Dragon - Space Trip

Played by Forum
 
IndeksGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 DRALASITE D8I - AKIRA

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
NPC
Mistrz Gry
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 1006
Join date : 19/12/2013

PisanieTemat: DRALASITE D8I - AKIRA   Sro 26 Kwi - 19:17




***
Niezależnie z której strony patrzeć to jednostka solidna, godna zaufania, porządnie zaprojektowana i wykonana. Posiada w standardzie dobrze wyposażoną kuchnię, jadalnię i łazienkę, dodatkowo trzy komory relaksacyjne i pomieszczenie gier. Także przyzwoite osłony oraz działko laserowe do samoobrony w wieżyczce. Maksymalna ilość załogi tego statku to tylko czteroosobowa rodzina.

Rodzaj: Jednostka Cywilna
Paliwo: UG2Q

***
Powrót do góry Go down
Claymora

avatar

Liczba postów : 100
Join date : 26/12/2014

SCOUTER
HP:
510/510  (510/510)
KI:
500/500  (500/500)
J:
846/1500  (846/1500)

PisanieTemat: Re: DRALASITE D8I - AKIRA   Czw 27 Kwi - 2:53

Istniała tylko dzięki wewnętrznej sile przetrwania oraz wampirzemu jadowi, który krążył w jej organizmie od czasów ukąszenia w pałacu bestii. Tkwiła w pustce oczekując na wybudzenie z mrocznego snu, w tym czasie jej ciało stopniowo kamieniało. Shazuko mógł zauważyć ten proces dopiero w łazience, gdzie mając prawdopodobnie dobre intencję zaczął zajmować się żoną jak dobry mąż. Gdy tylko Claymora pozostała w samej bieliźnie, z łatwością dało się dostrzec skamieniałe ciało niemal do połowy. Od koniuszków palców u stóp do pępka przypominała posąg, to wyjaśniło jej nagły skok wagi oraz brak elastyczności jak u osób pozbawionych przytomności. Ten widok z pewnością zaniepokoił białowłosego, lecz nic nie mógł zrobić nie mając podstawowej wiedzy o tym rodzaju klątwy.
Po kilku minutach dobiegło pukanie do drzwi łazienki, oczywiście dobijał się Akira, któremu jak na złość zachciało się siusiu. I oczywiście nie został wpuszczony. W tym czasie dość nieświadomie zaciskając pięści jaszczurkowaty ze swojej bezradności i braku możliwości racjonalnego myślenia, choć próbował kilkakrotnie, wbił swoje „paznokcie” a raczej to, co jeszcze nie odpadło w skórę dłoni. Kiedy tylko kropelka jego krwi kapnęła na usta dziewczyny, dało się zauważyć maleńką zmianę na jej ciele. Pogrążony w złości poddając się z braku jakichkolwiek pomysłów, zaczął zamykać w sobie człowieczeństwo jakie zyskał przebywając ze swoją żoną. Nie zauważając jak ta momentalnie otworzyła oczy. Wyglądała strasznie. Źrenice znacznie powiększyły się, a tęczówki przybrały krwistego odcieniu, niemal mieniąc się. Nozdrza poruszane wdychaniem zapachu osocza, które nęciło jej zmysły niczym narkotyk. Otwierając usta wysunęła kły spragnione zatopienia się w pulsujące żyły pełni smakowitej krwi. Podnosząc się do siadu zbudziła zamyślonego i obwiniającego się Shazuko, który zauważając ją przytomną uradował się jak dziecko na widok górki słodyczy. Możliwe, że nawet coś mówił, jednak Clay w obecnym stanie przypominała zombie, posiadając jedynie jeden cel. Pożywić się. I tak właśnie zrobiła, oddała się niemożliwemu do ugaszenia pragnieniu, rzucając się na swojego męża. Początkowo przypominało to scenę z erotycznego filmu, bowiem siadła mu na brzuchu dotykając jego ciała bardzo zachłannie. Wpatrzona w niego rozerwała mu górną część ubrania na strzępy, delektując się jego zapachem, a raczej płynącej w nim gorącej krwi. Szukając najlepszego miejsca na wbicie kłów, językiem przejeżdżała po torsie bardzo staranie nie zwracając uwagi jak działa to na Shazuko. W końcu znalazła i nie namyślając się zbyt długo zanurzyła kły.
Mając szwankujący umysł, zacisnęła się wokół ciała ofiary swoim, by nie mogła jej uciec, kiedy ona musi się pożywić. Piła nie odrywając się nawet na krótki moment od barku białowłosego, który od tak znacznej utraty krwi zaczął tracić przytomność. Na szczęście w porę opamiętała się. Podnosząc się otarła usta ręką nadal będę pod działanie żądzy krwi, ale walczyła z tym jak potrafiła. Nie chcąc zabić Beliara postanowiła odsunąć się od niego i czym prędzej wybiegła z łazienki, wpadając na Akirę. Ten nie mogąc się powstrzymać widząc swoją byłą w samej bieliźnie, oczywiście zaczął nie hamując się dotykać ją, niby całkiem przypadkiem. Oferując ogrzanie i zaopiekowanie się taką wystraszoną. Nie miał pojęcia na co się pisze. Claymora wyczuwając ponownie duże ilości krwi również się nie powstrzymywała. Dając się przytulić, niby całkiem niewinnie zaczęła kąsać fioletowłosego po szyi. Wtedy ten poczuł jej prawdziwe zamiary, nie spodziewając się takie bólu odepchnął ją od siebie.
-Co ty kurwa robisz?! Jeśli takie zabawy cię fascynują... i tego świra. To proszę nie przeszkadzajcie sobie. Ja pasuję!
Po tych słowach skierował się do kokpitu, by opatrzyć niewielkie ranki z których sączyła się krew, ale dziewczyna podążyła za nim. Nim zdążył się odwrócić rzuciła się na niego mocno wbijając ponownie kły. Jego krzyki były przeraźliwie głośne w dodatku pełne bólu i cierpienia, co dawała Clay jeszcze większą przyjemność pożywiając się. Trzymając go bardzo mocno zdołała mu nawet połapać parę żeber, po czym odebrała mu życie pozbawiając krwi w organizmie. Podnosząc się otarła czerwień z twarzy przyglądając się zwłoką, nie mogąc z samej siebie wybuchła szaleńczym śmiechem. Trwało to parę minut nim zdołała się uspokoić. Kiedy w końcu się jej to udało czuła się znakomicie, choć mając posmak byłego plus świadomość, że go zabiła czuła się strasznie. Dosłownie przez chwilę, zdając sobie sprawę, że dostał to na co zasłużył. On również pracował dla Henlonga, tak jak jego siostra Kin. Wszystko to było zmową, w dodatku bardzo wredną.
Nagle przypomniało się coś bardzo ważnego, rozbiegłszy się wpadła do łazienki. Czując życie w Shazuko odetchnęła z ulgą. Podchodząc pogłaskała go po czuprynie i ucałowała w czoło, chwytając za ręce zaciągnęła go do jednej z sypialni. Jakoś wrzucając na łóżko ułożyła wygodnie i przykryła. Sama natomiast powróciła do kokpitu, pozbywając się zwłok i kombinując jak przejąć władzę nad statkiem.
Kilka godzin później białowłosy wybudził się, był osłabiony, lecz nie na tyle by poszukać swojej drugiej połówki. Pojawiając się na korytarzu zauważył cień, ruszywszy za nim znalazł jedynie Akirę. Ten jak nigdy uśmiechnął się do niego, a nawet pomachał na przywitanie. Fioletowowłosy grzebiąc coś przy panelu zdołał usłyszeć od jaszczurkowatego w przeciągu paru sekund wiele nieprzyjemnych słów oraz gróźb. Również pytań, ale na żadne nie miał zamiaru mu odpowiadać, tym bardziej kiedy był tak rozwścieczony. Czując, że nie ma wyboru, Akira podszedł do Beliara uwiesił mu się na szyję odzywając.
-Oj kochany, o co tyle złości?
Po czym dał mu soczystego buziaczka, oczywiście nie obyło się bez przemocy. Ogon białowłosego owinął się wokół szyi Akiry, który tylko uśmiechnął się słodko, by nagle przekształcić się w kotowatą.
-Spokojnie... to ja. Shazuś puść mnie. Leviś puść?
Patrzyła na niego maślanymi oczkami, mając nadzieję, że jej mąż się opamięta. I da sobie wszystko wytłumaczyć.



OOC:
+ Likwidacja Celu: Akira
+ przejęcie statku DRALASITE D8I
+ 100% HP


Clay - #BE81F7
Roth - #ffffff
Henlong (Kazuya) - #31B404
Powrót do góry Go down
Shazuko

avatar

Liczba postów : 70
Join date : 30/12/2014

SCOUTER
HP:
430/430  (430/430)
KI:
380/380  (380/380)
J:
810/1500  (810/1500)

PisanieTemat: Re: DRALASITE D8I - AKIRA   Nie 7 Maj - 22:22

Sam jego wyraz twarzy mówił jak bardzo nie spodobał mu się wybryk w wykonaniu kotowatej, owszem cieszył się że była znowu cała i zdrowa lecz scenka jaką odwaliła chwile temu przekroczyła jakiekolwiek limity przyzwoitości. Tym bardziej ze sama myśl o zbliżeniu się w ten sposób do tej samej płci wywoływało u niego odruchy wymiotne. Puszczając dziewczynę z uścisku swojej kończyny początkowo chciał na nią nabluzgać jednak, po zastanowieniu się doszedł do wniosku iż inna forma ukarania jej będzie lepsza.
Przechodząc obok bez słowa strzelił jej ogonem w pośladki jak z bata by porządnie poczuła jego brak aprobaty, wystarczyło parę kroków by pirat zauważył resztki po najwidoczniej próbach obrony przed wygłodniałym wampirem jakim była pewnie wtedy Claymora. Zbierało jej się u białowłosego bo teraz do jej wybryku doszło jeszcze wypicie kogoś innego a patrząc na ich relację to niczym całowanie się, co za tym idzie niczym zdrada. Sykając cicho pod nosem pokierował się do kokpitu gdzie napotkał wielką, świecącą na czerwono kontrolkę wskazującą brak paliwa.
-Czy ten idiota nie potrafił nawet przygotować statku do ucieczki ? Amatorszczyzna...
Oczywiście przez cały ten czas nie mijało mu uczucie bycia obserwowanym, dokładnie wiedział nawet przez kogo bo nie dało się nie zauważyć wystających zza rogu kocich uszek, drygających za każdym razem gdy Shazuko zrobił coś nieco głośniej. Włączając wzorzec mapy który otoczył jego ciało zastanawiał się jedynie czy dadzą radę zbliżyć się chociażby do pobliskich stacji paliw bo znajdowały się one spory kawałek od ich aktualnej pozycji. Parę chwil później już poczuł na sobie kobiece ręce jeżdżące po jego całym ciele w górę i w dół, będąc zaciekawionym co wymyśli jego ukochana ani na chwile nie wychodził z roli profesjonalnego pokerzysty który nie zdradza niczego swoim wyrazem twarzy.
Te ich całe podchody nie potrwały za długo gdyż jego zachowanie zaczęło powoli odpychać Claymorę która coraz bardziej traciła przez niego swój dobry humor, wzdychając cicho chwycił ją za ręce i zwinnym ruchem u pozycjonował przed sobą tak by była do niego odwrócona plecami. Przytulając nieco do siebie jedna ręką zaczął wskazywać jej punkty na otaczającej ich mapie.
-Zobaczymy jak jesteś dobra w przeprosinach, wpierw wybieraj gdzie się potem udajemy bo przede wszystkim trzeba zatankować ten złom. Chciałem coś zaplanować ale doszedłem do wniosku że jak na razie dość stresu miałem. Wedle mnie można nawet od razu lecieć za Henlongiem, przecież i tak prędzej czy później zacząłby na nas polować bo wybijamy jego ludzi.
Dając jej wyraźną wolną rękę chciał iść się położyć gdyż nawet on jest wstanie wytrzymać tylko tak wielką dawkę wrażeń, lecz w chwili gdy chciał zabrać swoje ręce zostały one bardziej ściśnięte przez jego partnerkę, najwidoczniej nie skończyła z nim jeszcze. Modlił się jedynie byleby nie było już z jej strony takowych wybryków bo inaczej się porządnie pogryzą.


Shazuko - #49BCB8
Powrót do góry Go down
Claymora

avatar

Liczba postów : 100
Join date : 26/12/2014

SCOUTER
HP:
510/510  (510/510)
KI:
500/500  (500/500)
J:
846/1500  (846/1500)

PisanieTemat: Re: DRALASITE D8I - AKIRA   Pon 8 Maj - 3:14

Claymora odwróciła się do niego przodem mając bardzo niezadowoloną minę. Nawet ona nie czuła specjalnie dobrych wibracji kosmosu, a tym bardziej po takich numerach z jakimi przyszło im się zmierzyć. Dlatego na początek postanowiła się odstresować i przywaliła mężowi porządnie w szczękę, aż stracił równowagę i runął na podłogę statku. Z tej perspektywy bowiem bardziej podobał się wściekłej kotowatej.
-Myślisz do cholery, że mi się podoba w jakiej sytuacji się znajdujemy?! W ogóle myślisz?!
Po tych mocnych słowach starając się opanować oddech pogłaskała swoją pupę, bo nie zapomniała jak została potraktowana. A jako, że jest przedstawicielką płci pięknej nie obyło się od wypominania swoich żali.
-Nie zrobiłam tego, byś poczuł się źle! Chciałam poprawić sobie humor... po zamordowaniu kolejnej osoby. Chyba, że miałeś ochotę znaleźć się na jego miejscu, do cholery! Nawet nie wyobrażasz sobie, jak mi smakujesz... jednak nie chcę cię zabić! Z trudem opanowałam się!
Nagle po jej policzkach popłynęły łzy, a w jej głosie dało usłyszeć się ból.
-Zależy mi na tobie debilu jeden! Jeśli tego nie rozumiesz to... to lepiej będzie jak się rozstaniemy! Nie mam zamiaru ciągle się tłumaczyć! Dla ciebie poświęciłam wszystko! Teraz jestem niczym pionek w grze, która toczy się wokół twojej śmierci! Nie podoba mi się to, jednak trwam u twego boku! Ty parszywa świnio!
Skończywszy głośno warknęła jeszcze coś pod nosem, odwracając się wyszła z kokpitu ze łzami w oczach. Nie miała ochoty dalej rozmawiać z kimś, dla kogo najwyraźniej nic nie znaczyło jej uczucie. Maszerując do pomieszczenia sypialnego zmieniła wygląd, przekształcając się w Akirę, by zamknąć za sobą drzwi na komendę głosową. Idąc w kierunku łóżka rzuciła się na niego zmieniając się w kotkę. Dzięki temu była dużo mniejsza i mogła spokojnie ułożyć się na poduszce, którą chwilę później ze złości rozszarpała pazurkami. Wracając do swojej postaci skuliła się rozżalona nie mając ochoty dosłownie na nic, no chyba że spuszczenie łomotu Shazuko.
Jednocześnie wracała myślami do pewnej sytuacji, która miała miejsce na łące pełnej kwiatów, gdzie doszło do spotkania z Tenebris. Te wszystkie informacje przytłaczały ją w mało pozytywnym sensie. Tym bardziej, kiedy dowiedziała się, dlaczego się tu znalazła, a raczej dla kogo. Kiedy emocje opadły, a zagrożenie minęło mogła się dokładniej nad tym zastanowić. I musiała przyznać, że była wyjątkowo niezadowolona, nie miała łatwego życia za nim się nie pojawiła w tym świecie, jednak to nie powód, by odbierać jej możliwości poprawienia go. Szczerze mówiąc znajdowała się między młotem a kowadłem, bowiem nie miała już szansy zmienić czegokolwiek. Mogła tylko iść do przodu i poukładać przeszłość, by nie miała zbyt wielkiego wpływu na przyszłość.
Podnosząc się z łóżka postanowiła nie myśleć za wiele, ruszyła do wyjścia z pomieszczenia. Otwierając drzwi skierowała się prosto do łazienki, by wziąć zimny prysznic i doprowadzić się do porządku. Po rozebraniu się, jej uwagę zwrócił dość wydęty brzuch, głównie u dołu w okolicach miednicy. Przyglądając się sobie w lustrze zaczęła rozmyślać wchodząc pod prysznic. Puszczając wodę przez odkręcenie kurków, stała tak pod dużym strumieniem zdając sobie sprawę w jakim jest obecnie stanie. Momentalnie oparła się próbując złapać oddech będąc w głębokim szoku. Gdyby ktokolwiek dowiedziałby się byłaby idealną przynętą, a tym bardziej linią przetargową. Nie będąc pewną w stu procentach czy jest przy nadziei, wolała nie zapeszać. W końcu nie wiedziała jak zareaguje Shazuko na wieść, że zostanie ojcem. Moment, kiedy rozmyślała, głównie dotyczył powiązania faktów, by mieć pewność, co do ojcostwa. Doliczywszy się odetchnęła z ulgą, mogąc wykluczyć Roth'a. Owinąwszy się ręcznikiem, bardzo spokojnym krokiem powędrowała do kokpitu, gdzie znajdował się zamyślony mężczyzna. Podchodząc do niego ociekając wodą na początek głośno westchnęła, by odezwać się niepewnym tonem.
-Beliarze, prawdopodobnie... bo nie jestem do końca pewna... ale dużo na to wskazuje, że... zostaniesz ojcem.... Jestem przy nadziei.
Stała czując jak cały świat właśnie wali się jej pod stopami, bojąc się reakcji pirata. Jednak była skłonna walczyć o bezbronne życie wewnątrz siebie.


Clay - #BE81F7
Roth - #ffffff
Henlong (Kazuya) - #31B404
Powrót do góry Go down
Shazuko

avatar

Liczba postów : 70
Join date : 30/12/2014

SCOUTER
HP:
430/430  (430/430)
KI:
380/380  (380/380)
J:
810/1500  (810/1500)

PisanieTemat: Re: DRALASITE D8I - AKIRA   Sro 10 Maj - 0:41

Był tak naprawdę gotowy na kolejną wiązankę jaki to on jest zły i okropny i samolubny, sam się również wściekł na nią bo najwidoczniej fakt iż stawiał wszystko na jedną kartę od kiedy ją poznał nie znaczył dla niej nic. Zachowywała się jakby tylko ona i jej decyzje były tymi najważniejszymi, może nie zgrywał bohatera z opowieści ale samo uznanie za przynajmniej próby czy małe uczynki byłby lepszy. Na pewno nie był przygotowany na coś takiego, powoli nagroda za ich głowy rośnie, robią sobie coraz większą ilość wrogów a tu nagle wiadomość o tym że ona może być w ciąży. Stojąc niczym słup nie umiał nawet wydobyć z siebie żadnego dźwięku czy chociażby ekspresji która zdradzałaby jego nastawienie, powaga na twarzy kotowatej ani trochę nie pomagała w danej chwili a jedynie pogłębiała go w aktualnym zagubieniu.
Starając się jakoś otrząsnąć zrobił z wielkim trudem kilka kroków przed siebie mijając przy tym dziewczynę, kierował się jakby w kierunku sypialni bo położenie się było dla niego bardziej niżeli adekwatne jednak jakoś nie potrafił pozostawić ją tak bez odpowiedzi. Obracając głowę w jej kierunku jeszcze przez kilka chwil milczał aż wreszcie znalazł na tyle odwagi by oczywiście palnąć coś głupiego.
-Nie przejadłaś się czasami Akirą ? Wypiłaś go przecież całego...
Łzy w oczach Claymory dały mu do zrozumienia że zamiast pomóc zjebał wszystko gdyż ona najwidoczniej była bardzo szczęśliwa z powodu swojego zajścia w ciążę, dla niego to był całkowicie nowy temat, wcześniej owszem miał nie jedną aferę lecz nie obchodziło go co dzieje się dalej. Możliwe że miał w galaktyce nie jedną pociechę zrodzoną przez chwilową chcicę, tutaj jednak było całkowicie inaczej gdyż chodziło nie dosyć ze o jego żonę, to tym bardziej o kobietę w której poważnie się zakochał więc to jedynie wzmagało powstały właśnie spór. Zanim zdążył w jakikolwiek sposób zareagować dostał soczystego liścia w twarz i to po raz kolejny, Clay zajęła sypialnie zamykając ją na zamek by on nie mógł się tam dostać. Białowłosy powoli poszedł tym razem do łazienki by przemyć twarz i dojść na spokojnie do myśli, za żadne skarby nie chciał żeby teraz wszystko zaczęło walić się pomiędzy nim a jego partnerką więc musiał po raz kolejny pokazać nieco inicjatywy.
Wychodząc z pomieszczenia szybko stanął przed zamkniętymi drzwiami i jakby został wyczuty przez kotowatą gdyż momentalnie poleciały w jego kierunku wyzwiska i tym podobne, kręcąc głową z dezaprobatą chwycił za klamkę po to by używając siły chwile się z nimi po siłować. Wyginany metal jak i puszczające śruby był niemożliwe do nieusłyszenia, po chwili w pomieszczeniu kotowatej pojawił się też jej małżonek trzymając w ręku wyrwane drzwi. Te spadły na niego po chwili bo tym razem obrzuciła go wszystkim co wpadło jej pod rękę, jako że nie miał zamiaru jej przypadkowo skrzywdzić przyjmował to na siebie aż ta się nie zmęczyła, widząc woja szansę dopadł się do niej chwytając za nadgarstki i przypinając do łóżka.
-Słuchaj mnie teraz uważnie no nie chce i nie dam rady tego drugi raz powtórzyć... Zależy mi na tobie, kocham cie, wiem że będę cię bronił nie ważne przed czym... ale nie oczekuj że nagle na taką informacje zareaguje radośnie, to dla mnie nowość, nigdy mi nie zależało a jeżeli to będzie prawda to daj mi oswoić się wpierw z tą myślą. Zachowuje się jak się zachowuje.... nie zamienisz pirata w kochającego partnera i przyszłego ojca od tak... rozumiesz co do ciebie mówię ?
Nadal przytrzymując ją na łóżku jedynie wyczekiwał na odpowiedź co i tak nie było prostym zadaniem, dziewczyna co jakiś czas wierciła się i wierzgała nogami przez co był narażony na cios w czuły punkt każdego faceta. Całe to szamotanie się również nie ułatwiało mu bycia delikatnym wobec niej gdzie niekiedy ściskał jej ręce nieco mocniej, gdyby był lepszy w okazywaniu uczuć i tym podobne miałaby pewnie reakcje jakiej możliwe że pragnęła. Najlepszym w całym tym zajściu był fakt iż statek przestawił się w tryb oszczędzania paliwa przez co do silników tylko co jakiś przedział czasowy dostawało się paliwo, wyłączony a raczej nieustawiony autopilot doprowadził do faktu iż zmierzali po prostu przed siebie zaś pech chciał iż przed nimi był pas asteroidów.


Shazuko - #49BCB8
Powrót do góry Go down
Claymora

avatar

Liczba postów : 100
Join date : 26/12/2014

SCOUTER
HP:
510/510  (510/510)
KI:
500/500  (500/500)
J:
846/1500  (846/1500)

PisanieTemat: Re: DRALASITE D8I - AKIRA   Sro 10 Maj - 20:06

Dziewczyna widocznie posmutniała na końcowe słowa swojego męża. Po kilku chwilach również przestała się wiercić, jedynie wzdychając odwróciła głowę w bok, by nie patrzeć na niego. Roniąc jedną z wielu łez tej sytuacji odezwała się mając złamane serce w drobny mak.
-Beliarze... nie wymagam od ciebie, bycia ojcem ani mężem. Chciałam tylko, byś wiedział.
Wydychając głośniej wciągnięte nosem powietrze, odwróciła się do niego uśmiechając delikatnie. Uwalniając jedną z dłoni, a nie było to trudne robiąc tak niewinną minę niemal paraliżując tym mężczyznę. Kładąc ją na poliku Shazuko i głaszcząc tą jaszczurczą skórę postanowiła dodać.
-Choć nie pogardziłabym kochającym partnerem, który wybudowałby dla mnie dwupiętrowy dom z białym płotkiem... i dużym ogrodem, pełnym pięknie kwitnących różnokolorowych kwiatów o miodowym zapachu. Gdzie spędzałabym wolne chwile na podawaniu lemoniady rozbawionym dzieciom bawiących się wraz z ojcem. Tego pragnę... po zakończeniu tej wojny.... Beliarze... mój... drogi.
Przełykając z trudem ślinę i oblizawszy jednym ruchem języka zaschnięte wargi, dłońmi wyswobodzonymi z mocnych uścisków chwyciła go mocno przytulając. Kładąc jego głowę na swojej klatce piersiowej, nieruchomej, bo czasem zapominała od odruchu oddechu. Bicia jej serca, również słychać nie było. W pustym wnętrzu można było przy uważnym wsłuchiwaniu się, usłyszeć jedynie jak w jej ciele krew w zaskakująco szybkim tempie niczym potoku przemieszcza się dożywiając martwe komórki. Leżąc tak z nim przymknęła powieki ponownie odzywając się pełna nadziei.
-Pragnę żyć wraz z tobą, daleko od szumu. Na planecie nie objętej władzą PKOH, by nie ścigano nas... byśmy byli wolni. I mogli cieszyć się sobą...
Kiedy tylko skończyła mówić poczuła przemieszczanie się ust Shazuko wzdłuż jej ciała. Nie mogła inaczej jak przyznać, że jak na bezlitosną szumowinę potrafi być wyjątkowo delikatny. Uśmiechając się przez odczuwanie mrowienia na ciele od przyjemnego dotyku przypomniała sobie ich pierwsze spotkanie. Otwierając oczy, on znajdował się już nad nią, pozbywając się wszelkiej odzieży z wymalowanym jednoznacznym uśmieszkiem. Clay wiedziała już co się święci, jednak nie miała nic przeciwko tym bardziej, że od dawna nie mieli chwili dla siebie. Idąc tym kierunkiem od dobrych paru dni prócz toczenia walk, nagłych mordów i wypraw, nic dobrego ich nie spotykało. Wgłębiając się bardziej w ten temat, kotowata zauważyła pewne stałe i niewymierne sytuacje, które od ich spotkania wcale się nie zmieniały. Rozmyślając tak nad tym westchnęła niezadowolona, wyobrażając sobie niedaleką przyszłość pełną krwi i wrogów.
Spekulując kolejność spotykania kolejnych pełnych siebie oraz wrogo nastawionych osobników, była zmuszona przerwać rozproszona w całości, przez namiętny pocałunek inicjowany ze strony Beliara. Oj tak, wiedział co zrobić, by skupić całą uwagę wyłącznie na sobie i ciekawszych, a już na pewno przyjemniejszych myślach. Clay nie była pewna, co skłania go do takich czynów, ale nie wywodząc się zbyt długo nad tym, dała się porwać wirowi rozkoszy.
Opisując w skrócie to było niczym walka o miejsce na łóżku. Zacięta i pełna ofiar, bo kręcąc się jak szaleni pozrzucali wszystko włącznie z sobą na podłogę. Po ich minach nie łatwo była stwierdzić, czy jest im dobrze. Wściekłe uśmieszki, pełne namiętności spojrzenia oraz niedelikatny dotyk, co można wnioskować po widocznych otarciach i zadrapaniach na obu ciałach. Jednak ich niepohamowana ochota na siebie nie malała, a rosła proporcjonalnie wraz z efektami specjalnymi. Były nimi choćby turbulencje spowodowane wleceniem statku w pas asteroid, które dla większości latających były utrapieniem. Dla nich okazją do większych możliwości, jak nagłe pojawianie się na ścianach czy suficie, co zmieniało położenie osoby dominującej, czy nawet mocniejsze doznania.
Jednak jak każda gra, nawet planszowa wszystko musi się skończyć. Leżąc wykończeni, co było słychać w łapanym oddechu, blisko siebie wpatrzeni w oczy partnera uśmiechając się zadowoleni nie myśleli chwilowo o niczym. Nie odczuwając turbulencji wiedzieli, że pokonali przeszkodę i zbliżają się do celu podróży.
Wstając z małą pomocą jakby tylko mogła rumieniłaby się jak dojrzałe jabłuszko ze szczęścia. Po takich przeżyciach mając chęci, ruszyła do łazienki wcześniej odnajdując gdzieś rzucony ręcznik. Pod prysznicem jednak nie została zaskoczona pocałunkami męża, wręcz ich pragnęła. Dając upust namiętności i dużej delikatności jeszcze podczas kąpieli, po ubraniu się i czekaniu w kokpicie na wylądowanie na stacji czegoś im brakowało. Dlatego spojrzenia, tajemnicze uśmieszki i puszczanie wzajemnie sobie oczek trwało dość długo. Nim jednak statek przyłączył się do stacji, by rozpocząć napełnianie pustych zbiorników, kotowata postanowiła poruszyć pewien temat.
-Beliarze, czeka nas wyzwanie, poważnie niebezpieczne. Nie możemy okazywać sobie zbyt dużej czułości w pobliżu wrogów. Ani nadmiernie się chronić. Inaczej ktoś może się domyśleć i skończymy oboje... troje martwi.
Powiedziała to nie tylko do niego, ale również poinformowała siebie na głos, by nie robić żadnych głupstw. Tym bardziej, że czekała ich walka z czterema jeźdźcami apokalipsy, Magnatami. Ogólnie również czekała na wylądowanie, by połazić po sklepie i kupić sobie coś ładnego. Gdy przypomniało się jej do kogo należy statek. Głośno wzdychając na sam koniec postanowiła przybrać wygląd właściciela kosmicznego pojazdu, lecz tym razem spróbowała czegoś nowego. Stając naprzeciw Shazuko założyła mu również sznurek od wisiorka na szyję. Uśmiechając się zamknęła oczy myśląc o przemianie. Gdy je otworzyła ujrzała przed sobą Kin, jakby żywą, kiedy to ona stała się Akirą. Mając takie wyglądy mogli liczyć na informacje ze źródeł nie dostępnych ich osobą.
-Więc siostro... ruszamy. Musimy poznać kryjówkę wroga.


OOC:
Przybrane wyglądy Kin i Akiry

ZT x2--> Kosmiczna Stacja Paliw


Clay - #BE81F7
Roth - #ffffff
Henlong (Kazuya) - #31B404
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: DRALASITE D8I - AKIRA   

Powrót do góry Go down
 
DRALASITE D8I - AKIRA
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon - Space Trip :: Posiadłości Kosmiczne-
Skocz do: