Dragon - Space Trip

Played by Forum
 
IndeksGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Diabelska pustynia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
NPC
Mistrz Gry
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 1000
Join date : 19/12/2013

PisanieTemat: Diabelska pustynia   Pią 20 Gru - 1:21



***
Najgorętszy i najbardziej zdradziecki teren na całej planecie. Prócz piaskowych rzeźb, grot i niebezpiecznych zwierząt wyczekujących na twoją śmierć nie znajdziesz tu nic. Zapomniane tak zwanie miejsce przez Kami'ego. Fatamorgana to normalny objaw wśród wysokich temperatur mogący dać złudne nadzieje podczas bardzo długiej wędrówki po piachach. Na oazę nie ma co liczyć, ponieważ nie występuje na całej długości i szerokości pustyni.
***
Powrót do góry Go down
Roy
OPIEKUN FORUM
OPIEKUN FORUM
avatar

Liczba postów : 49
Join date : 25/02/2014

SCOUTER
HP:
530/530  (530/530)
KI:
550/550  (550/550)
J:
894/1500  (894/1500)

PisanieTemat: Re: Diabelska pustynia   Wto 16 Sie - 1:30

Widząc to wszystko chłopak mówiąc krótko napalił się z deka, od dawna chciał chociażby spróbować namiastki prawdziwego Saiyanskiego wojownika, a teraz miał na to szansę i na dodatek był to przełożony jego ojca więc można było spodziewać się czegoś mocnego. Widząc jak Eni najzwyczajniej ląduje w piasku czuł że cała trójka dostanie porządny wycisk, i to go właśnie cieszyło. Przytakując jedynie na to co pozwiedzał jej brat oboje przez chwilę nieco przyglądali się osobnikowi po czym mając nadzieję nie wiadomo na co ruszyli w jego stronę, jednak zanim się w ogóle przy nim pojawili oboje znaleźli się w wydmach piaskowych.
Wstając powoli i otrzepując się z pyłu czarnowłosy spojrzał się na Kaia, oboje dostali raz ale za to na tyle mocno by móc to wyczytać po ich twarzach, najwidoczniej ich ojciec miał co do swojej córki nieco większe zahamowania co względem ich dwójki. Nie mając jednak zamiaru odpuścić Half niespodziewanie ruszył samotnie na pełnokrwistego.
Mogło się to okazać bardzo złą decyzją gdyż lądował on co chwila na twarzy właśnie przez to, jednak nie poddawał się nawet na chwilę. Latając tak w tą i z powrotem jego ciało było coraz bardziej podatne na kolejne ataki a bliźniaki pewnie tylko przyglądały mu się ze zdziwieniem, gdy po ostatnim razie wylądował przy nich ci jedynie zapytali się czy już skończył.
-Tak czy siak mu nie damy rady... więc wolę wykorzystać swoja szansę w pełni... skoro już mogę walczyć z Saiyanem to wykorzystam to w pełni... a jedyny pomysł jaki wpadł mi do głowy to że ja z Kaiem zajmiemy choć na moment jego ręce a ty wykorzystaj tą sytuacje żeby spróbować dotknąć tej naklejki... nie wiem czemu ale wątpię że to się uda.
Jak też powiedział tak też zrobili, najwidoczniej Mazuma pozwolił im na to by choć na chwilę pomyśleli że może im się udać, lecz gdy tylko błękitnowłosa zbliżyła się do jego pleców oberwała najpierw swoim bratem a następnie zostali oni przygnieceni przez Roya.
Trochę już trwał ten cały sparing więc mieli oni nie za wiele sił by się podnieść przez to trwało to dobra kilka minut, będąc nieźle poobijanym chłopak starł jedynie krew jaka zaczęła lecieć mu z buzi patrząc się nadal na ojca dwójki. Prócz bólu w tym momencie czul także radość, jeżeli będzie miał szczęście to załapie się na kolejne takie treningi a od dawna szukał możliwości polepszenia swoich umiejętności. Mazumy widząc że ci ledwo dają radę zapytał wprost czy chcą próbować dalej, czarnowłosy odpowiedział za siebie iż jest gotowy nie wiedząc czy tamta dwójka chce jeszcze próbować. W ostateczności została zarządzona mała przerwa podczas której żadne z nich nie mogło się oprzeć odpoczynkowi, w tym właśnie czasie Roy szepnął do Eni że nie ładnie tak podsłuchiwać.
Widząc jak wystawiła mu język zaśmiał się jedyni pod nosem, niby z jednej strony nie chciał by ktokolwiek się o tym dowiedział z drugiej jednak jej reakcja różniła się od tego czego doświadczał bardzo często gdy był młodszy. Jakby w ogóle nie przejmowała się tym wszystkim, jej oczy nie przyćmiewała tak bardzo przeszłość, one były otwarte na przyszłość nie licząc tylko tych koszmarów o których dowiedział się on w nocy.
-Nie wiem jak wy ale chyba nie ma co zwlekać... ja mam ochotę na więcej... możecie się przyłączyć, a żebyś nie narzekał... nie musicie mnie po tym wszystkim znowu leczyć... pamiątka po takim czymś jest niczym zaszczyt.
Sycząc lekko podczas wstawania z powodu bólu chłopak podniósł się i zawołał w stronę wojownika czekającego na młodocianych, widząc że przyciągnął jego uwagę uśmiechnął się i ruszył po raz kolejny, chodziło mu jednak nie o to by wykonać zadanie jakie on im zlecił, mu najbardziej zależało na czymś w stylu sparringu bo nie można tego było nazwać normalnie.


Roy -90HP

POST TRENINGOWY
Udoskonalanie specjalizacji: [WYTRZYMAŁOŚĆ]


Roy - #9933cc
Komendant Policji - #04B486
Powrót do góry Go down
Mazuma
KAPITAN
KAPITAN
avatar

Liczba postów : 4
Join date : 25/06/2014

PisanieTemat: Re: Diabelska pustynia   Czw 18 Sie - 0:57

Mazuma nie mógł wyjść z podziwu, że dzieciaki choć posiadały świadomość braku najmniejszych szans w tym zadaniu, mimo to nie poddawały się. Stał spokojnie w pełnym słońcu, głównie opalając się, niż trenując. Od czasu do czasu zmieniając kąt padania słońca na swoje ciało, by zbytnio nie zwęglić się. Reagując na ich marne próby pozyskania zwykłej naklejki, używał wobec nich najmniejsze minimum jakie potrafił, by nie skrzywdzić. Głównie z powodu problemów z Jacket i jej braku zaufania wobec saiyańskich metod wychowawczych.
Ostrożnie blokując słabe ciosy zmiarkował na jakim poziomie znajduje się cała trójka halfów. Był jednocześnie zadowolony z dokonań córki oraz zdołowany beznadzieją chłopców. Dla niepoznaki starał się dać im jakieś fory, lecz tylko początkowo, by z dalszymi próbami odczuli potęgę przeciwnika.
-Dobra, widzę i wyczuwam wasz... niski poziom. By nie robić obciachu saiyańskim przodkom. Najpierw dam wam możliwość wykonania zadania. Obniżę swoje KI do waszego, a po dziesięciu minutach sprawdzę czy w razie niebezpieczeństwa przeżyjecie.
Wyciągając zza pancerze czarną chustę obwiązał ją sobie wokół głowy zasłaniając oczy. Łącząc dodatkowo dłonie z tyłu pleców, obiecał ich nie używać. Wiedział doskonale, że będzie zabawnie i miał stuprocentową rację. Po chwili cała trójka ruszyła na niego atakując z różnych stron. Oczywiście Mazuma spodziewał się tego i z chytrym uśmieszkiem na ustach najpierw nogami blokował silne uderzenia dzieciaków. Z czasem odrzucił ich na kilka metrów używając wyłącznie energii. Nie poddające się halfy niemal osiągnęły cel, kiedy to Eni zaszła ojca spokojnie wyciszając swoje KI dla niepoznaki. Gdyby nie doświadczenie dałby się nabrać, lecz nie był początkującym wojownikiem. Kończąc liczenie dziesięciu minut, wydobył z siebie niewielki pokłady swoich możliwości. Odrzucając młodziaków na kilka kilometrów zrównaj teren połowy pustyni z ziemią. Odwiązując opaskę zauważył stworzony ogromny krater nad sobą. Wzdychając głośno złapał się za głowę, nie wierząc co zrobił. Był pewien, że użył tylko trochę.
-KURWAAAAaaa! Muszę bardziej uważać...
Wyczuwając KI nastolatków po podlatywał zbierając ich w jedno miejsce, po czym szybkim ruchem wyrównał teren, by nie wyglądał jak pobojowisko. Siadając obok dychającej trójki w mocno zniszczonych uniformach obserwował ich stan.
-Nie było tak źle... żyjecie


______________________


Utrata HP

-30HP  Roy
-30HP Neya
Powrót do góry Go down
Neya
OPIEKUN FORUM
OPIEKUN FORUM
avatar

Liczba postów : 53
Join date : 25/02/2014

SCOUTER
HP:
450/450  (450/450)
KI:
630/630  (630/630)
J:
888/1500  (888/1500)

PisanieTemat: Re: Diabelska pustynia   Sro 24 Sie - 0:38

Wszystko na marne, prócz porządnego łomotu nie zyskali nic. No może prócz potwierdzenia wiadomości, którą od dawna wiedzieli. Nie mieli najmniejszych szans z Mazumą! Leżąc na piasku jak zgniecione gazetą muchy, mogli jedynie podziwiać piękne, błękitne niebo. Eni dychając odczuwała ból całego ciała, będąc wściekła. Ojciec tak naprawdę nigdy nie przeprowadził z nimi żadnego większego treningu, a teraz omal ich nie zabił. Podnosząc się do siadu przyjrzała się chłopakom. Na pierwszy rzut oka mogła stwierdzić, że oberwali bardziej od niej. Zadowolona poklepała ich parę razy po torsie uśmiechnięta.
-Wstawajcie... koniec wylegiwania się.
Od razu dało się usłyszeć syknięcia i warczenie, co tylko rozśmieszyło dziewczynę. Nie widząc sensu podniosła się i odezwała do ojca.
-A właściwie... jeśli któreś z nas odbierze ci naklejkę... to jaka czeka nagroda?
Mazuma spojrzał się na córkę głośno wybuchając śmiechem. Podrapawszy się po głowie odparł dwuznacznie, sam do końca nie wiedząc, co może należeć się za dokonanie niemożliwego.
-Nic no może uznanie...
Słysząc coś takiego halfka fuknęła niezadowolona, za taki wpierdol zero pocieszenia nagrodą. Czując się na siłach podeszła do ojca i wtulając się szepnęła mu coś prywatnie. Odpowiedzią był jedynie śmiech. Wstając wyciągnęła dłoń ku słońcu trzymając naklejkę z szerokim uśmiechem na twarzy.
-Przechytrzyłam cię!
Bardzo szczęśliwa zatańczyła taniec zwycięstwa kręcąc biodrami, po chwili zwijając się z bólu. Wszystkie mięśnie odmówiły nagle posłuszeństwa i czując się jak stara baba, zajęczała. Kai nie mogąc się powstrzymać zaczął się chichrać trzymając mocno za brzuch, jednocześnie zdychając z bólu. Cała trójka była w opłakanym stanie, na szczęście Mazumie nie chodziło o wykończenie halfów, jedynie udowodnienie jacy słabi są w porównaniu do nadchodzących niebezpieczeństw.  Nie zwlekając ani chwili dłużej wyciągnął zza pancerze pudełeczko z trzema już wcześniej przygotowanymi strzykawkami. Podchodząc kolejno zaczął wbijać porządnie w udo igłę z preparatem leczniczym. Eni cicho pisnęła, po czym można było usłyszeć syknięcie Kai'a, a na końcu Roy'a. Mazuma nie starał się bowiem być delikatny.
Po kilku minutach cała trójka czuła się jak nowo narodzona, no może prócz zgniecionego honoru wszystko było z nimi w porządku. Błękitnowłosy wstając wymasował tylko miejsce w które został dźgnięty i wzdychając spojrzał na leżącą jeszcze dwójkę.
-Ruszy... ruchy...
Kiedy podniosła się również nastolatka kopnęła go w łydkę niezadowolona z jego pośpieszania. Jak tylko już wszyscy byli na nogach saiyanin uniósł się wysoko w ponad nich i krzyknął.
-Skoro nie macie szans ze mną... spróbujcie między sobą...
Zerkając na córkę trzymającą w dłoni naklejkę uśmiechnął się, jednocześnie trzymając kciuki za nią.
-Teraz Eni ma cel!
Słysząc to Kai zacierając ręce w końcu mógł przywalić siostrzyczce za dokuczanie. Neya nie mając wyjścia spojrzała na brata, a to na Roy'a. Zdając sobie sprawę, że obaj mają silniejszą dłoń niż ona. Przełykając głośno ślinę z małym zacieszę przykleiła sobie naklejkę na piersi. Wiedząc doskonale, że przy ojcu żaden nie odważy się chwycić ją w to miejsce. Nie czekając na atak odchyliła się porządnie do tyłu, kiedy tylko jej dłonie dotknęły piasku, oderwała stopy od podłoża i przywaliła z całej siły w brodę stojącym naprzeciw halfą. Upadając momentalnie wstali zacierając rękawy, a dziewczyna szybko wykonała ruch nogą kurząc porządnie przed nimi. Mając chwilową zasłonę dymną wykonała kilkanaście przewrotów w tył, by się oddalić i przygotować do walki. Wściekły Kai ruszył na oślep za siostrą i kiedy zdołał coś zobaczył oberwał z pół obrotu. Kilka sekund później powtórzyła cios na Roy'u, kiedy najmniej się tego spodziewał. Była szybsza, choć jej ciosy nie należały do najsilniejszych. Mając zamiar przyłożyć ponownie bratu została pochwycona za nogę i kopnięta mocno w brzuch. Upadając nie zdążyła zareagować, a nad nią pojawił się ponownie Kai, którego stopę jakimś cudem zatrzymała przed swoją głową.
-Spieprzaj!

POST TRENINGOWY
Udoskonalanie specjalizacji: [WYTRZYMAŁOŚĆ]

____________________
Użycie zastrzyku - 100% HP Neya
Użycie zastrzyku - 100% HP Roy


Mowa Eni - #2ECCFA
Mowa Cleo - #F5A9F2
Mowa Kai'a - #2E64FE
Mowa Nadii - #81F781
Mowa Jacket - #ffffff
Mowa Mazumy - #cc0000
Powrót do góry Go down
Roy
OPIEKUN FORUM
OPIEKUN FORUM
avatar

Liczba postów : 49
Join date : 25/02/2014

SCOUTER
HP:
530/530  (530/530)
KI:
550/550  (550/550)
J:
894/1500  (894/1500)

PisanieTemat: Re: Diabelska pustynia   Pią 2 Wrz - 2:26

Czarnowłosy jakoś nie miał nic przeciwko by zmierzyli się między sobą, jednak trochę nie podobało mu się to że to właśnie Eni ma teraz naklejkę, bo trochę dziwnie stosować siłę wobec dziewczyny o której względy się ubiegasz, może i było szybsza, jednak nie dawało to pewności że na pewno nie da rady jej nie trafić.
Przyglądając się wpierw rodzeństwu pozwolił na to by Kai wpierw ją trochę zmęczył, może wtedy uda się znaleźć prostszy sposób na odebranie jej nalepki, widząc jednak że błękitnowłosa nie daje się tak łatwo został zmuszony do wzięcia w tym udziału. Cała trójka albo ganiała się po wielkim terenie pustyni, lub też okazjonalnie wplatali się w bójkę między sobą, czarnowłosy cały czas nie potrafił dać z siebie wszystkiego. A przegięciem był już fakt gdzie był naklejka jaką mieli zabrać, jednak po jakimś czasie zrobiło się dziwnie dookoła, czuć było powiew wiatru co zwykle na pustyni nie występuje zbyt często, ten jednak zaczął się stopniowo zwiększać aż doszło do nich ze zanosi się na burzę pisakową. Ojciec rodzeństwa jednak z tym nic nie zrobił, dalej spoglądał na nich wszystkich czekając jak sobie z tym wszystkim poradzą, to oznaczało dla całej trójki halfów gorsza warunki i teoretycznie większe szansę na wykonanie zadania.
Na ich nieszczęście okazało się że wraz z pojawieniem się burzy piaskowej, w powietrzu unosiły się również kawałki zaschniętego w jednym twardym kawałku piasku, były to skały piaskowe które zaczęły ich dosłownie bombardować, teraz nie tylko musieli uciekać/gonić lecz także albo unikać albo jakoś niszczyć nadlatujące obiekty.
Dosłownie po paru minutach każdy stracił siebie z oczu i pozostała im walka z żywiołem, Roy jako że i tak wybrał się tutaj na trening postanowił ze będzie przyjmował wszystko na siebie, jeżeli nie będzie w stanie przetrwać kilku kamyków to co zrobi w stanie zagrożenia ?
Obrywając solidnie kilka razy trochę pożałował swojej decyzji, okazało się że jego ciało jest jeszcze słabsze niż mu się zdawało, nie mając już i tak wyboru dalej robił to co postanowił lecz co jakiś czas widział w oddali jakieś pobłyski, tak jakby ktoś strzelał blastami. Próbując swojego szczęścia zaczął tam powoli podlatywać, i co się okazało to zobaczył tam Eni broniącą się przed skamielinami, zasłaniając co jakiś czas oczy z powodu wiejącego dookoła piasku postanowił coś zrobić, może tego potem pożałować ale no jedyna taka okazja.
Podlatując powoli chciał się początkowo do nie skraść by nagle i znienacka zerwać jej z piersi naklejkę, lecz niestety przez głupie zauroczenie do niej cały plan się spalił, gdyż chłopak nagle zauważył jak w jej stronę leci kolejna skamielina i nie potrafiąc inaczej, przyspieszył zakrywając ją przed nim krzycząc do tego by uważała. Dostając po raz kolejny w plecy nawet wypluł nieco śliny, ale chociaż był z siebie czego nie można już było powiedzieć o dziwnie patrzącej na niego Eni.
Jakoś nie mogąc oderwać od niej wzroku potrzebował chwili na pozbieranie myśli, miała w sobie coś co nie pozwalało na skoncentrowanie się i dlatego była tak wyjątkowa, jednak spoglądając na jej klatkę piersiową przebłysło mu co tak naprawdę robili. Wzdychając z niechęcią i wykorzystując dalsze oszołomienie ze strony płci przeciwnej, złapał delikatnie za jej pierś i oderwał od niej naklejkę. Nie dając już nawet na siebie spojrzeć szybko odleciał kawałek spoglądając jeszcze w jej stronę.
-Nie ma za co.
Tylko tyle dał radę z siebie wykrztusić, a nie chcąc robić z siebie większego błazna szybko odleciał kierując się ku górze. Zajęło mu to może dwie minuty by znaleźć się na tyle wysoko by uciec od szalejącego piasku, dalej trzymając naklejkę w ręce miał jedynie nadzieję że nie będzie mu ona miała tego za złe, wiedział że nie jest typem osoby która strzela fochy o byle co lecz nadal zachował się trochę nie tak jak trzeba, gdzie zwykle nie robiło mu to żadnej różnicy, nie ważne o kogo by chodziło.

POST TRENINGOWY
Udoskonalanie specjalizacji:
[WYTRZYMAŁOŚĆ]

Roy: -50 HP


Roy - #9933cc
Komendant Policji - #04B486
Powrót do góry Go down
Neya
OPIEKUN FORUM
OPIEKUN FORUM
avatar

Liczba postów : 53
Join date : 25/02/2014

SCOUTER
HP:
450/450  (450/450)
KI:
630/630  (630/630)
J:
888/1500  (888/1500)

PisanieTemat: Re: Diabelska pustynia   Sob 3 Wrz - 23:55

Nadchodząca burza piaskowa zaskoczyłam nawet Mazumę, który nie miał zamiaru przerywać treningu halfów. Byli jego zdaniem słabi jak robactwo, co zgniata się palcem. Uznał, że zjawiska atmosferyczne to dobra lekcja przetrwania. Czekając powyżej wszystkiego obserwował ich poczynania z góry, będąc mało zaskoczonym.
Eni nie poddając się walczyła ze zjawiskiem niewiele widząc, dopiero osłonięcie jej przez Roy'a spowodowało odważniejsze otwarcie powiek. Uśmiechając się do niego, nie zdążyła podziękować kiedy oddalił się. Wtedy zauważyła w jego dłoni naklejkę. Zamurowało ją. Nie zważając na ostre odłamki czy piasek raniący ją po ciele, zbierała w sobie rosnące oburzenie. Nie wytrzymując w pewnej chwili wydarła się najgłośniej jak potrafiła.
-AAAAAAAAAAAAAAAaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa...!!!
Wyrzucając z siebie wielkie pokłady drzemiącej energii. Fala Ki jaką wytworzyła wokół siebie niszczyła wszystko przez jakiś czas. Widoczna furia otworzyła jedną z wielu bram, zamkniętych wewnątrz młodej halfki. Pusty wzrok jaki patrzył gdzieś w nieistniejący punt, był tym paraliżującym. Kiedy minęły najgorsze momenty uniosła się poza burzę dychając zła. Kai, który wcześniej od niej znalazł się przy ojca zadrżał. Nigdy, bowiem nie widział swojej siostry w takim stanie. I miał nadzieję, że to nie chodzi o niego. Mazuma zaskoczony uśmiechnął się tylko.
-Ładnie. Popis pierwsza klasa, a teraz się spokój. Głęboki wdech... i wydech.
Te słowa jednak nie ruszały młodej dziewczyny, której spojrzenie skierowało się momentalnie na Roy'a. Nie mając ochoty tego kisić w sobie, wykrzyczała co jej leży na wątrobie.
-PO TOBIE SIĘ TEGO NIE SPODZIEWAŁAM!!! PRĘDZEJ, ŻE KAI MNIE ZAATAKUJE!! TAKA BURZA, A TY ŚMIESZ MI ODBIERAĆ NAKLEJKĘ! NIE MIAŁAM SZANS SIĘ OBRONIĆ! JESTEŚ JAK KAŻDY!!! MYŚLISZ TYLKO O WYGRANEJ! PIEPRZENI SAIYANIE!
Kończąc bardzo burzliwą wypowiedź ciężko oddychając, niespodziewanie wyłączyła się. Cała ta złość wypompowała ją z energii, pozostawiając słabą dziewczynę. Wpadając w środek burzy, przed upadkiem na piach została pochwycona przez zawiedzionego Mazumę. Nie mając ochoty na dalszą rozgrywkę w tych warunkach, wyładował z siebie Ki niwelując burzę. Kai unosząc się zerknął tylko na przerażonego tak samo jak on czarnowłosego. Podlatując do niego szepnął.
-Przejdzie jej... chyba dostała ciotę.
Zniżając się, wylądował niedaleko ojca, czekając na odzew z jego strony. Jednak nic się nie działo przez dobre kilka minut okiem młodziaków. W rzeczywistości saiyan użył jednej z technik, by oddać trochę swojej energii córce, by miała siły na to, co ją czekało. Odzyskując świadomość Eni pierwsze, co ujrzała to gniewne spojrzenie ojca. Wyczuwając kłopoty nie myliła się, na szczęście zdążyła jakimś cudem wzbić się w powietrze nim, zdążył ją zmiażdżyć. Unosząc głowę za nią powiedział spokojnie zagniewany.
-Uciekajcie.
Całej trójce zmniejszyły się źrenice przy rozwierających się oczach. Nie czekając na ponowne zaproszenie, rozproszyli się po pustyni. Z całych sił uciekając w różnych kierunkach myśląc, co właściwie się zaraz stanie. Mazuma tylko zacisnął pięści tworząc pod sobą niewielki krater. Z szybkością światła znikając, pojawiając się nad Kai'em, którego chwilę później pięścią wbił w ziemie. Po czym nad Roy'em powtarzając czynność. Na koniec przed Eni, która obrywając swoim ciałem wytworzyła krater. Uspokajając się pozbierał nieprzytomnych, lecz wciąż żywych. W locie w inne miejsce, bardzo nie delikatnie powbijał preparat, by odzyskali siły. Kilka sekund później znajdując się nad oceanem rzucił ich do słonej i zimnej wody. Trzymał tylko za nogę Eni, której nie potrafił puścić.
-Zaraz rozpoczniemy zabawę!
Kai otwierając oczy szybko wypłynął. Unosząc się na falach westchnął spoglądając do góry, kiedy obok niego wynurzył się również Roy szepnął.
-Wolę matmę... z tą wredną babą... niż to.
Wybudzając się halfa na widok wody dostała dreszczy podnosząc krótki, lecz głośny krzyk. Mazuma jednak nie miał zamiaru robić jej krzywdy, zniżając się zanurzył ją delikatnie, ale całą. Widząc czyste buzie dodał.
-Polecimy w jedno miejsce, gdzie potrenujemy na poważnie. Chcę tylko widzieć wasze zaangażowanie, Eni. Wzmocnicie się pod wieloma aspektami, jeśli chcecie być coś więcej warci.
Nagle wtrąciła się Neya czując, że spędzą tam więcej czasu niż tylko do kolacji.
-Jutro mam sprawdzian z geografii. Muszę się do niego przygoto...
Przerwane zostało jej w dość brutalny sposób, a mianowicie nie wytrzymując jej gadania ojciec zanurzył jej głowę na chwilę w słonej wodzie.
-Napiszę wam na tydzień usprawiedliwienie do szkoły z powodu jakiejś choroby... czy coś. Jako wojownicy potrzebujecie porządnych lekcji. A teraz cisza.. lecimy.
Nie zwlekając ruszył wpierw zbijając się wysoko w powietrze. Po kilku godzinach ich „niesamowitą” prędkością znudzony Mazuma w końcu zauważył cel podróżny. Lądując idealnie w wyznaczonym miejscu przez siebie, włączył mechanizm całego podziemnego statku. Obniżając się dzięki specjalistycznej windzie, gestem dłoni tylko kazał chłopakom stanąć obok.
Po niecałych pięciu minutach znaleźli się wewnątrz. Zostało im w skrócie wytłumaczone, gdzie znajdą łazienkę, pokój z materacami, kuchnię oraz kilka sal treningowych. Nie dając im odpocząć zaprowadził trójkę do jednej z sal włączając grawitację podobną do Vegety. Spoglądając w stronę dzieciaków zaśmiał się widząc jak przykleili się do podłogi.
-Jak uda się wam wstać... wykonujcie jedynie podstawowe ćwiczenia. Inaczej uruchomicie maszyny atakujące.
Wychodząc pomachał myśląc tylko o lodówce pełnej pyszności. Natomiast Kai nie wytrzymał z komentarzem.
-To chyba jakiś żart!

_____________________

POST TRENINGOWY
Udoskonalanie specjalizacji:
[WYTRZYMAŁOŚĆ]

zt x2 --> podziemna kryjowka treningowa


Mowa Eni - #2ECCFA
Mowa Cleo - #F5A9F2
Mowa Kai'a - #2E64FE
Mowa Nadii - #81F781
Mowa Jacket - #ffffff
Mowa Mazumy - #cc0000
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Diabelska pustynia   

Powrót do góry Go down
 
Diabelska pustynia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Pustynia Czasu
» Pustynia Burzy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon - Space Trip :: Diabelska Pustynia-
Skocz do: