszystkim dobrze, dawało nawet lepsze efekty. Miał szczerą nadzieje, że jego praca zaowocuje wprost proporcjonalnie do stopnia swojej trudności, a była ona dla niego wcale nie lekka. Na ostatni ogień poszło katowanie brzucha. Po oparzelinie została już tylko słabo widoczna blizna.
-Uff... To było męczące... -rzekł, ocierając pot z czoła, kiedy skończył trening.

Jego próby zapanowania nad własną Ki uświadomiły mu ważną rzecz - bez niezbędnej wiedzy nie zajdzie za daleko, nie ważne jak pomysłowy byłby. Nie znał nikogo, kto mógłby go uczyć. Pozostawała więc druga opcja, czyli przeszukać bibliotekę. Ta w West City była tak wielka, że znalezienie informacji nie powinno być trudniejsze od znalezienia tutaj drzewa. Do takiej nauki nigdy specjalnego zapału nie miał, ale był on zdecydowanie większy od jego cierpliwości.


zt Biblioteka West City

POST TRENINGOWY
Udoskonalanie specjalizacji: [SIŁA]
Powrót do góry Go down
NPC
Mistrz Gry
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 1000
Join date : 19/12/2013

PisanieTemat: Re: Jungla   Wto 28 Lut - 23:19



TRENING
25 lut - 27 lut


PODLICZENIE:

User: YOSHIHIRO
Zgodność: 100%
Specjalizacja: SIŁA
Liczna Postów: 3
Przyznane Punkty: 10


Na podstawie Regulaminu Podnoszenia Statystyk:

3. Treningi mogą odbywać się maksymalnie raz w miesiącu, a w ich skład muszą wchodzić 3 posty. WYKONANE
4. Na każdy trening jest możliwość doskonalenia tylko jednej specjalizacji. WYKONANE
5. Pod każdym postem treningowym należy umieścić krótką notkę. WYKONANE
5.1 Należy poinformować administrację o przebytym treningu na konto NPC pisząc PW. WYKONANE
5.2 W treści należy powiadomić, gdzie takowy trening został przez postać wykonany. WYKONANE
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Jungla   

Powrót do góry Go down
 
Jungla
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon - Space Trip :: Jikan - Tereny Południowe :: Góry Paozu-
Skocz do: