Dragon - Space Trip

Played by Forum
 
IndeksGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Club "Pink Panties"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
NPC
Mistrz Gry
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 1006
Join date : 19/12/2013

PisanieTemat: Club "Pink Panties"   Wto 30 Maj - 23:35



***
Club o niezwykle wysokich dochodach nawet w dni, kiedy nie są serwowane drinki. Jedyny w swoim rodzaju na Arlii, pełen przeróżnych dziewczynek sprowadzanych z okręgu PKOH, nie zawsze legalnie. Ogółem liczy dziesięć najpiękniejszych gwiazd dających raz dzienne specjalne pokazy.
Wnętrze dopracowane, bogato ozdobione z barem i dużym wybiegiem dla tancerek, są również lorze, gdzie można zamawiać prywatne występy.
Wszystko drogie, tym bardziej same wejście chronione przez trzech pokaźnych ochroniarzy.

***
Powrót do góry Go down
Claymora

avatar

Liczba postów : 100
Join date : 26/12/2014

SCOUTER
HP:
510/510  (510/510)
KI:
500/500  (500/500)
J:
846/1500  (846/1500)

PisanieTemat: Re: Club "Pink Panties"   Czw 22 Cze - 23:29

Po zostaniu samej w niewielkim pomieszczeniu przyglądała się monitorom obserwując każdy ruch Shazuko, tracąc go kiedy wszedł go niemonitorowanego biura. Wzdychając ciężko przepatrzyła ciuszki pracujących tu dziewczyn, oczywiście rozmiary wyjątkowo małe, co się okazało za małe dla kocicy. Normalnie jeden numer, co dyskwalifikowało ją automatycznie z dalszego szukania. Czując się niczym grubaska nie mając wyboru, użyła mocy lustereczka. Zmieniając dotychczasowy strój w wyjątkowo skąpy, mocno dopasowany do jej figury. Nie pożałowała sobie również na ukryciu swojej martwej natury, wampira. Spoglądając w swoje odbicie ujrzała promieniującą cerę, pełną życia, której widoku często jej brakowało. Uśmiechnąwszy się postanowiła nie zwlekać zmieniając wyraz twarzy na urokliwy i pewny siebie. Zastanawiając się, co właściwie łączy jej męża z tym miejscem. Czyżby był, aż takim casanową o jakim krążyły pewne plotki w towarzystwie typowo żeńskim? Ona nie należała do świętych, ale to już była z deka przesada. Główkując nad tym dotarła w końcu do sali głównej, gdzie znajdowała się ogromna scena dla tańczących. Kierując się radą, powędrowała pewnym korytarzem dość ciekawie ukrytym i przechodząc przez pewne pokoje dotarła do loży VIP-ów, gdzie w najlepsze zaczęło się przedstawienie. Oczywiście cel leżał rozwalony na ogromnej kanapie wyłożonej masą kolorowych poduszek z cekinami. Dodatkowo unosił się w powietrzu mocny zapach niemiłosiernie duszących perfum, który dla humanoidów był niemal ogłuszającym ciosem w nos. Z trudem nie padając na podłogę wyłączyła zmysł oddając się demonicznej naturze, by być czujna. Obserwując tańczące półnagie przeróżne rasowo kobiety jedynie westchnęła musząc wejść w rolę. Uśmiechając się i zachowując niczym upojona litrami alkoholu zasiadła przy Kahloon'ie wtulając się w jego ramię.
-Przyszłaś jednak... jak miło... grzeczna kotka...
Czując jak głaszcze ją po głowie miała ochotę wypruć mu flaki, ale nie mogła i była zmuszona opanowywać swój gniew. To było wyjątkowo trudne dla jej ciążowych humorków. Mimo wszystko z uśmiechem zamruczała wyobrażając sobie jedynie jego sikającą krew i wylewające się wnętrzności na te śliczne poduszki. Jakby tego wszystkiego było mało, leciała okropna melodia w tle, normalnie kusząca do popełnienia samobójstwa. Clay leżąc tak przy obleśnym zboczeńcu czasem szeptała mu słodkie słówka, byleby zainteresować go swoją osobą, jednak ciężko przebić się kiedy ktoś lampi się na czyjeś wielkie i bardzo nienaturalne atuty. Tracąc nadzieję na kontakt u niego z rzeczywistością musiała serio się napić, by móc dalej działać. Kiedy miała wziąć porządnego łyka odczuła poczucie winy działając na niekorzyść swojego nienarodzonego dziecka. Znów wzdychając tylko ciężej stanęła w specyficzny sposób zdecydowanie dominujący w lekkim rozkrokiem przed mężczyzną wykonując ruchy godne bogini miłości. Bawiąc się swoimi długimi fioletowymi kosmykami opadającymi na roznegliżowane ciało. Poruszając się w rytmie lecącej w tle melodii swoimi kocimi ruchami szczególnie zainteresowała Kahloon'a wpatrzonego w nią niczym w obrazek. Tańcząc dla niego pierwszy raz użyła nowych zdolności, którymi zmusiła pozostałe tancerki do opuszczenia pomieszczenia hipnotyzując je. Tym sposobem miała go na wyłączność i mogła zabić go.
Siadając mu na kolanach przodem do niego nie zaprzestawała urokliwych, ale i drapieżnych spojrzeń jak i interesujących go ruchów językiem po ustach. Clay widząc jego rosnącą rządzę wobec siebie postanowiła również na nim wykorzystać działanie hipnozy, jednak choć skupiała się wyjątkowo mocno, nic nie działało. Odczuła tylko jak jest macana po tyłku i chwytana za ogon w nieprzyjemny sposób. Próbując dostać się do jego głowy zrozumiała jedno, albo był wyjątkowo głupi, co było bardzo prawdopodobne, ale miał większą siłę woli niż podejrzewała.
Zmuszając się do bycia mimo to spokojną nie wytrzymała w momencie szarpnięcia jej włosów i odchylenia głowy do tyłu. Poczuwszy jego ślinienie się na swojej szyi straciła cierpliwość drapnąwszy go porządnie to twarzy, kiedy ją puścił odezwała się.
-Kotki czasem drapią... wybacz
Powiedziała do ewidentnie sarkastycznie i wrednie, co wzbudziło większą ciekawość i rządzę w mężczyźnie. Doszło wtedy do lekkiej walki, a raczej szarpaniny, gdzie Clay była zmuszona bronić się przed atakami napaleńca. Po kilku minutach jednak wywracając się o głupie poduszki została przygnieciona cielskiem Kahloon'a, który to widocznie wziął wszystko za zabawę. Unieruchamiając jej ręce nad głową i pozbywszy się wszelkich niepotrzebnych jej ciuszków dobrał się do ciała początkowo tylko obcałowując je, szepcząc.
-Idealna... i tylko moja... po dłuuuugiej zabawie zabiorę cię na statek... miejsce takiej kotki musi być przy panu, który się zajmie nią porządnie.
-Daruj sobie... szczegóły... i puść mnie!!
Jej krzyki było słychać wyraźnie, bowiem ściany nie były zbyt grube. Clay mimo jego siły walczyła, by nie tknął jej. W końcu brzydziła się Magnatami, pragnęła ich śmierci, a nie przyjemności, której i tak jej nie dadzą.


Clay - #BE81F7
Roth - #ffffff
Henlong (Kazuya) - #31B404
Powrót do góry Go down
Shazuko

avatar

Liczba postów : 70
Join date : 30/12/2014

SCOUTER
HP:
430/430  (430/430)
KI:
380/380  (380/380)
J:
810/1500  (810/1500)

PisanieTemat: Re: Club "Pink Panties"   Nie 25 Cze - 9:30

Przesiadywanie w biurze szefa całej parceli nie było jakoś szczególnie przyjemne, nie było to jednak spowodowane krzykami, groźbami czy czymkolwiek w tym kierunku. Chodziło głównie o cisze jaka panowała pomiędzy Piratem a tak zwanym alfonsem, było to spowodowane samym faktem podliczenia całego zadłużenia jakie miał tutaj białowłosy zaś potem spisanie wykroczeń jakich się dopuścił. Gdy wszystko zostało skończone to lista jaka została spisana wyglądała jak ta z kreskówek które w chwili rozwinięcia się nie miała końca. O dziwo przez cały ten czas białowłosy przestępca nie wydawał się zaskoczony, przestraszony czy co najmniej zainteresowany. Mając za sobą dwóch goryli jedyne co zrobił to ziewnął po czym jak gdyby nigdy nic wstał rozglądając się przy tym po pomieszczeniu.
-Masz czelność mnie podliczać ? Serio ? Kto do cholery ryzykował żeby w ogóle to miejsce powstało ? Tyle lotów, tyle przekrętów... porwań... chłopie gdyby nie to że byłem na to za leniwy to ja byłbym właścicielem tego miejsca. A teraz chcesz ściągać forsę ode mnie ?
-Powtarzałem ci nie raz, robiłeś to bo mieliśmy umowę, masz zniżki ale nadal jesteś tylko KLIENTEM, do tego takim który jest mi winien nie małą sumę.
-Oh proszę... ktoś się tutaj zrobił pewny siebie, ciekawe co by się stało gdyby niektóre dziewczyny usłyszały jak naprawdę się tutaj znalazły... ...a co do twoich bramkarzy... wiedzą że mają tutaj krewnych ?
-...
-Tak właśnie myślałem... a teraz ustalimy sobie coś między sobą... po pie... ... Daj no tamtą kamerę na pełny ekran.
Jako że za najwyżej postawionym był wielki ekran podzielony na osobne transmisje z kamer to jego prośba nie stanowiła problemu, momentalnie usłyszał że jeden z jego najlepszych klientów po prostu się zabawia, problem tkwił w tym iż jego zabawką byłą żona pirata. Trzymając nerwy na wodzy momentalnie oznajmij iż zapłaci nawet cały swój dług jednak ten klient niedługo zniknie i oczekuje pomocy z pozbyciem się ciała. Mając gdzieś jaka będzie odpowiedź szybkim marszem wyszedł z pomieszczenia i wiedząc dokładnie gdzie iść powoli dawał upust zdenerwowaniu jakie się w nim gotowało. Zastając ich w momencie propozycji ze strony ich celu zaśmiał się nieco maniakalnie przez co wydał też swoją obecność
-Nie zamawiałem żadnych trójkącików... tym bardziej nie z facetami... wylatuj mi stąd i to w trymiga, ta picz należy do mnie.
Tamten jak gdyby nigdy nic zaczął dalej dobierać się do Claymory a w tym czasie Shazuko jedynie zbliżył się do dwójki, patrząc na dziewczynę z ogromnym niezadowoleniem zareagował w chwili gdy pewna osoba pozbyła się swoich spodni. Nie zważając na to co się dalej będzie działo chwycił typa za włosy i jednym szybszym ruchem odciągnął od damy w opałach, niestety miał on świadomość że jest znacznie słabszy jednak NIKT nie miał prawa dotykać jego ukochanej. Widząc furię w oczach swojego oponenta czuł jak w jego kierunku leci jego pięść, będąc jednak jakoś dziwnie pewnym siebie jak i bardzo poważnym zatrzymał atak zwyczajnie chwytając i zatrzymując go. Krótko po tym dookoła niego niczym ognień rozpaliła się aura o czystym czarnym kolorze, wyginając rękę stojącego naprzeciwko mężczyzny zaskoczył go jak i siebie. Wykorzystując to zaskoczenie odepchnął go w kierunku ściany by móc mieć na chwilę spokój.
-Wstawaj, ubieraj się i wiej mi stąd jak najszybciej... już dosyć narobiłaś a i tak będziesz miała mi wiele do tłumaczenia... ...
Skumulowana złość na magnata jak i na ukochaną powodowała że osiągał całkowicie nowe limity swoich możliwości, szkoda tylko iż nadal nie było to tak naprawdę wystarczająco by unieszkodliwić faceta. W danej jednak chwili jakoś go to nie interesowało, musiał się bardziej skupić na obronie przed gradem ciosów jakim był zasypywany co z perspektywy osoby trzeciej wyglądało jak ubijanie mięsa na kotlety, nie zabrakło nawet krwi. Zadając samemu co jakiś czas uderzenie czy też próbując niczym z bicza uderzyć w niego z ogonem chłopak coraz bardziej tracił siły, za wszelką cenę odwracając uwagę od ukochanej odwrócił całą akcję tak że widziała ona tylko plecy jej wcześniejszego kochasia. Okazjonalne dźwięki agonii nie były tak naprawdę niespodzianką, białowłosy był w pewnej chwili zmuszony wyciągnąć zza pasa mały sztylet którym przynajmniej ranił co jakiś czas jego ciało. W tym samym czasie wyjsćie z pomieszczenia zostało zastawione przez ochronę klubu, gdy jednak Claymora chciała się wydostać nie miała by z tym żadnego problemu gdyż żywa ściana zrobiłaby dla niej specjalnie lukę za którą czekał właściciel z niezbyt zadowoloną miną. W międzyczasie klub został opustoszony by nie było żadnych niepotrzebnych świadków, zostali jedynie bramkarze, szef i jego dziewczynki z których znaczna większość kojarzyła obijaną w danym momencie jaszczurkę.

OOC:
 


Shazuko - #49BCB8
Powrót do góry Go down
Claymora

avatar

Liczba postów : 100
Join date : 26/12/2014

SCOUTER
HP:
510/510  (510/510)
KI:
500/500  (500/500)
J:
846/1500  (846/1500)

PisanieTemat: Re: Club "Pink Panties"   Nie 25 Cze - 18:48

Widząc niezadowolonego męża kiedy to leżała obcałowywana i dotykana przez ich cel już miała tłumaczyć się, ale dała sobie spokój. Nie sądziła, że sprawy potoczą się w tak nieprzyjemny sposób. Gdyby przewidywała przyszłość nie skusiłaby Kahloon'a tylko wycofała się jak najszybciej, by nie musieć znosić jego napalonej natury.
Będąc wolna od spoconego i śmierdzącego alkoholem cielska podniosła się i przywarła do ściany obserwując jak Beliar obrywa samotnie, a wszystko stoi jedynie i czeka jakby na zaproszenie. Nie mogąc dalej ustać w miejscu, ani tym bardziej uciec i pozostawić jedynej bliskiej jej osoby w obliczu pewnej śmierci wydarła się niemal ultradźwiękiem. Fala uderzeniowa tego tyłu powędrowała wprost w cel dając mu porządnego kopa. Na szczęście osłonił on swoim cielskiem Shazuko, który jedynie został przygnieciony do ściany za nim. Wbijając sztylet pod żebro kolesia, co na pewno zabolało. Kiedy ranny i wściekły spojrzał się za siebie wyciągając ostrze mógł zauważyć jak Clay przybrała w zawrotnym tempie nowy ciuszek, a wokół niej emanuje czarna jak smoła aura. Kobieta nie była w humorze tym bardziej widząc jak jej miłość leży pod ścianą mocno poobijany. Czując jego krew spojówki przybrały czarny odcień, przez co wyglądała już zdecydowanie nie kusząco.
-Już nie żyjesz... i spokojnie, w piekle spotkasz niedługo pozostałych Magnatów. Rozpoczęły się nowe rządy!
Po czym wystawiła mu środkowy palec, co dodatkowo go rozwścieczyło, a na co liczyła kotowata. Kiedy ruszył w jej kierunku zniknęła mu sprzed oczu pojawiając za nim wbijając kłami w kark. Ból musiał być niesamowity, bo starała się być maksymalnie brutalna dając upust wściekłości. Nie puszczając go, gdy szarpał się z całych sił zauważyła podniesienie się Beliara. Momentalnie ruszając w ich kierunku waląc go w brzuch porządnymi ciosami. Kahloon pierwszy raz poczuł, że nie ma szans i postanowił się targować.
-Dogadajmy się! Chcecie informacji?! Dam wam!
Po oderwaniu się kotowatej od jego ciała, mógł usłyszeć szept wprost do ucha, który uświadomił go, że zależy im wyłącznie na wyeliminowaniu go. Nie mając wyboru rozpoczął walkę na śmierć. Uderzając tyłem o ścianę przygniótł Clay, co dało efekt odpadnięcia jej chwilo z rozgrywki. Po czym zabrał się za chłopaczka, popychając go zadał dwa ciosy nogą w głowę. Kiedy małżeństwo leżało na deskach, ten zaśmiał się.
-Nie macie ofermy ze mną szans!!
Zdziwił go więc widok jak oboje podnoszą się z uśmiechem na ustach ruszają w jego kierunku. Tym razem nie mając litości, dlatego pierwsze zadane obrażenia łuskowatym ogon niczym rozpalonym ostrzem ze stopowały jego pewność siebie. Shazuko atakował brutalnie dając doznać Kahloon'owi lata upokorzeń jakie Magnaci stosowali przeciwko niemu. Pchając go wolno w stronę ściany, gdzie czekała już wygłodniała wampirzyca wyczuwając zbyt duże ilości krwi, co budziło w niej bestię. Nim jednak dane było jej zadać cios ostateczny, jaszczur miał szansę po wyżywać się na mocno osłabionym przez uchodzące osocze celu. Trwało to dobrze półgodziny nim kopnął go w objęcia Clay, która przebiła go szponami w dwóch miejscach. Pierwszym było serce, a drugim nic nie warte klejnoty.
-A mogłeś dać się zabić inaczej....
Po tych słowach patrzyła na niego jak pada przed nią na kolana, by urwać mu głowę wraz z kręgosłupem. Delektując się tryskającą krwią we wszystkie strony nim krwotok zatrzymał się, a truchło padło na podłogę. Dychając musiała przyznać, że walka była ekscytująca i wykańczająca. Oczywiście nie obyło się przez krzyków przyglądających się dziewczyn, które po tym widoku rozproszyły się. Zmęczona padła dupskiem niedaleko zwłok przyglądając się mężowi równie zmęczonemu fizycznie i psychicznie. Pierwszy raz bowiem działali w ten sposób.
Sytuacja uspokoiła się po dwudziestu minutach, kiedy pokój został zamknięty na czas sprzątania, a kotowata mogła wziąć kąpiel, kiedy to jej facet rozmawiał z szefem burdelu. Mając chwilę dla siebie czuła się wyjątkowo, jakby silniejsza lub wzmocniona wściekłością płynącą w żyłach. Pluskając się w lagunie pełnej kwiatów, koralików i mleka połączonego z pięknie pachnącymi olejkami spłukiwała z siebie krew i nerwy. Głównie dzięki tętnie dziecko, który słyszała w błogiej ciszy panującej w pomieszczeniu. Dlaczego? Żadna nie odważyła się zbliżyć do niej, wiedząc do czego jest zdolna. Mając ochotę jeszcze pozanurzać się zauważyła jak w progu pojawił się Shazuko. Nie trudno było zauważyć jego niezadowolony humor.
-Z czego ja mam się niby tobie tłumaczyć, co?
Wstała ociekając strumyczkami białej cieszy po ciele wyglądając na dość zrelaksowaną i naburmuszoną.


OOC:
 


Clay - #BE81F7
Roth - #ffffff
Henlong (Kazuya) - #31B404
Powrót do góry Go down
Shazuko

avatar

Liczba postów : 70
Join date : 30/12/2014

SCOUTER
HP:
430/430  (430/430)
KI:
380/380  (380/380)
J:
810/1500  (810/1500)

PisanieTemat: Re: Club "Pink Panties"   Wto 4 Lip - 21:29

-Jak to z czego ? Czy ty na poważnie myślałaś że to będzie takie proste ? Myślisz że dlaczego cholera pokazałem ci cały pokój monitoringu ! miałaś sobie zrobić rozeznanie i poczekać na mnie a nie udawać tajną agentkę która jak myśli że ma kilka nowych umiejętności to jest nietykalna... mam ochotę złoić ci tyłek za to... twoje szczęście że nadal odczuwam efekty obrony ciebie!
Widać było jak cały drży i nawet delikatnie podskakuje tak nosiły go emocje, aż niekiedy żałował iż nie posiada swojej starej mentalności gdzie potrafił tak naprawdę olać każdą kobietę która albo mu się znudziła, albo zwyczajnie przysparzała mu za dużo problemów. Jedynie Claycia miała to szczęście iż przejął się ich zaślubinami, w jakiś dziwny sposób i wcale nie zdziwiłby się gdyby okazało się że maczała w tym palce jego matka, był oczarowany kotowatą dlatego też ta cała złość puszczała z każdą kolejną sekundą gdy na nią patrzył. Bardzo pomocnym faktem było to iż stała przed nim tak jak została stworzona więc miała nad nim znaczna przewagę, powstrzymując się jednak przed jakimikolwiek pochopnymi decyzjami patrzył się jej nadal w oczy.
Miał niewiarygodnego pecha gdyż sposób jej poruszania się jedynie kusił go coraz bardziej, wiedziała dokładnie jak z nim postępować by móc robić to na co jej przyjdzie ochota, chwila ocierania się, słodkie oczka i kilka buziaczków absolutnie wystarczyło. Dosłownie topił się w jej dotyku, jej krążące po nim ręce powodowały przechodzące przez ciało ciarki ekscytacji. Możliwe że o tym nie wiedziała lecz udało jej się dokonać czegoś co było uznawane za niemożliwe w jego wypadku, zakończyła życie casanovy i skoncentrowała go na sobie. Owszem potrafił ją pewnie nie raz poirytować jednak nie ważne co by zrobił wiedział że nie potrafi ona być na niego za długo także zła. Tym razem to ona postanowiła wykorzystać fakt ich samotności, widząc że drzwi do pomieszczenia są zamknięte nie interesowała się jak szczelnie, sam fakt wystarczył by przyciągnąć go ręką do siebie wręcz jakby zmuszając do namiętnego pocałunku. Jej usta były niczym aksamit pomimo klątwy jaką została obdarzona, jej ciało zamiast oddawać zimno przy nim momentalnie się nagrzewało, ich ręce same po chwili traciły wolę by móc zagubić się w poszukiwaniach tych specjalnych miejsc na swoim ciele. Znali się dostatecznie długo by wiedzieć co które lubi i tak jak to dziewczyna posiadała kły to wysysania krwi, tak chyba znacznie bardziej wolała gdy to on przywierał do jej szyi nieco ją podgryzając, wiedział że się jej to podoba, zaciskające się na jego ciele paznokcie mu o tym mówiły. Wystarczyło kilka kolejnych chwil by i on pozbył się swoich ubrań.
Wiedział czemu się w niej zakochał, ten ognisty temperament, to uwodzicielskie spojrzenie, te zmysłowe ruchy, no i na koniec jednak nie mniej ważne to fenomenalne ciało które posiadała. Móc je dotykać było niczym błogosławieństwo i przepełniało go coraz większą rządzą jakby chęci posiedzenia go, chęci pokazania jej jak mocno ją pragnie. Może i nie pobili rekordów czasowych jednak nie dbali o to, te kilkanaście minut razem pozwoliło im zapomnieć o tym co stało się niedawno, skupili się tylko i wyłącznie na sobie czyli na najważniejszych aspektach swoich żyć. Zmęczeni jak i nieco spoceni swoimi igraszkami uznali się za szczęściarzy że posiadali dla siebie całą lagunę w której mogli się też porządnie wykąpać. Oczywiście nie obeszło się bez paru wygłupów jak to zdarzało się między nimi gdzie całkowicie przypadkiem i nie zaplanowanie stłukło się to i owo.
Mając bardziej niżeli wywalone na to jedynie chichrali się pod nosami by najzwyczajniej owinąć się ręcznikami i wyjść z pomieszczenia. Shazuko wykorzystując to zaprowadził ją do pomieszczeń przeznaczonych do ZWYKŁYCH masażów gdzie kazał się jej położyć, rozpoczynając magię swoich palców widział jak obsługa wnosi ich ubrania jak i sztylet który mieli odzyskać.
-Teraz wypoczynek jak w spa... potem wylegiwanie się w lepszym apartamencie... powiedz mi że zaczęłaś przynosić szczęście bo inaczej będę szukać innego winowajcy tych zdarzeń.
Nie potrafiąc powstrzymać śmiechu widział jak kotowata nieco się naburmuszyła więc byleby złagodzić swoją sytuację zaczął ją obcałowywać tam gdzie krążyły jego ręce, zadziałało jednak tylko stopniowo bo najwidoczniej planowała coś na niego, niczym czekanie na mrocznego kosiarza. Cała scenka została przerwana wejściem do środka właściciela burdellos bum bum który nie patrzył się na nich zbyt przychylnie.
-Jedyna taka przysługa... unikajcie tego miejsca przez jakiś czas albo najlepiej jak się już tutaj nie będziecie pokazywać... chciałbym oferować pomoc ale jestem pod pieczą osób z którymi nie mam szans, wy tym bardziej... chociaż ona by się tu nadała...
-Hamuj się... to przyjazne ostrzeżenie...
-Nie spinaj się tak... dzisiaj możecie jeszcze coś tu porobić ale potem zmykać dla własnego dobra
Leviathan odczekał aż znowu był sam na sam ze swoją ukochaną by dostać chytrego uśmieszku na twarzy.
-Do końca dnia mamy tutaj wszystkie atrakcje... to może być bardzo ciekawy wieczór to już ci mogę zagwarantować


Shazuko - #49BCB8
Powrót do góry Go down
NPC
Mistrz Gry
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 1006
Join date : 19/12/2013

PisanieTemat: Re: Club "Pink Panties"   Wto 1 Sie - 22:24

Chyba nikt by się nie zdziwił iż sama myśl o tym że mogą robić co im się żywnie podoba dotarła do ich szarych komórek i wymalowała uśmiech na twarzach. Jedyną absurdalną rzeczą był fakt iż podczas ich wspólnego spędzania czasu, narobili większego bałaganu niżeli uciekająca horda gości i dziewczyn no i cala ich ta bójka razem wzięta. Galaktyczni podróżnicy powinni przez to wszystko zapamiętać tylko by następnym razem nie przesadzać tak bardzo z alkoholem, po przebudzeniu się o dziwo nadal znajdowali się w lokalu jednak dookoła były resztki pobojowiska jakie wytworzyli. Ekipa sprzątająca również nie wyglądała na szczęśliwą jednak obyło się bez jakichkolwiek wyzwisk czy chociażby krzywych spojrzeń.
Mogli też zapomnieć o śniadanku czy czymkolwiek dalej skierowanym z przebywaniem w tym miejscu bo dziwnym trafem sprzątanie szło w kierunku wyjścia, każdy wie że nie powinno deptać się po świeżo wypucowanej przez kogoś podłodze. Kotowata zaciągając swojego partnera na front obudziła go po chwili mając dosyć a tam zastali zakapturzonego osobnika czekającego jakby na nich. Nie ruszając się z miejsca rzucił w ich kierunku małą kasetkę z boku której był przyklejona karteczka ze wczorajszą datą. Każdy w danej chwili zorientowałby się co leży przed jego nogami zaś nieznajomy jedynie machnął w ich kierunku ręką by następnie odwrócić się i odejść.
Ktoś ewidentnie wiedział o ich poczynaniach lecz nie mógł to być żadne z magnatów, jego postura nie przypominała żadnego z nich, kosmiczni rabusie powinni teraz bardziej uważać na swoje poczynania.

z/t X2
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Club "Pink Panties"   

Powrót do góry Go down
 
Club "Pink Panties"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Host Club
» Exclusive Gentlemen's Club "Joie de Vivre"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon - Space Trip :: Kryte Miasto-
Skocz do: